Do niedawna w piwnicy trzymałem przejęte przez nas kompletne wyposażenie jednej z okolicznych nastawni kolejowych.
Z Piotrem Borowiakiem, Gliwicjuszem 2024 w kategorii Młody kreator, rozmawia Małgorzata Lichecka.

Pyskowice są dla Pana ważne dlatego że…
Nie zawsze miałem w sobie taką miłość do Pyskowic. Przez pierwsze dwie dekady życia była to miejscowość, w której po prostu się urodziłem. Nie doceniałem jej charakteru i wyjątkowości, choć jakiś rodzaj sentymentu zawsze we mnie był. Tak naprawdę miłość do miasta zapoczątkował projekt Stacji Pyskowice, który…narodził się w Gliwicach. Miało to miejsce nieopodal dawnego Zakładu Taboru podczas pierwszych nieśmiałych prób analizy projektu „Śląskiego Metra” z lat 70. XX wieku. Zafascynowani tematem, wraz z Franciszkiem Krawczykiem, postanowiliśmy wtedy dogłębnie zbadać i opisać historię tego przedsięwzięcia. To wymagało zapoznania się z historią regionu i okolicznych miast. Kolejowe dziedzictwo i rodowód Pyskowic, wyjątkowe w wielu aspektach na skalę kraju, a nawet Europy, napełniało mnie dumą i radością z każdym kolejnym odkryciem, każdą kolejną tabelą, artykułem, zabytkiem, które udało nam się zgromadzić, opisać, skatalogować i pokazać publiczności. W miarę zgłębiania tajemnic kolejowych naszego miasta, poznałem też zależności pomiędzy pozostałymi miastami GOP-u, czy też dziś GZM-u. Dziś czuje się zarówno Pyskowiczaninem jak i Gliwiczaninem. Chcę rozwoju i poszanowania dla obu tych miast, ale z racji tematyki jaką zajmujemy się w projekcie, patrzę na Metropolię jako całość i chcę działać dla wspólnoty wszystkich miast wchodzących w jej skład.

Pierwsze spotkanie z historią zaczęło się od…
Niezliczonej ilości kolejowych podróży z babcią i dziadkiem, emerytowanym kolejarzem. Wierzę, że wtedy zarażono mnie pasją do kolejnictwa, którą dziś to ja przekazuję innym.

Pana pierwszy „eksponat” wiązał się z…
Na początku zupełnie nie wiedziałem jak zabrać się do pracy z eksponatami. Skupowałem internetowo, na bazarach i targach staroci wszystko co było powiązane z kolejnictwem w regionie: bilety Kolei Ruchu Regionalnego, archiwalne rozkłady jazdy, pocztówki, fotografie i dokumenty prowadzące nas do nowych odkryć i faktów w „Stacji”. Jednym z pierwszych eksponatów, który na pewno na zawsze zapadnie mi w pamięć będzie uratowany od zniszczenia szyld dworcowy z budynku stacji Pyskowice Miasto, będący dziś jedyną znaną, wystawioną w pyskowickim Ratuszu, pamiątką po tym miejscu (nie licząc reprodukcji rzeźby Stanisława Hochuła, przy której również miałem swój udział, co cieszy mnie niezmiennie do dziś). Dziś mamy w swych zasobach eksponaty unikalne, jednostkowe, niektóre do niedawna uznawane za niemożliwe do uzyskania lub bezpowrotnie stracone takie jak archiwalne plany budowy „Śląskiego Metra”, wiele schematów, map, fotografii, opisów, tablic znamionowych czy elementów wyposażenia kolejowego. Do niedawna w piwnicy trzymałem przejęte przez nas kompletne wyposażenie jednej z okolicznych nastawni kolejowych. Radzimy sobie jak możemy i na szczęście nigdy nie jestem z tym sam.

Stacja Pyskowice to projekt znaczący dlatego, że…
Pokazał mi jak wiele barier w swoim życiu przekroczyłem nie mając nawet 30 lat. Uświadomił mi, że „przyszłość to rozliczenie z historią” (kiedyś rzuciłem takie zdanie mimowolnie podczas jednego z moich spacerów historycznych, dziś to słowa, które prowadzą mnie przez życie). Kilkukrotnie dokonywaliśmy z moją wspaniałą ekipą odkryć i przedsięwzięć, o których myślałem, że są daleko poza naszym zasięgiem, ale ostatecznie udawało się je zrealizować. Przełomowym momentem była walka o przeniesienie budynku nastawni bramowej Pk5. Sprawiliśmy wtedy, że ta ponad 100-letnia konstrukcja, dosłownie, zamiast obrócić się w gruzy, uniosła się w powietrze. Ściągnęliśmy oczy całej Polski i wielu środowisk kolejowych poza granicami naszego kraju na Pyskowice. To był przełom dla naszej działalności.

Motywacją do społecznych poszukiwań jest dla Pana…
Dawnej była to ciekawość tego co nieznane, zapomniane i porzucone. Dziś to chęć tworzenia miejsc, wystaw, wydarzeń przekazujących wiedzę i pasję do lokalnej historii, kolejnictwa, urbanistyki i rozwoju zarówno szynowej sieci komunikacyjnej, jak i turystyki i muzealnictwa kolejowego i nie tylko.

Ulubioną historią zdjęciową jest …
Mam takich wiele i prawdopodobnie nie potrafiłbym wymienić jednej. To, co jest wspaniałe, to to, że większość z nich dotyczy sytuacji z ludźmi jakich spotkałem na swojej drodze. Ich historie, anegdoty i opowieści niejednokrotnie mnie uczyły, przestrzegały, bawiły. Jestem za to wdzięczny każdego dnia.

Zachowanie pamięci o przeszłości oznacza dla Pana…
…że robię dobrą robotę i pozostawiam po sobie ślad w postaci wypełnionych białych plam na historycznej mapie.

Gdyby miał  Pan zaczynać raz jeszcze, skupiłby się na…
Niczego bym nie zmieniał. Czasami działam bezkompromisowo, często uchodzę za osobę nader bezpośrednią i „ostrą” w wyrazie. Wiem to i wiem, że mam swoich wrogów. Tak jednak wychowało mnie otoczenie. Nie zliczę ile razy nie byłem traktowany poważnie, z uwagi na swój wiek. Urodziłem się w wolnej Polsce, nie znaczy to, że nie mam pojęcia o historii PRL-u czy II WŚ. To co osiągam, zawdzięczam swojemu uporowi i niezłomności, a gdy trzeba rozpychaniu się łokciami. Może tylko zacząłbym jeszcze wcześniej, gdybym tylko mógł.

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj