Przez dekady pokoju mało kto myślał o wojnie. Schrony – jeśli były – spokojnie starzały się wraz z budynkami, a przepisy, które regulowały temat opieki nad nimi, po prostu wygasły. Dziś, gdy pytania o bezpieczeństwo powracają, trzeba powiedzieć uczciwie: w Gliwicach klasycznych, w pełni wyposażonych schronów jest niewiele, a część dawnych obiektów nie spełnia już współczesnych wymogów. To nie powód do paniki, tylko do rzeczowego działania – i takie działania miasto właśnie prowadzi.
Dwie dekady luki, nowy punkt zwrotny
– W 2004 roku wygasły przepisy regulujące funkcjonowanie schronów i miejsc ukrycia. Od tego czasu, przez blisko 20 lat, w tym zakresie nie prowadzono żadnych działań – obiekty nie były konserwowane, nie przeprowadzano przeglądów ani bieżących napraw. Podczas kontroli Najwyższej Izby Kontroli w 2023 roku w Urzędzie Miejskim jednoznacznie wskazano, że brakowało podstaw prawnych do finansowania zadań związanych z utrzymaniem schronów i miejsc ukrycia – tłumaczy rzecznik magistratu Mariusz Kopeć. Dopiero od stycznia 2025 r. obowiązuje ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, która po raz pierwszy od lat nakłada czytelne obowiązki na administrację rządową, wojewódzką i samorządy. Miasto na podstawie Programu Ochrony Ludności na lata 2025–2026 planuje odpowiednie wydatki i zadania.
Miejsca schronienia zamiast „bunkrów”
Jak zapewniają urzędnicy, Gliwice są przygotowane do reagowania na różne zagrożenia w trybie codziennego zarządzania kryzysowego. Centrum Ratownictwa Gliwice działa według gotowych procedur wraz z PSP, OSP i lokalnymi zakładami pracy. Nowe przepisy inaczej definiują budowle ochronne i miejsca tymczasowego schronienia. W praktyce oznacza to, że hale sportowe, szkoły, centra handlowe czy inne obiekty mogą w razie potrzeby służyć osłonie i punktom opieki humanitarnej – nie jak atomowe bunkry, lecz jako krótkoterminowe, bezpieczne przestrzenie z podstawowym zapleczem.
Równolegle trwa przegląd istniejących budowli ochronnych. Inspektor nadzoru budowlanego i straż pożarna weryfikują, które obiekty można przywrócić do roli zbiorowej ochrony. Po ich dostosowaniu i uzyskaniu pełnej funkcjonalności miasto opublikuje lokalizacje – zapowiada rzecznik. Miasto przygotowuje również punkty doraźnej pomocy i humanitarne, wyposażone zgodnie z wymogami ustawy.
„Podziemne miasto”
Andrzej Sługocki kilka lat temu przyjrzał się bliżej gliwickiemu „podziemnemu miastu”. Okazało się wtedy, że mamy 289 zinwentaryzowanych budowli ochronnych (część z czasów II wojny i zimnej wojny), z łączną pojemnością ok. 28 tys. osób. Wiele z tych obiektów to piwnice bloków z lat 50. i 60., wolnostojące szczeliny przeciwlotnicze lub pomieszczenia w zakładach pracy. Utrzymanie – skromne; urządzenia filtracyjne – nierzadko nieaktywne, bo pamiętające połowę ubiegłego wieku. Nie są to schrony zdolne chronić przed bronią masowego rażenia. Mogą jednak zwiększyć bezpieczeństwo w razie nalotów czy konwencjonalnych zagrożeń.
Ten realizm jest ważny. Tak jak trzeźwe porównanie z państwami, które od zimnej wojny utrzymywały gęste sieci schronów (Szwajcaria, Szwecja). W Polsce budowli ochronnych jest dużo mniej – i to właśnie dlatego nowe prawo skupia się dziś na szybko dostępnych miejscach schronienia i sprawnym reagowaniu, zamiast na powrocie do masowego tworzenia bunkrów.
Mapa i poradnik: co każdy może zrobić już teraz
Żeby nie szukać informacji w stresie, warto zawczasu sprawdzić mapę budowli ochronnych i miejsc tymczasowego schronienia (publikowaną w rządowych serwisach we współpracy z PSP oraz RCB) oraz „Rządowy Poradnik Bezpieczeństwa”. Poradnik krok po kroku wyjaśnia, jak przygotować domową apteczkę, zestaw ewakuacyjny, zasady łączności, a także jak zachować się przy alarmie lub braku prądu. Miasto zachęca do korzystania z tych materiałów – to prosta, bezkosztowa prewencja, która realnie zwiększa odporność na kryzys.
Co dalej?
– Wszystkie kwestie związane z budowlami ochronnymi i miejscami schronienia ujęliśmy w procedurach zarządzania kryzysowego. Miejskie służby mają przygotowane plany działania – podsumowuje rzecznik Mariusz Kopeć.
Warto pamiętać: brak „bunkrów” nie oznacza braku ochrony. Oznacza konieczność mądrego wykorzystania dostępnej infrastruktury, konsekwentnych przeglądów, inwestycji we wskazane przez ustawę punkty pomocy i – po stronie mieszkańców – podstawowej samoświadomości. Gliwice, jak większość polskich miast, nadrabiają dwadzieścia lat zaniedbań systemowych.
aku, san


Komentarze (0) Skomentuj