Inflacja skutecznie wydrenowała portfele Polaków, dlatego decyzja o wyjeździe na wakacyjny urlop nie jest wcale prosta. Z jednej strony w domowych budżetach pozostało znacznie mniej gotówki, z drugiej ceny noclegów, posiłków i atrakcji dla dzieci jeżą włos na głowie. Paragonów grozy na facebooku publikować nie muszą ci szczęśliwcy, którzy posiadają własny ogród działkowy. Wakacje na RODOS (Rodzinnych Ogródkach Działkowych Otoczonych Siatką) to obecnie wybór wielu gliwiczan.
Karolina
Karolina ma działkę na Białej Róży. Jest dla niej odskocznią od pracy w przychodni i codziennych domowych obowiązków.
- Kiedy byłam dzieckiem, działka kojarzyła mi się z wakacyjnym wyjazdem do dziadków, wczesnymi pobudkami, plewieniem, podlewaniem, zbieraniem plonów - czyli z nudą – mówi ze śmiechem dodając, że przez dłuższy czas sceptycznie podchodziła do pomysłu posiadania własnego ogródka działkowego. Ale czasy się zmieniają i poglądy również.
- Cztery lata temu kupiliśmy ogródek i to był strzał w dziesiątkę! Wbiliśmy się w czas nadchodzącej pandemii, a RODOS przy dwójce dzieci i mieszkaniu w bloku był wybawieniem! W tym trudnym momencie jeszcze bardziej doceniłam ten niewielki kawałek ogródka, który stał się naszą oazą, miejscem spotkań towarzyskich, pląsania w basenie i kiełbaski z grilla – opowiada właścicielka RODOS.
Na facebooku często z dumą publikuje zdjęcia zebranych owoców czy własnych pomysłów na zagospodarowanie działki.
- Mam tylko nadzieję, że nasze Miasto nie będzie nas pozbawiało przyjemności posiadania swojego małego RODOS. Czego sobie i innym Działkowcom życzę – podsumowuje, odnosząc się do obaw, jakie jakiś czas temu pojawiły się w związku z sąsiedztwem budowy zachodniej obwodnicy miasta.
Ola
Dla Oli czas spędzony na RODOS jest doskonałym uzupełnieniem wakacji. Jej rodzina właśnie wróciła znad morza. Tu, na działce ROD Gwardii Ludowej, dzieci mają możliwość swobodnej, ale bezpiecznej zabawy. Już ze ścieżki słychać ich cienkie głosiki i piski radości.
- Tu jest wszystko, czego nam potrzeba. Basen, przestrzeń, świeże powietrze – mówi mama sympatycznych maluchów. Dodaje także, że na działce i ona może odpocząć, mając dzieci na oku.
Mali działkowicze przypatrują mi się z ciekawością. Pytam, co najbardziej lubią na działce. Odpowiedź mnie nie zaskakuje.
- Basen – uśmiecha się chłopiec.
Zofia i Ewa
Zofia kupiła ogród rok temu. Był bardzo zaniedbany, teraz wygląda jak spod igły. Widać ogrom pracy włożonej w zagospodarowanie ogródka. Pytam, czy zaprasza na niego gości – sympatyczna właścicielka śmieje się jednak, że dopiero wygrzebała się ze zgliszczy i niewielu osobom pokazała dotąd efekty swojej pracy.
Po sąsiedzku w ogrodzie pracują Ewa z mężem. Działka wygląda jak mały las – co krok rośnie pieczołowicie wypielęgnowany iglak.
- RODOS ratuje polskie budżety – uważa Ewa. – Niewiele rodzin może sobie pozwolić na dłuższy wyjazd na wakacje. Ceny są za wysokie zarówno dla młodych małżeństw, które często spłacają kredyty, jak i dla emerytów.
- A przecież świeże powietrze jest i tam i tu – dodaje ze śmiechem jej mąż.
Na ROD Gwardii Ludowej działkę ma także ich syn z rodziną. Jego ogródek wygląda zgoła inaczej, tam bowiem prym wiodą urządzenia zabawowe dla dzieci, w tym nieodzowny basen.
Spora inwestycja, ale na lata
Jeszcze do niedawna ogród działkowy kojarzył się wyłącznie z pomysłem na emeryturę. Obecnie to także miejsce rekreacji dla rodzin i sposób na aktywność fizyczną dla tych wszystkich, którzy spędzają dużą ilość czasu na pracy przy komputerze. Własna działka pozwala na ucieczkę od siedzenia w bloku. Niestety, nie jest to całkowicie tania przyjemność, trzeba się bowiem liczyć z kilkudziesięcioma tysiącami, jakie trzeba wyłożyć na jej zakup. Jeszcze kilka lat temu za ogródek działkowy płaciło się 3-5 tysięcy złotych. Podczas pandemii ceny podskoczyły dziesięciokrotnie. Za działkę z altaną, z podłączeniem do wody i prądu, zapłacimy od 20 tys. do nawet 60 tys. złotych. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że Gliwice pod względem cen ogródków działkowych należą do miast drogich - za kilka tysięcy złotych znaleźć można działki w niedalekich Strzelcach Opolskich.
Samo utrzymanie działki kosztuje niewiele, chyba, że dopiero wyposaża się jej przestrzeń. Opłaty działkowe są niskie, trzeba oczywiście pokryć koszt mediów, a także roślin ozdobnych i tych, które przynoszą owoce. Smak własnych plonów jest jednak nie do przecenienia. Garść borówek z krzaka, ogórek zerwany z grządki czy jabłko prosto z drzewa smakują o niebo lepiej niż te, które kupić można w markecie.
Czy tylko to sprawia, że działki ROD są tak bardzo popularne? Jakie są Wasze odczucia?
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj