Na pierwszym peronie dworca kolejowego w Gliwicach jeden z pasażerów zauważył samotnie stojącą walizkę na kółkach. Ponieważ nikt się do niej nie przyznawał, wezwano policję.
Służby do sprawy podeszły poważnie. Pasażerów ewakuowano, dworzec zamknięto, zaś pociagi kierowano na skrajny peron czwarty. Na miejsce przyjechało pogotowia ratunkowe oraz specjaliści z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Katowicach.
To wszystko działo się na dworcu w poniedziałek po południu. Około godziny 16.30 antyterroryści, mikroładunkiem wybuchowym, wysadzili walizkę. Okazało się, że w środku nie było nic niebezpiecznego, a tylko ubrania.
- Wczorajsze doświadczenie pokazuje, że wszystkie osoby i instytucje zadziałały wzorowo, oprócz właściciela, który, w roztargnieniu, zagubił swoją walizkę, za co „zapłacił” fizyczną kasacją bagażu - komentuje nadkom. marek Słomski z gliwickiej policji.


Komentarze (0) Skomentuj