Pomimo młodego wieku, chcą pomóc gliwickiemu Hospicjum Miłosierdzia Bożego. Nie brak im sił, zapału, czy pogody ducha, a każdy wykręcony kilometr zamieniają na złotówki. Ekipa śmiałków jest już prawie na półmetku zmagań.     

Na tę wyprawę ćwiczyli formę przez dobrych kilkanaście tygodni. Długie treningi, niełatwe warunki atmosferyczne, czy poświęcenie własnego wolnego czasu, przerodziło się w kolejną charytatywną wyprawę rowerową, którą nauczycielka Anna Guzek organizuje po raz szósty. Wyzwanie, z którym obecnie mierzą się uczniowie na trasie, to zdobycie Białegostoku, a więc pokonanie 700 km w zaledwie sześć dni. W poniedziałkowy poranek 27 maja młodzi śmiałkowie ze Szkoły Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 21 im. H. Sienkiewicza w Gliwicach wyruszyli w daleką trasę. Już pierwszy dzień okazał się być bardzo trudny, a problemy na trasie nieuniknione. – Przyznam, że odkąd jeżdżę z uczniami w dalekie trasy, a to już szósta edycja, to jeszcze takich przeszkód na samym początku to nigdy nie mieliśmy. Zaledwie po 20 km, jakie pokonaliśmy od startu - mieliśmy pierwszą awarię w rowerze Marysi. Awaria okazała się nie być lekka, a dziewczynka nie mogła zmieniać przełożeń w swoim rowerze. Skróciliśmy trasę z zaplanowanych 120 km, na 100 km, jednak 15 kilometrów przed Częstochową przerzutka całkowicie się zerwała i trzeba było Marysię holować aż do sklepu z rowerami, gdzie tato zakupił Marysi nowy rower, by mogła kontynuować z nami podróż – relacjonuje wprost z trasy Anna Guzek, nauczycielka, oraz organizatorka wyprawy „Kręcimy kilometry dla gliwickiego hospicjum”.

Dołącz do zbiórki 

Cel dziewiątki śmiałków oraz ich nauczycielki to zebranie 50 tysięcy złotych. Na chwilę obecną udało się uzbierać na internetowej zrzutce ponad 10 000 złotych, a każdy, kto chciałby dołączyć, może to zrobić, wpłacając dowolną kwotę na stronie: zrzutka.pl/m2zvft. Każda osoba, fundacja, czy firma może zadeklarować dowolną kwotę za przejechany kilometr. Tym sposobem kręcący kilometry na rowerze już przed wyjazdem uzbierali 75,44 zł za pokonany kilometr trasy, co przekłada się na kwotę ponad 52 tysięcy złotych. Ekipa powoli jest już na półmetku, a pierwsze dni dostarczyły sporo wrażeń, emocji oraz opalenizny. – Trasa jak do tej pory była przyjemna, choć upał jest mocny, to na całe szczęście dużą część drogi jechaliśmy  w lesie, choć zdążyliśmy się nieco opalić – dodaj pani Ania.

Młodzież podczas trasy wymyśliła nowe hasło wyprawy: Wykręcimy, dojedziemy - chorych w hospicjum wesprzemy! Pozostaje mocno trzymać kciuki i życzyć wiatru w plecy!  /c

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj