Poznajcie ulubione miejsca Rafała Żyłki, społecznika z Zatorza.

Tytułową żyłkę (nomen omen) odkrył w sobie kilka lat temu, kiedy zaangażował się w działalność Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Mimoza” leżących w kwartale ulic Tarnogórskiej, Gierymskiego i Warszawskiej. Potem zrobił kolejny krok i wystartował z powodzeniem do Rady Dzielnicy Zatorze. Sprawdził się i swój wolny czas pożytkuje dla innych.

- Jestem człowiekiem konkretnym i bardzo zaangażowanym, jeśli czegoś się podejmuję robię to na 100 procent. Z przekonaniem i z energią, bo nie uznaję rzeczy niemożliwych i lubię doprowadzać sprawy do końca, szczególnie gdy chodzi o ludzi, realną pomoc – mówi o sobie.

Dorastał i wciąż mieszka na Zatorzu. Z uśmiechem wspomina szczenięce lata i zabawy na „górkach” u zbiegu ulic Poniatowskiego i Dąbrowskiego. - Dzieciństwo zawsze mi się kojarzy ze sportem. Graliśmy w piłkę po lekcjach, a w szkole (SP 18) też angażowałem się w jakieś aktywności w Piaście Gliwice. No i pamiętam ognisko, które rozpalali na podwórku starsi koledzy, a potem piekliśmy kartofle – opowiada z uśmiechem. – Najgorszą rzeczą z tamtych czasów było wołanie mamy: Rafał do domu!

Po podstawówce poszedł do szkoły zawodowej w Zespole Szkół Łączności. Nie może się nachwalić ówczesnego wychowawcy, a potem dyrektora tej szkoły – Krzysztofa Szczęśniaka. – Cudowny człowiek – kwituje krótko. – Pamiętam jak zaciekawić potrafił uczniów opowieściami o swoim samochodzie – mercedesie, tzw. beczce. - To dzięki niemu poszedłem potem do technikum, zdałem maturę.

Egzamin dojrzałości dał mu przepustkę do pójścia na studia. Wybrał Wyższą Szkołę Zarządzania Marketingowego i Języków Obcych w Katowicach. Po roku zrezygnował, bo pojawiła się bardzo korzystna finansowo oferta pracy. – To była najgorsza decyzja w moim życiu, bo poszedłem za pieniądzem. Ale te studia ciągle chodzą mi po głowie i kto wie co zrobię za chwilę – mruga porozumiewawczo.

Praca, która miała być złotym runem rychło się skończyła, potem były kolejne: w Oplu, w branży komunikacyjnej Górnośląskiego Związku Metropolitarnego.

Nie tylko robotą człowiek żyje, a wytchnieniem może być na przykład ogródek, kawałek zielonej enklawy blisko domu. – No i kilka lat temu przejąłem taką działkę przy ul. Tarnogórskiej na terenie ROD „Mimoza”. Jak każdy działkowiec robiłem swoje, aż kiedyś pojawiła się propozycja zaangażowania w działalność zarządu ogrodów, który potrzebował świeżej krwi - opowiada. – Postanowiłem spróbować. Tak mnie wciągnęło, że dwa lata temu wybrano mnie ich prezesem. Chyba nieźle się spisuję, bo w tym roku znowu mi zaufano (śmiech). Nic bym jednak sam nie zrobił, gdyby nie grono innych osób z zarządu. To oni namówili mnie do wystartowania rok temu w wyborach do Rady Dzielnicy Zatorze. Ku mojemu zdziwieniu wyśrubowałem bardzo dobry wynik i pełnię tam teraz funkcję wiceprzewodniczącego zarządu. Jestem człowiekiem aktywnym, który lubi działać społecznie, więc czuję się tam jak ryba w wodzie. Z gronem wspaniałych ludzi udało nam się wdrożyć wiele ciekawych pomysłów, wyjść do mieszkańców z licznymi inicjatywami. A wiele jeszcze przed nami.(s)

Fot. Michał Buksa

Rafał Żyłka, Gliwiczanin, lat 44. Społecznik, prezes Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Mimoza”, wiceprzewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Zatorze.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj