Uspokojenie ruchu, nowe funkcje zieleni, przestrzeń przyjazna dla użytkowników, mobilne elementy, które w każdej chwili można podmienić lub zmienić. To najważniejsze aspekty proponowanego projektu pierwszego śląskiego woonerfu, czyli miejskiego podwórca, którym stanie się Wieczorka. Przygotowała go gliwicka pracowania architektoniczna ProjArch, a inauguracja - 21 marca 2018 roku.
- Czy dzięki tej inwestycji uda się pogodzić potrzeby pieszych, kierowców i rowerzystów? Jak sprawić, aby wszyscy, ze wzajemnym szacunkiem, mogli poruszać się ulicą w sposób bezkonfliktowy? - Damian Kałdonek, właściciel pracowni i szef zespołu projektowego, jest pewien, że nowe rozwiązanie zastosowane na miejskiej ulicy sprawdzi się i stanie się ona przestrzenią współdzieloną z prawdziwego zdarzenia.  

Projekt uzyskał już pozwolenie na budowę. Wybrano także, nie przypadkiem, datę uruchomienia. Wiosna jest najlepszą porą, bo znacznie zmniejszają się zagrożenia związane z nową organizacją ruchu czy sposobem poruszania się. - Wiosną  mieszkańcy będą mieli po prostu radość z użytkowania ulicy. Chodzi przede wszystkim o społeczną konsumpcję tej przestrzeni - tłumaczy Kałdonek. 

Woonerf jest rozwiązaniem dotąd na Śląsku niespotykanym, służącym przede wszystkim podniesieniu poziomu bezpieczeństwa przez uspokojenie ruchu, ożywienie i uatrakcyjnienie przestrzeni między zabytkowymi kamienicami. Pomysł wziął się z potrzeby zmiany: dwa lata temu ProjArch przeprowadził się w te rejony, więc pilniej i baczniej zaczęto przyglądać się śródmieściu, jakby naturalnie biorąc odpowiedzialność za tę przestrzeń.
Wieczorka, dawna Klosterstrasse, jest, historycznie, najstarszą ulicą usytuowaną poza murami miasta. W początkach XX wieku chodniki były tam szersze, jezdnia węższa, bo wtedy ruch był niewielki. Gdy pojawił się tramwaj, nie poruszał się centralnie, ale trochę bliżej chodników. Po 1945 roku zawężono te ostatnie - potrzebowano miejsca pod torowisko i dwa pasy ruchu. Wówczas tramwaj pełnił funkcję porządkującą.  
W 2010 r., po remoncie, na Wieczorka zrobiło się bardzo dużo miejsca, ale nierozsądne parkowanie, mimo szerokiej jezdni, powoduje, że autobus, który zastąpił tramwaj, ma kłopoty z przejazdem. Ulica straciła porządek: bardzo wąskie chodniki, wydzielone żeliwnymi słupkami, jeszcze bardziej zepchnęły pieszych. - Z Wieczorka zrobiła się autostrada - dodaje Kałdonek.   

Impulsem do przygotowania prototypu śląskiego woonerfu stały się dla ProjArchu dwa zdarzenia: znajomy Kałdonka opowiedział mu, jak samochód o mały włos nie potrąciłby jego dziecka, a kilka dni po tym zdarzeniu on sam przeczytał w „Nowinach” o potrąceniu staruszki. I to na pasach. - Okazało się, że ulica kusi do rozwijania prędkości, szczególnie wieczorami, gdy zupełnie pustoszeje. Zaczęliśmy więc odwiedzać ją coraz częściej, mierzyć, obliczać i zastanawiać się nad zmianami - dodaje Tomasz Bielak z ProjArchu.    

Prace nad koncepcją trwały od 2015 roku. Z inicjatywą wyszła pracownia architektoniczna, która podarowała miastu projekt. Od urzędników zależało, czy go zaakceptują i wdrożą, czy też zignorują. ProjArch był zdeterminowany, uważając, że Gliwice stają przed szansą wprowadzenia nowatorskich zmian w układzie jednej z ważniejszych ulic śródmieścia. Po negocjacjach ustalono, że inwestorem, z ramienia miasta, będzie zarząd dróg miejskich.     

