Wiedziałam, że przed autorem sztuki, reżyserem i aktorami niełatwe stoi zadanie: jak bowiem uczynić z historycznego faktu zgrabną, ciekawą i strawną dla najmłodszego widza opowiastkę?
- Gdzie on ma nogi?! Gdzie?! – niczym niespeszone czterolatki drążą kwestię nóg Szewczyka. Aktor jednym gestem uspokaja emocje, wyjmując je z puszki, która po chwili zmienia się w Mansfelda, czarny (a raczej zadufany w sobie) charakter przedstawienia. Dzieci reagują żywiołowo jeszcze wiele razy podczas spektaklu, w finale klaszcząc zawzięcie. A tuż po, na gorąco, komentują wydarzenia zza czerwonej kurtyny.
Jak pozbyć się nachalnego dydaktyzmu, jednocześnie zostawiając w młodych głowach ziarenko wiedzy, które po latach – być może – wykiełkuje w zainteresowanie historią miasta? Grzegorz Krawczyk, autor „Chłopca z Gliwic”, poradził sobie z tymi zadaniami bardzo dobrze. Także dlatego, że do ich realizacji wybrał najlepszych z najlepszych. Aktorsko-lalkarska trupa, wsparta talentem reżysera i scenografa rodem z pomorskiego „Baja”, sprawiła, że wydarzenia roku 1626, czyli obrona Gliwic przed duńskim najeźdźcą, zapadły na pewno w dziecięcą pamięć.
Już od pierwszych chwil przedstawienia, od pierwszych taktów piosenek, niezwykle melodyjnych i łatwych do zapamiętania, widz przeczuwa, że będzie gorąco. Kompania aktorska nie daje się nudzić i sprawia, że wciąż jesteśmy w wirze wydarzeń. Na szczęście nie ma multimediów, na szczęście jest tradycyjny teatr z komedią dell`arte w roli głównej. I bardzo dobry to wybór.
Aktorzy stworzyli zabawne postaci, które z miejsca zyskały sympatię dzieci. Dziarski Przemko, energiczna Jadwiga, chytry Burmistrz i przebiegły Mansfeld dwoją się i troją. Wszelkie zmiany (dekoracji i lalek) dzieją się na oczach widzów, co bardzo się im podoba i co na gorąco komentują. Doskonale orientują się także, kto zły, a kto - dobry. I jeszcze słów kilka o pacynkach. Zaprojektowano je z myślą o... wyobraźni dzieci. Oto Szewczyk wynurza się z buta, Burmistrz jest... poduszką na ordery, a Mansfeld – puszką.
A kiedy kurtyna opadnie, kiedy pożegnamy już „Chłopca z Gliwic”, możemy sobie urządzić przedstawienie po swojemu, w domowych pieleszach. Wykorzystując muzealną książeczkę, wydawnictwo stworzone specjalnie z okazji sztuki. Pięknie ją bowiem objaśnia i pięknie uczy teatru.
„Chłopiec z Gliwic” w tym sezonie w nowym składzie aktorskim. Na scenie zobaczycie Igę Bancewicz, Cezarego Jabłońskiego, Annę Marię Moś, których znacie już bardzo dobrze z innych spektakli dla dzieci, oraz gościnnie Adrianę Paprocką.
Małgorzata Lichecka


Komentarze (0) Skomentuj