Na początku tego roku Aleksandra Garbal, mieszkanka Toszka, skomponowała hejnał i z okazji 20-lecia powiatu gliwickiego postanowiła podarować go samorządowcom. Melodia, zawierająca symbolikę ziemi gliwickiej, początkowo bardzo się podobała...  



Potem, nieoczekiwanie, władze zmieniły front i grzecznie odpisały pani Aleksandrze, że dziękują za pracę, ale hejnału nie przyjmą. Toszecka kompozytorka była tym faktem ogromnie zdziwiona, bo sprawa nie została nawet poddana pod głosowanie radnych. 

Policzkiem były też wydarzenia z ostatnich tygodni w rodzinnym Toszku. Hymn i hejnał, które napisała 10 lat temu i które wrosły już w toszecką rzeczywistość, nagle zaczęły „uwierać” niektórych samorządowców. 

Zdaniem Garbal, obie sprawy łączy jedna osoba. Jest nią Andrzej Kurek, przewodniczący rady powiatu, na co dzień mieszkaniec Toszka i lekarz weterynarii. 

- Daleka jestem od narzucania się ze swoją twórczością, ale pan przewodniczący Kurek wyraźnie jest mi niechętny. Wiem, że z gustami się nie dyskutuje, jednak nie rozumiem jego postawy.
 
Garbal z wyróżnieniem ukończyła cztery kierunki studiów na katowickiej akademii muzycznej: teorię muzyki, kompozycję, klawesyn i fortepian. Za sobą ma też studia podyplomowe w Warszawie. Jest laureatką konkursów pianistycznych oraz zdobywczynią pierwszych nagród w konkursach kompozytorskich. Komponuje muzykę solową, kameralną, chóralną, symfoniczną, instrumentalną, wokalną i wokalno-instrumentalną, religijną i świecką, do tekstów poetyckich z różnych epok, od starożytności po XXI w. Należy do Związku Kompozytorów Polskich.                         

- Przez wiele lat z wieży ratusza rozbrzmiewała melodia „Poszła Karolinka do Gogolina” - opowiada. - Ale ona nie miała nic wspólnego z naszym miastem. W 2007 roku skomponowałam więc, na ustne zamówienie ówczesnej wiceburmistrz Marii Nowak-Kowalskiej, hejnał Toszka. Nie wzięłam za to pieniędzy. W 2008  melodia została przeze mnie rozbudowana i przyjęła formę hymnu na głos i orkiestrę dętą, bo dołączyłam słowa, które też sama napisałam. Inspiracją była historia naszej małej ojczyzny. 

Utwory wrosły w toszecką rzeczywistość i przez ostatnie 10 lat były elementem identyfikacji miasta oraz gminy. Zresztą, trzy lata temu hymn został zarejestrowany na płycie CD, wydanej przez toszecką orkiestrę dętą. Niestety, ostatnio wokół sprawy zrobiła się dziwna atmosfera. 

- Włodarze naszego miasta zaczęli opowiadać, że Toszek ma „rzekomy hejnał i rzekomy hymn” i że trzeba rozpisać konkurs na stworzenie nowych utworów - mówi Garbal. - Trochę mnie zabolało, kiedy dowiedziałam się, że burmistrz Grzegorz Kupczyk miał określić napisany przez mnie hymn mianem „zwykłej piosenki”. Sprawa stanęła na jednej z ostatnich sesji. Co ciekawe, obecny był na niej, rzadko bywający, przewodniczący rady powiatu Andrzej Kurek. Stwierdził, że trzeba ogłosić konkurs, aby wybrać nowy hejnał i hymn. Pytam: po co? Żeby ktoś mógł zasiąść w komisji i wziąć za to wynagrodzenie? Przecież to nonsens, tworzyć na nowo coś, co wrosło już w lokalną rzeczywistość. 

Poprosiliśmy o komentarz  Piotra Kuncego, zastępcę burmistrza Toszka. Odpowiedź była dyplomatyczna. Wiceburmistrz najpierw podkreślił, że zna i ceni dorobek artystyczny toszeckiej kompozytorki, jeździ na jej koncerty, ba, prowadził nawet jeden z nich. Przekonywał, że to on był inicjatorem włączenia hymnu w oficjalne gminne obchody święta niepodległości, 11 listopada. A dowodem przychylności władz ma być obecność obydwu utworów na stronie magistratu. 

Dodał też, że hejnał wykorzystywany był już wcześniej, podczas imprez kulturalnych czy sportowych organizowanych na zamku. Hymn, zdaniem wiceburmistrza, funkcjonuje również w przestrzeni publicznej. 