Śląski woonerf jest w zasadzie prostym rozwiązaniem architektonicznym, stosowanym w wielu miastach świata. Jego istotną częścią są parklety, pomyślane jako elementy małej architektury. Dzięki nim na Wieczorka wydzielone zostaną miejsca zmieniające wykorzystanie dotychczasowej przestrzeni. - Będą przeznaczone dla pieszych, mieszkańców czy turystów, by mogli zatrzymać się i na chwilę odetchnąć wśród zabytkowych kamienic. Można je też wykorzystać na spotkania czy krótki odpoczynek. Na pewno będą sprzyjać integracji mieszkańców ulicy - wyjaśnia Kałdonek.

Są nie tylko „ozdobą” - dzięki parkletom można uspokoić ruch i zmniejszyć prędkość samochodów. Projekt przewiduje wykorzystanie dwóch ich typów: bezpośrednio na nawierzchni chodnika oraz na jezdni. Zaplanowano ustawienie 10 parkletów, a ich przestrzeń wypełnią ławki, pojedyncze siedziska, także donice, w których  zostaną posadzone czterometrowe klony, typowe dla Gliwic z historycznego punktu widzenia. Oprócz drzew zaplanowano pasy z nasadzeniami z trawy i  kwiatów, zmieniających się nie tylko w zależności od pory roku.

- Mamy pomysł, by na Wieczorka świętować, na przykład pierwszy dzień wiosny czy zakończenie roku i wtedy w donicach  można zasadzić kwiaty pomarańczowe. Albo dajmy na to niebieskie, podkreślające ważny historyczny fakt. W ten sposób tworzy się historię miejsca, snując rodzaj miejskich opowieści - dodaje szef ProjArchu.  

Pierwszy śląski woonerf obejmie 250- metrowy odcinek Wieczorka - od Jasnogórskiej do skrzyżowania z aleją Wojciecha Korfantego. Jego granice, początek i koniec, wyznaczą azyle z donicami z wysoką zielenią. Będzie to także strefa zamieszkania, a to oznacza pierwszeństwo dla pieszych. Oprócz parkletów wygospodarowane zostaną miejsca postojowe do czasowego zatrzymywania się w strefie płatnego parkowania. - Szczególnie dużo uwagi przy projektowaniu gliwickiego woonerfu poświęciliśmy   doborowi zieleni: gatunków drzew oraz niższych krzewów. Ostatecznie ustaliliśmy  wprowadzenie roślin szczególnie wytrzymałych na miejskie warunki - podkreśla Kałdonek.  

Donice będą duże (1,2 m średnicy), ocieplone (drzewa mają wtedy spore szanse na przetrwanie), w kolorze białym lub szarym. To po prostu adaptowane betonowe studnie. Kałdonek uważa, że w projekcie ważny był rozsądny ekonomiczny rygor: zaproponowano rozwiązanie nie za kilkanaście tysięcy złotych, lecz tańsze, bo wykonane z prefabrykowanych elementów żelbetowych. Z tego rodzaju materiału będą również  wysepki regulujące ruch: nie zostaną przytwierdzone na stałe do jezdni, a jedynie na nią nałożone. Ich mobilność pozwoli na dynamiczne reagowanie: jeśli okaże się, że nie spełniają już swojej roli, bez szkody dla nawierzchni, infrastruktury i z oszczędnością czasu można je usunąć lub przesunąć, lokując w innym, dogodniejszym miejscu.

- Zaraz po zimie montujemy je na ulicy. Troszkę obawiamy się, czy nie przesadziliśmy w projekcie z ilością znaków, ale w porozumieniu z policją uznaliśmy, że przynajmniej na początku trzeba to zrobić - stwierdza Kaldonek. Architekci wierzą, że nowa Wieczorka będzie przyczynkiem do zmiany przestrzeni publicznej. - Z pewnością pojawią się parasole, markizy, leżaki. Sam tam pobiegnę i będę siedział, popijając kawę - dodaje szef ProjArchu. Ale przestrzega: Wieczorka nie może być sztancą stosowaną w innych miejscach, bo każda ulica ma inne problemy i funkcje. I tym się trzeba kierować.                                    

Małgorzata Lichecka

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj