League of Legends przeszło długą drogę od momentu premiery w 2009 roku. Dziś jest globalnym fenomenem, z kinowymi zwiastunami, adaptacjami anime i rozległą sceną e-sportową. Jednak dla tych z was, którzy stali w kolejkach w czasach Dzikiego Zachodu sezonu 1 lub 2, Liga była czymś zupełnie innym – chaotycznym, nieuporządkowanym i niemożliwym do zapomnienia.
Oto 10 rzeczy, które pamiętają tylko gracze z dawnych czasów. Jeśli coś z tego brzmi Ci znajomo, to z pewnością należysz do elity LoLa.
1. Serce ze złota, kamień filozoficzny i szczęśliwy wybór Kage
Dawno, dawno temu mapę rządziły produkty dające złoto za każde 10 punktów. Niezależnie od tego, czy gromadziłeś złoto jako support bez żadnego CS, czy trollowałeś swojego dżunglera, produkty te były podstawowym źródłem pasywnego dochodu. Może już ich nie ma, ale nostalgia pozostała.
2. Kiedy dżungla była praktycznie wyrokiem śmierci
Zanim pojawiły się liczniki czasu, odpowiednia mechanika smite'ów i przedmioty przeznaczone specjalnie dla dżunglerów, gra w dżungli była sportem ekstremalnym. Czyszczenie obozów było trudniejsze niż przetrwanie ganku Lee Sin z sezonu 3. Jeśli udało ci się wyjść z tego z ponad 100 HP, byłeś legendą.
3. Oryginalne zaklęcia, takie jak Fortify i Promote
Nie wiesz, jak wygląda życie, dopóki nie zobaczysz, jak twój przeciwnik wścieka się i rezygnuje z gry po tym, jak użyłeś Promote na swoim minionie i wysłałeś go prosto do jego wieży, podczas gdy Fortify chroniła Twoją. Była to szczytowa strategia – przynajmniej do momentu, gdy Riot uznało, że jest nieco zbyt... destrukcyjna.
4. Tylko 40 bohaterów – a Teemo nadal był nienawidzony
Wyobraź sobie League of Legends z czasów, gdy w grze było tylko 40 bohaterów, a żaden pick nie miał aż trzech naturalnych kontr. Wtedy większość postaci była trochę zbyt silna, a balans pozostawiał wiele do życzenia. Mimo to to właśnie Teemo był najbardziej znienawidzonym i budzącym największy strach bohaterem, na którego gracze najczęściej narzekali i którym się frustrowali.
5. Tryb Dominion (tak, naprawdę istniał)
Zanim Teamfight Tactics i ARAM zdominowały kolejkę „dla zabawy”, istniał tryb Dominion – dynamiczny tryb zdobywania punktów w Crystal Scar. Był chaos i to było w tym wszystkim najpiękniejsze. RIP.
6. Bohaterowie, którzy nie mieli żadnego sensu
Stary zestaw umiejętności Mordekaisera sprowadzał się w zasadzie do „uderzaj, może wygrasz”. Sion był wytrzymałym bohaterem AP z tarczą, która wybuchała. Nie wspominając już o starej Poppy, która potrafiła pokonać 5 przeciwników swoją superumiejętnością, nawet jeśli nie byli Twoim wybranym celem. Równowaga? Jaka równowaga?
7. Piekło punktów Elo
Zanim pojawiły się rangi takie jak brąz czy diament, gracze mieli tylko jedną rzecz, którą mogli winić za swoją serię 9 porażek: Elo Hell. „Powinienem być w Platynie”, mówili, czekając w kolejce do solo/duo ze statystykami 1-17.
8. Kultowe ekrany logowania (z muzyką!)
Każda aktualizacja zawierała własny ekran logowania z niesamowitą grafiką i niestandardową muzyką. Od nawiedzających skrzypiec po rockowe riffy – nawet czekanie na połączenie było jak kinowe doświadczenie.
9. Strony run, które trzeba było kupić za IP
Chcesz zoptymalizować swojego bohatera? Mamy nadzieję, że oszczędzałeś przez wiele miesięcy. Runy były nie tylko ograniczone, ale także drogie. Teraz na szczęście League of Legends RP na Eneba pozwalają w łatwy sposób odblokować najlepsze rzeczy.
10. Kiedy support dosłownie nie miał złota
Granie supportem w tamtych czasach było w zasadzie zobowiązaniem do ubóstwa. Żadnych przedmiotów dających złoto, żadnych zadań dla postaci wspierających i brak możliwości zabijania. Wardy? Trzeba było je kupić. Buty? Może po 20 minutach. A jednak nadal to kochaliśmy.
Wyróżnienia
Pasywna umiejętność Zileasa. Beta Kayle. Urgot przed zmianą. Kumulowanie Phantom Dancer. Tribunal. Jeśli te słowa wywołują łzy w Twoich oczach... witaj w domu, weteranie.
Gdzie nostalgia spotyka się z wygodą
Jeśli ta rozmowa sprawiła, że chcecie ponownie zanurzyć się w grze i przeżyć dni własnej chwały (ale może z lepszym dobieraniem graczy), to teraz jest idealny moment, aby to zrobić. Cyfrowe sklepy, takie jak Eneba, oferują promocje na wszystkie produkty cyfrowe – niezależnie od tego, czy szukacie przedmiotów kosmetycznych, RP, czy ekskluzywnych pakietów, nie musicie już grindować przez tygodnie.
Materiał partnera


Komentarze (0) Skomentuj