- Byłem świadkiem publicznego wykonania hymnu przez samą kompozytorkę – opowiada Kunce. - Zakończyło się owacją. To jest naprawdę piękna i muzycznie dojrzała kompozycja. Jej upowszechnienie wśród mieszkańców trwa i zajmie jeszcze pewnie trochę czasu. 

Sprawa oficjalnego potwierdzenia obydwu kompozycji nabrała niedawno przyspieszenia. Sama kompozytorka zwróciła się bowiem z pismem do urzędu, aby nadać utworom charakter oficjalny. 

- Przyznam, że po otrzymaniu tego pisma byłem zwolennikiem rozpisania konkursu – mówi Kunce. - Oczywiście nie po to, aby wybrać jakieś inne kompozycje, wręcz przeciwnie. Uważałem, że wprowadzenie obecnych do oficjalnego ceremoniału miasta w trybie konkursu doda im rangi, a dla samej kompozytorki będzie źródłem satysfakcji i prestiżu. Konkurs pozwoliłby jej też zawalczyć o należne honorarium. Nasi radni poprosili jednak o sprawdzenie, czy hejnał i hymn mogą być przyjęte w trybie innym niż konkursowy. Okazuje się, że tak. Oficjalne hymny i hejnały funkcjonują zarówno jako kompozycje pokonkursowe (tak jest np. w Chrzanowie, Świdnicy, Pile), jak i przyjęte bez konkursu, w drodze uchwały rady miejskiej (jak w Koszalinie, Suwałkach czy Łodzi). Wszystko wskazuje, że już na sierpniowej sesji obydwa utwory Aleksandry Garbal zostaną uznane za oficjalne. Nasi radni, jeśli dobrze rozumiem ich zamysł, stoją na stanowisku, że kluczowy jest nie tyle tryb przyjęcia, co popularyzacja i rozpowszechnianie hymnu. Osobiście czuję niedosyt z powodu rezygnacji z formuły konkursu, ale kompozycja pani Aleksandry bardzo mi się podoba i nadal zamierzam aktywnie angażować się w jej promowanie.

Garbal jest przede wszystkim zdegustowana postawą Andrzeja Kurka.  - Dlaczego nikt z radnych powiatowych nie miał okazji zapoznania się z tym utworem? - pyta. - Pan przewodniczący ukrył przed nimi fakt przekazania melodii i zamiótł sprawę pod dywan. 

- Dla mnie ta sprawa jest kompletnie niezrozumiała – tłumaczy Kurek. - Przede wszystkim nie mam żadnych uprzedzeń wobec Aleksandry Garbal. Tak naprawdę o hejnale dla powiatu dowiedziałem się kilka tygodni temu, kiedy dokumentację przekazał mi dział promocji starostwa. Moją uwagę przykuła geneza utworu. Szkopuł w tym, że ujęta symbolika ma odniesienie głównie do Gliwic, nie powiatu. Inna rzecz, że pani Garbal bez naszej wiedzy rozpoczęła przygotowania do koncertu, wieńczącego ostatnią sesję tej kadencji. Na niej właśnie chciała zaprezentować hejnał. Poszedłem w tej sprawie do starosty i razem uznaliśmy, że nie stać nas na kosztowny koncert. Poza tym sprawa hejnału budzi spore wątpliwości, nie czas teraz na rozpatrywanie tej kwestii. Przecież można do tematu wrócić po jesiennych wyborach.

Przewodniczący odniósł się również do toszeckiego hymnu i hejnału. Potwierdza, że był na sesji, podczas której omawiano ten wątek. 

- Znalazłem się tam przypadkowo – zapewnia. - Owszem, mówiłem o rozpisaniu konkursu, ale zrobiłem to w kuluarach, a nie oficjalnie, z mównicy. Nie jestem przeciwny twórczości pani Garbal, lecz uważam, że kwestie tak ważne, jak hejnał i hymn, nie powinny budzić wątpliwości formalnych czy niedomówień. Wolałbym, aby rozpisano w Toszku konkurs. Decyzja należy do rady.    

- Smutne w tej sprawie jest to, że władza często orzeka w sprawach, co do których nie ma kompetencji i wystarczającej wiedzy. Przykre, że nie docenia aktywności mieszkańców, ale działa przeciwko nim – konstatuje Garbal. - Skoro powiat nie jest zainteresowany moją kompozycją, może wykorzystają ją w Gliwicach? Plik z hejnałem wysłałam listem poleconym do Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Gliwickiej. Wiem, że od dawna podejmują starania, aby miasto miało swoją muzyczną wizytówkę. 

(san)

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj