Głośno o wyburzeniach na terenie dawnej fabryki drutu przy Dubois. Społecznicy szykują petycję.
To pytanie krąży w miejskiej przestrzeni od kilkunastu dni. Chodzi o prawie dziesięć obiektów należących do będącej w likwidacji gliwickiej spółki AIP – producenta łańcuchów. Chce ona wyburzyć zabytkowe, ponad 150 letnie hale, i z takim wnioskiem do miejskich urzędników, w imieniu spółki, zwróciła się w styczniu 2023 r. inna gliwicka spółka PA Nova. Alarm podnieśli mieszkańcy i społecznicy, bo to cenny teren o dużym historycznym znaczeniu, który jeszcze do niedawna był przewidziany do rewitalizacji według założeń tzw. Nowych Gliwic 2 – sztandarowego projektu GAPR, na który spółka starała się o unijne dofinansowanie, ale, z powodów braków formalnych wniosku, pieniędzy nie dostała.
Co zostało z Nowych Gliwic 2?
Miał to być pierwszy krok do całkowitej zmiany wizerunku poprzemysłowej części miasta przy ul. Dubois. W 2014 roku urzędnicy pisali, że inwestycja otwiera możliwości „wykreowania tętniącego życiem kwartału miejskiego o wysokich walorach jakościowych i przestrzennych w miejscu obecnie mocno zaniedbanym i niedostępnym”. Docelowo, cały teren charakteryzować się będzie ” wysoką jakością przestrzeni publicznej i właściwym mu, klimatycznym poprzemysłowym charakterem” , a najciekawsze stare budynki zostaną zachowane. Dzięki przeprowadzonym remontom, ale z zachowaniem oryginalnego stylu architektonicznego i nadaniu im nowych funkcji usługowo – biurowych lub mieszkalnych zyskają „nowe życie”. Tyle plany. Z których udało się zrealizować tylko etap pierwszy, czyli nowy układ komunikacyjny wokół DTŚ. Etapem drugim, miała być właśnie prowadzona przez GAPR rewitalizacja dawnych terenów fabryki drutu, gdzie docelowo przewidziano centrum biznesowo-kulturalne dla firm z branż kreatywnych, zajmujących się architekturą, wzornictwem, nowymi technologiami, IT oraz start-up’ów. Od strony architektonicznej projektem opiekowała się spółka PA NOVA. - W związku z nieuzyskaniem dofinansowania GAPR zrezygnował ostatecznie z projektu rewitalizacyjnego w tej części miasta. Projekt został odrzucony z powodów formalnych. Dotyczył bowiem fragmentu obszaru ujętego w miejskim programie rewitalizacji (GAPR zakładał realizację etapową), a nie całego obszaru – wyjaśnia Łukasz Oryszczak, rzecznik prezydenta Gliwic. Działki będące w posiadaniu spółki są sukcesywnie sprzedawane podmiotom prywatnym. I to te podmioty rewitalizują obecnie część tego obszaru.
Styczeń 2023: pojawia się wniosek o wyburzenie
Oryszczak tłumaczy, że do urzędu wpłynął wniosek o rozbiórkę, a nie o pozwolenie na budowę, więc miasto nie posiada dokumentów, z których wynikałby plany inwestora. - Firma P.A. Nova złożyła wniosek, który będzie rozpatrywany i, o ile będzie poprawny pod względem prawnym i będzie zawierał pozytywną opinię Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, zostanie wydany. Pytanie „czy nie warto chronić” jest pytaniem do właściciela i ewentualnie WKZ. Urzędnicy urzędu miejskiego, nawet jeśli uważaliby „że warto” nie mogą narzucać swojego zdania właścicielowi - dodaje rzecznik prezydenta.
Adam Maliszewski z katowickiej firmy LOUDY PR, która medialnie „opiekuje” się PA NOVA potwierdza, że taki wniosek, w imieniu właściciela gruntów, czyli firmy AIP, złożono. I nie chce zdradzić nic więcej, choć pytaliśmy o konkretne plany, czyli możliwość budowy w tym miejscu wielkopowierzchniowego marketu. Pytaliśmy także czy spółka nie jest zainteresowana ratowaniem historycznego dziedzictwa, wszak te zabudowania powstały w 1852 roku, kiedy to August Wilhelm Hegenscheidt zbudował pierwszą na Śląsku ciągarnię drutu i warsztaty do wytwarzania gwoździ, łańcuchów i lin. - Gliwice są wyjątkowym i bardzo ważnym miastem dla całej społeczności Grupy P.A.NOVA S.A. dlatego zarówno nieustanny rozwój miasta, tworzenie nowych możliwości dla mieszkańców jak i poszanowanie tradycji zawsze będą wpisane w podstawy funkcjonowania spółki – odpowiedział Maliszewski.
