Z reguły nie jeżdżą dwa razy w te same miejsca, starając się odkrywać piękno polskich zakątków, czy europejskich stolic. W tym roku na swoim koncie mają rowerowe odwiedziny w niemieckim mieście partnerskim, a dwa dni temu wrócili z kilkudniowej wyprawy ze Szwajcarii do francuskiego miasta Lourdes.

Dwa kółka to ich znak rozpoznawczy, a mowa o Toszeckich Szprychach, czyli miłośnikach jazdy na dwóch kółkach z gminy Toszek, którzy wspólnie zwiedzają Polskę wzdłuż i wszerz, a także wyjeżdżają na zagraniczne wojaże.   

Rower to podstawa 

- Wszystko zaczęło się w 2008 roku – opowiada Joachim Wróbel, uczestnik wypraw grupy Toszeckie Szprychy – Tworzymy grupę przyjaciół, która najpierw kręciła kilometry na rowerze podczas jednodniowych wypraw, by z czasem zmieniły się na weekendowe przygody, gdzie zawsze startowaliśmy z Toszka. Początkowo była to trasa do Turawy i z powrotem, która liczyła około 100 km, następnie Zamek Książ, później Bieszczady i słynna Wielka Pętla Bieszczadzka – wymienia pan Joachim.
Z czasem grupa postanowiła, by długi weekend, kiedy przypada święto Bożego Ciała, co roku zamienić w kilkudniową podróż. Wybieranie urlopu powodowało dłuższą wyprawę, na którą każdy przygotowywał się od dłuższego czasu. – Pierwszym zagranicznym wyjazdem w 2018 roku była stolica Austrii, a więc Wiedeń. Wówczas było to spore dla nas wyzwanie, jednakże zaliczyliśmy dwie stolice - Bratysławę i wspomniany Wiedeń. Rok później pojechaliśmy do Budapesztu, następnym celem miał być Berlin, ponieważ chcieliśmy zjechać wszystkie ościenne stolice, jednakże zaczęła się pandemia, a Toszeckie Szprychy musiały przerzucić się na wojaże po Polsce – wspomina Wróbel.

Pandemia nie powstrzymała przyjaciół, by we własnym gronie wybrać się w kolejną podróż na ukochanym jednośladzie. Była wyprawa na Hel, a rok później Mazury. W 2022 roku  wyruszali w podróż do Szwajcarii, a w roku ubiegłym do Bośni i Hercegowiny. – Cudowne widoki, zaliczenie dwóch kolejnych stolic – Pragi i Vaduz oraz przejechanie jednego dnia przez trzy kraje, a więc Austrię, Lichtenstein i Szwajcarię sprawiło, że była to dla nas wyprawa życia. Postanowiliśmy, że wrócimy do Szwajcarii, jednakże nieco na innych warunkach, bowiem po raz pierwszy zapakowani z naszymi rowerami pojechaliśmy busem do oddalonego od Toszka o 1 200 km Spiez, by stamtąd wyruszyć w trasę francuską do Lourdes. Choć deszczowa aura po szwajcarskiej stronie nieco pokrzyżowała nam plany, to nasza kilkuosobowa ekipa zdobyła po drodze popularny podjazd z Tour De France - Alpe D’Huez i w kolejnych dniach zmagała się z upałami sięgającymi ponad 30 stopni Celsjusza. Finalnie dotarliśmy do celu po pokonaniu niespełna 1000 km w osiem dni – podsumowuje rowerzysta.

Z okazji XX-lecia 

Toszeckie Szprychy przed Szwajcarią mogły pochwalić się już zagraniczną wycieczką. W długi majowy weekend dziewięcioosobowa ekipa wyruszyła na rowerach świętować XX-lecie partnerstwa gminy Toszek z niemiecką gminą Gemeinde Hohenau. Podróż zajęła im cztery dni.  
/c

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj