25-letni księgowy z Gliwic Karol Simon podejmuję się ekstremalnego wyzwania – samotnej wyprawy na nartorolkach terenowych (Skike) dookoła Polski. Trasa liczy ponad 2800 km i będzie jedną z najdłuższych w historii tego sportu. To realna próba ustanowienia rekordu świata. Ale to nie rekord jest tu najważniejszy. Wyprawa ma pomóc w zebraniu środków na leczenie niepełnosprawnego Wiktora.
- Moja przygoda z nartorolkami terenowymi zaczęła się niemal 10 lat temu – wspomina Karol. - Wcześniej z pasją jeździłem na zwykłych rolkach. Aż do momentu, kiedy dostałem w prezencie od taty takie dziwne, nieco przydługie, z dużymi kółkami. Początki były trudne, ale zakochałem się w nich od pierwszego wejrzenia. Zacząłem się uczyć jazdy na nich, szukać osób, które podobnie jak ja interesowały się tą niszową dyscypliną.
Dekadę temu nartorolkowcy terenowi stanowili niewielką grupę, która spotykała się cyklicznie na różnych imprezach, rajdach. Karol dołączył do nich. Po kilku latach postanowił zrobić coś spektakularnego. – Dwa lata temu wymyśliłem, że pojadę z Gliwic nad morze, ponad 600 km – opowiada. - Udało się. Samotnie, w ciągu 10 dni dotarłem do Gdańska, ciągnąc za sobą specjalny wózek z ekwipunkiem, śpiąc w lasach, kąpiąc się w rzekach.
W tym roku postawił sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Chce objechać nasz kraj dookoła! Trasa jaką wyznaczył ma 2800 km i będzie dłuższa o 100 km od dotychczasowego rekordu Guinnessa. Przygotowania rozpoczął już kilka miesięcy temu. Wyprawę zacznie za kilka dni, 20 lipca jadąc z Gliwic do czeskiej Pragi (to dla ducha, bo chce odwiedzić stolicę Czech), potem pojedzie na północ wzdłuż naszej zachodniej granicy, wybrzeżem do Gdańska, dalej do Białegostoku i z powrotem naszą wschodnią granicą. W Gliwicach planuje pojawić się 20 sierpnia.
- Nie robię tego jednak wyłącznie dla sportowego wyczynu – moim celem jest realna pomoc - mówi. - Podczas tej wyprawy zbierać będę fundusze dla Wiktora, chłopca z Gliwic, który zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jego leczenie i rehabilitacja wymagają ogromnych nakładów finansowych. Razem z Fundacją „Zdążyć z Pomocą” zorganizowałem zbiórkę, której celem jest wsparcie jego powrotu do zdrowia i zapewnienie mu szansy na normalne dzieciństwo.
Jak się okazuje Wiktor zmaga się z wadą wrodzoną ośrodkowego układu nerwowego, wadą układu moczowego oraz autyzmem. To złożone schorzenia, które wymagają ciągłej, specjalistycznej terapii. Niestety, rehabilitacja, którą trzeba prowadzić regularnie i systematycznie przekracza możliwości finansowe jego rodziny. Ta robi, co może, ale zajęcia prywatne (hipoterapia, logopeda, integracja sensoryczna, trening społeczny, przedszkole specjalne...) to koszt nawet 20 tysięcy złotych rocznie. W sytuacji, w której brakuje już na podstawowe terapie, każda złotówka ma znaczenie.
Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/z/jadedlawiktora


Komentarze (0) Skomentuj