Drewniana makieta wnętrza stajni betlejemskiej po raz pierwszy stanęła na gliwickim rynku 12 lat temu. Dziś trudno sobie bez niej wyobrazić świąteczny czas w naszym mieście.
Szopka bożonarodzeniowa powstaje we współpracy Fundacji Radan, miasta, Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych w Gliwicach i kościelnej Fundacji Silesia Pro Europa, a przy jej budowie biorą udział pracownicy firmy Radan.
Choć traktujemy szopkę na rynku jako oczywisty element świątecznego wystroju miasta, kryje ona w sobie niespodzianki. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że drewniane figury (Jezusek, Maria, Józef, trzej królowie, anioł, baranki i pastuszkowie) są ruchome. Postaciom wyobrażającym ludzi ruszają się na przykład dłonie.
Jeszcze większą niespodzianką jest to, że co roku zmienia się nie tylko układ figur, ale również rozmieszczenie ścian i otoczenie. Zmiany mogą być jednak niezauważalne, bo kryty gontem dach pozostaje zawsze ten sam.
Z szopką wiąże się również ciekawa historia. Otóż podłoga stajenki stanowi pamiątkę pobytu w Gliwicach Jana Pawła II, w 1999 r.
- Wszyscy pamiętamy zawirowania terminów związane z przyjazdem ojca świętego. Wieczorem następnego dnia po odwołanej wizycie dostaję telefon, że papież jednak będzie. Sytuacja niemal kryzysowa. Trzeba było działać szybko. Została tylko jedna noc na przygotowanie wizyty. Na zrobienie podłogi ołtarza poszedł więc materiał, który trzymałem z myślą o budowie domu. Płyty, po których chodził Jan Paweł II, służą teraz za podłoże stajenki - opowiada Tadeusz Wesołowski, prezes spółki Radan.
Szopka nie tylko wnosi świąteczny klimat, ale przyciąga też gromady najmłodszych mieszkańców Gliwic. Scenka ze świętą rodziną pozostanie atrakcją przez miesiąc. Konstrukcja zniknie z rynku zaraz po Święcie Trzech Króli. Ale znów wróci za rok.
(pik)


Komentarze (0) Skomentuj