Konserwator zabytków jest na razie powściągliwy
Obiekty przewidziane do wyburzenia są objęte ochroną wynikającą z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i ujęte w gminnej ewidencji zabytków. Co to oznacza? Że pozwolenie na ewentualną rozbiórkę wydaje prezydent, po uzgodnieniu ze biurem WKZ. - Jako że do biura konserwatora nie wpłynął dotąd wniosek prezydenta o uzgodnienie rozbiórki tych obiektów, zajęcie ostatecznego stanowiska w sprawie byłoby obecnie przedwczesne - twierdzi Mirosław Rymer, rzecznik prasowy Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach.
Społecznicy: nie pozwólmy zniszczyć Fabryki Drutu
Ale biuro konserwatora może się spodziewać wielu maili w tej sprawie od zaniepokojonych mieszkańców. Taką akcję rozpoczęli m. in gliwiccy społecznicy z różnych miejskich ruchów.
Jakub Słupski związany ze stowarzyszeniem Ratujmy Lipy i Miasto Ogród Gliwice mówi, że na wielu gliwiczan wieść o wniosku spółki P.A. NOVA o rozbiórkę części dawnej Fabryki Drutu spadła jak grom z jasnego nieba. - Mieszkańcy spodziewali się rewitalizacji obiektów pofabrycznych, a nie ich likwidacji, szczególnie po szumnych deklaracjach władz miasta popartych wizualizacjami, rozpowszechnianymi jeszcze parę lat temu – uważa społecznik. Dodając, że plany rozbiórki to potężny krok wstecz w rozwoju o miasta, któremu wszyscy mieszkańcy mający wzgląd na jego dobro powinni się sprzeciwić. -Jeśli do niej dojdzie, w środku Gliwic może powstać kolejny bezosobowy moloch, jak wieżowce na placu po nieodżałowanej Hucie Gliwice. Moim zdaniem Fabryka Drutu to ostatnia szansa na miejsce z duszą, które przez nawiązanie do historii miasta nada mu energii i charakteru. Nie wierzę, że dla najlepszej inwestycyjnej lokalizacji w Gliwicach nie znajdzie się inwestor z wizją – a jeśli obecnemu ich brakuje, to, w ramach swoich kompetencji, jasno wytyczając granice, powinny pomóc mu odpowiednie organy powołane do ochrony zabytków - Słupski jest zdania, że nie chodzi o zakaz jakichkolwiek rozbiórek, ale o zachowanie esencji i udane połączenie jej z nowoczesnością.
Dla Jakuba Kowalskiego, architekta i twórcy profilu Gruba Tektura, wpłynięcie wniosku o wyburzenie było przyczynkiem do nagłośnienia sprawy. - W ostatnich latach miasto niespecjalnie dużo mówiło o Nowych Gliwicach II i można odnieść wrażenie, że ta cisza spowodowała, iż mieszkańcy nie interesowali się specjalnie tym rejonem. Uważam,że warto o tym przypominać, bo fabryka na trwałe zapisała się na gliwickiej mapie dziedzictwa historycznego. Wiele osób żyło też w przekonaniu, że po budowie DTŚ na tym terenie zadania rewitalizacyjne zostaną jeszcze wzmocnione. Okazuje się, że do końca – tłumaczy Kowalski.
Nic nie jest ostatecznie postanowione i w tej chwili piłeczka jest po stronie wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jeśli nie podtrzyma swojej opinii i uzgodnień dotyczących rozbiórki wtedy budynki pozostaną. Społecznicy już przygotowują petycję do WKZ. - Jesteśmy na początku tej całej ścieżki. I wszystko jeszcze możliwe – podsumowują Słupski i Kowalski.
Małgorzata Lichecka


Komentarze (0) Skomentuj