Jeden lubi gorzałkę, inny ugania się za dziewczynami, a ja lubię popatrzeć na moje zwierzątka, mówi emerytowany górnik z Wilczy.
Medardy Piontek (68 l.) na wakacje nigdy nie wyjeżdża. - Nawet na wycieczki jeździmy z żoną osobno. Nie mogę przecież zostawić moich pupili samych sobie. Muszę się nimi opiekować, nakarmić, napoić.
Pan Medardy jest prezesem Stowarzyszenia Hobbystów Drobnego Inwentarza w Wilczy. Istnieje ono już ponad 20 lat i skupia osoby, których pasją jest hodowla ptaków ozdobnych, ale też i bardziej egzotycznych okazów, jak strusie.
Piontek oprowadza nas po swoim obejściu. Dumnie pokazuje skrzydlaty i kicający inwentarz: gołębie (rysie polskie, kingi, lahore), małe kury (chabo, czubatki), mandarynki (kaczki) i króliki wielkie jasnosrebrzyste.
Od dzieciństwa ciekawiło go obcowanie z naturą.
– Ojciec pracował wprawdzie na kopalni, ale miał też gospodarstwo rolne - wspomina. - Niestety, oprócz konia, kur i kaczek niczego ciekawego w obejściu nie było (śmiech). Co innego Wilhelm Wainer, nasz sąsiad, który hodował strassery (gołębie). Chodziłem też do pana Woźnicy, który miał małe kolorowe kurki czubatki. Te ptaki rozkochały mnie w sobie.
Mając 15 lat, poszedł do szkoły górniczej. Za część swojego pierwszego stypendium kupił parkę gołębi pocztowych.
– Z 10 lat je hodowałem, ale to nie było to – opowiada. - Wreszcie kupiłem strassery i zaczęła się moja prawdziwa pasja, która trwa do dziś. Potem pojawiły się kolejne okazy: ozdobne kaczuszki, kury, gołębie i króliki.
Hodowcy ptaków ozdobnych wymieniają się doświadczeniami podczas organizowanych cyklicznie wystaw. Piontek ma uprawnienia sędziowskie i jak mało kto zna się na tym fachu. Z dumą pokazuje swoje trofea.
- Mam pucharów dużo więcej, ale schowałem je do pudeł po tym, jak mi żona kazała je co sobotę odkurzać (śmiech).
Każda pasja wymaga poświęcenia i tak też jest z hodowaniem zwierząt. – Na wakacje nie mogę pojechać, bo rano i po południu trzeba inwentarz nakarmić, wypuścić na wybieg, zaszczepić.
Choć doświadczenie hodowlane ma ogromne, nigdy nie mówi, że wszystko wie o swoich kolorowych przyjaciołach.
– Jako człowiek starej daty nie szukam wiedzy w internecie, mam za to bogatą bibliotekę – kończy z uśmiechem.
(san)


Komentarze (0) Skomentuj