Jesienią futsaliści Piasta rozgromili u siebie Futsal Świecie wygrywając 10:0 i wydawało się, że w rewanżu nie będą mieli kłopotów z pokonaniem beniaminka. Nic jednak bardziej mylnego. Mecz w Świeciu trzymał w napięciu do ostatnich sekund i gospodarze byli bliscy sprawienia niespodzianki.

Zaczęło się sensacyjnie. Już po 20 sekundach miejscowi prowadzili 1:0 (Karol Czyszek). Piast dążył do zmiany wyniku, ale był bardzo nieskuteczny i na gola przyszło im czekać aż do 16. minuty. W ciągu kilkunastu sekund Breno Bertoline i Dill dwukrotnie pokonali golkipera miejscowych. Wynik na 3:1 ustalił na 12 sekund przed przerwą Miguel Pegacha.
Druga połowa zaczęła się dość nerwowo. W 24. minucie po kolejnym starciu Krzysztofa Elsnera z Dillem ten drugi ukarany został czerwoną kartką. Futsal Świecie zagrał w przewadze i na 20 sekund przed jej końcem zdobył bramkę (Tavo). W wykonaniu mistrzów Polski, którzy grają ostatnio co trzy dni i mogą czuć zmęczenie ewidentnie nie był to najlepszy mecz i o zwycięstwo przyszło im walczyć do samego końca. Na 8 minut przed ostatnią syreną oba zespoły miały po pięć przewinień. Wynik nie uległ jednak zmianie, a Piast z pewnością nie spodziewał się, że w Świeciu przyjdzie mu rozegrać tak trudne zawody. 
W najbliższą sobotę, 28 lutego niebiesko-czerwoni  zagrają u siebie. W Hali Jasna 31 podejmować będą o godz. 18.00 Legię Warszawa. 

Piast: Michał Widuch, Kyryło Cypun, Olivier Bik - Vinicius Lazzaretti, Miguel Pegacha, Jani Korpela, Simão Cordeiro, Juninho, Breno Bertoline, Dill, Tomasz Kriezel, Sebastian Szadurski. 

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj