Kiedy dzieci dorosły, pasja stała się sposobem na życie. Tak powstał sklep minione.sklep przy ulicy Bohaterów Getta Warszawskiego 10 w Gliwicach. To miejsce, w którym każdy przedmiot opowiada własną historię, a klienci zyskują coś więcej niż tylko dekorację.
Do sklepu trafiliśmy dzięki staremu zdjęciu, przewiązanemu cienkim jutowym sznurkiem. To niebanalne zaproszenie właścicielka wręcza zamiast tradycyjnych wizytówek. – Na odwrocie zapisuję kontakt do sklepu i dołączam je do zakupów. To drobiazg, ale myślę, że ludzie to doceniają – zabierają ze sobą kawałek historii – mówi Hania, właścicielka minione.sklep.
Zaczęło się od pasji
– Starocie towarzyszyły mi od zawsze. Były częścią mojego życia, moją miłością – opowiada. Na Instagramie działa jako bielhani oraz minione.sklep. Od lat urządzała swój dom, wykorzystując stare przedmioty, a gdy dzieci dorosły, postanowiła przekształcić pasję w biznes.
– Wszystko wyszło naturalnie. Nie było wielkich planów. Znalazłam mały, przytulny lokal i po prostu zaczęłam – wspomina z uśmiechem.
Nazwa sklepu nie jest przypadkowa. – Uwielbiam biel, mam ją wszędzie w domu: na ścianach, w ceramice. A „minione” nawiązuje do tego, co za nami – do przedmiotów, które mają swoją historię i chcą ją opowiadać dalej – tłumaczy.
Przedmioty z duszą
W sklepie króluje ceramika – wazy, talerze, figurki aniołów – ale uwagę przyciągają też lampy i kinkiety. – Przy wyborze asortymentu kieruję się sercem. Nie patrzę na sygnatury czy wartość rynkową, tylko na to, czy przedmiot ma w sobie coś pięknego. To estetyka jest dla mnie najważniejsza – zaznacza Hania.
Nie zna historii każdego przedmiotu – wiele z nich pochodzi z drugiej ręki – ale trafiają się prawdziwe perełki. – Mam na przykład ogromny zegar z włoskiej wieży kościelnej. Ma prawie 200 lat. Takie rzeczy przypominają, jak długą drogę mogą przejść, zanim trafią do nowego właściciela – opowiada.
Młodych też ciągnie do historii
Wbrew pozorom, starocie nie odchodzą do lamusa. – Najwięcej radości sprawiają mi młodzi ludzie, którzy urządzają swój pierwszy dom i szukają czegoś z duszą – przyznaje.
Styl vintage wraca do łask, a moda na eklektyczne wnętrza sprawia, że do minione.sklep zaglądają nie tylko gliwiczanie. – W sobotę jedna pani wyszła ze stolikiem pod pachą. Dobrze, że sklep jest blisko dworca – śmieje się właścicielka.
Spełnione marzenie
Choć prowadzenie sklepu to nieustanny wysiłek – częste wyjazdy, dźwiganie, szukanie nowych okazji – Hania nie wyobraża sobie innej pracy. – Robię to, co kocham, więc nie myślę o trudnościach. Jasne, że czasem trzeba się nadźwigać, ale to tylko część tej pracy. Cała reszta daje mi ogromną radość – mówi z przekonaniem.
Na pytanie o przyszłość odpowiada bez wahania: – Marzy mi się stary dom z ogrodem, gdzie mogłabym wystawiać te wszystkie rzeczy na zewnątrz, bez konieczności ciągłego chowania ich do środka. Chciałabym stworzyć miejsce, które będzie żyło i w którym naprawdę będę u siebie.
Sklep minione.sklep to przestrzeń, w której każdy przedmiot ma swoją historię, a zapach drewna i starych tkanin tworzy niepowtarzalny klimat. Klienci wychodzą stąd nie tylko z pięknymi przedmiotami, ale z czymś więcej – z kawałkiem opowieści, która wkomponuje się w ich codzienność.
W czasach, gdy wiele rzeczy szybko traci wartość, minione.sklep przypomina, że przedmioty z przeszłości wciąż mają moc. Potrafią znaleźć nowe miejsce w nowoczesnych wnętrzach – i zyskać drugie życie.
Milena Miller
Fot. Michał Buksa


Komentarze (0) Skomentuj