Kilka dni temu byliśmy w szpitalu w Pyskowicach na uroczystym otwarciu Ośrodka Zdrowia Kobiety, działającego w nowoczesnym modelu „WALK IN ONE STOP Clinic”. Zgodnie z założeniem, to rozwiązanie - znane m.in. z Wielkiej Brytanii - ma zapewnić kobietom kompleksową opiekę ginekologiczną i onkologiczną w jednym miejscu – bez skierowania, bez kolejek i bez dodatkowych kosztów.
Dobra droga
Pomysł, autorstwa doktora Lakshmana Nandalala Maleuwe-Tantrige wydaje się naprawdę dobry. Przede wszystkim – ma znacznie skrócić drogę diagnostyczną, którą zwykle wydłuża m.in. oczekiwanie na miejsce w szpitalu, gdzie przeprowadzany jest komplet badań. W klinice funkcjonującej w ramach szpitala w Pyskowicach (przypominamy, działającego już w ramach Zespołu Szpitali Powiatowych), kobieta wykonuje badania ambulatoryjnie. Nie zajmuje łóżka w szpitalu, a zatem nie generuje niepotrzebnych kosztów, a po badaniu wraca do swojego domu. Dopiero z konkretną diagnozą kierowana jest do odpowiedniego szpitala.
Dr Lakshman to Syryjczyk, który – co podkreśla wielokrotnie – zakochał się w Polsce. To on, bazując na swoich doświadczeniach z pracy w podobnych klinikach w Wielkiej Brytanii i USA – zaproponował to rozwiązanie. Warto podkreślić, że przez kolegów po fachu oceniany jest bardzo wysoko. Przede wszystkim podkreślana jest jego diagnostyczna intuicja. A to, oczywiście, bardzo dobry prognostyk dla popularności nowej placówki zajmującej się zdrowiem kobiet. Zwłaszcza, że z założenia wszystko tu ma być bezpłatne i od ręki.
Placówka ma oferować szeroki zakres świadczeń, obejmujący m.in. cytologię płynną, kolposkopię, biopsję endometrium, histeroskopię, USG piersi i przezpochwowe, mammografię oraz oznaczenia markerów nowotworowych. Wszystkie wyniki będą weryfikowane histopatologicznie, a wsparciem pacjentek mają się zająć również psycholodzy. Wysoki standard diagnostyki zapewni nowoczesne zaplecze – w tym pracownia tomografii komputerowej i RTG działające w strukturach szpitala.
Nie wszystko złoto…
Jak podkreśla Magdalena Kot, prezes Zespołu Szpitali Powiatu Gliwickiego, celem Ośrodka jest nie tylko poprawa jakości leczenia, ale także skrócenie czasu pomiędzy wykryciem zmian chorobowych a rozpoczęciem terapii.
- Otwarcie Ośrodka Zdrowia Kobiety oraz Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego i ZOL w Pyskowicach oceniam bardzo pozytywnie. To trafne decyzje, które doskonale wpisują się w kierunek reformy systemu szpitalnictwa. Wprowadzając reformę chcemy wyposażyć samorządy i zarządy w konkretne narzędzia do naprawy sytuacji finansowej placówek – podkreślał podczas uroczystego otwarcia Jerzy Szafranowicz, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia.
Niestety, kilka dni po uroczystości doszły do nas niepokojące sygnały, z których wynika, że Ośrodek Zdrowia Kobiety jeszcze nie działa.
- Pani prezes i oficjalni goście z wielkim hukiem otworzyli 19.07 OZK. Już w poniedziałek 21.07 rano dzwoniłam do Ośrodka, aby zapisać się na badania: USG piersi, tarczycy i test na HPV. Czego się dowiedziałam, że zapisy na wizyty są od 28 sierpnia, pani rejestratorka nie wie ilu lekarzy pracuje w poradni. Decyzją pani prezes ma zapisywać pacjentki najwcześniej na 28.08 - mówi Izabela Krzyczkowska z Manify Śląskiej, a przy okazji pacjentka szpitala w Pyskowicach. - Przypominam, ze OZK miało być dostępne dla kobiet z ulicy, z krótkim terminem umówienia badań. Okazuje się, że już pierwszego dnia OZK nie działa. Zadzwoniłam do NFZ . Tam nic nie wiedzą, że placówka mimo otwarcia nie działa. Kazali mi napisać skargę. Piszę skargę. Warto przypomnieć, ze prezeska 30.06 wyrzuciła wszystkich ginekologów. Kto ma tam pracować? Nie ma w OZK nawet głowicy do USG piersi. (…) Jest raptem jeden ginekolog, który będzie przyjmował pacjentki od 28.08. Nie ma endokrynologa, specjalisty od chorób piersi, chirurga i onkologa – wylicza.
Chcąc sprawdzić zarzuty, zadzwoniliśmy do OZK. Póki co, do placówki rejestruje poradnia chirurgiczna. Najbliższy termin na badania to 4 września. Przyjmuje jedynie dr Lakshman, co zdaje się potwierdzać informacje zawarte w oświadczeniu Manify. Na pytanie o sprzęt niezbędny do badania, otrzymujemy wymijającą odpowiedź. Co warto podkreślić, sam dr Lakshman podczas otwarcia nie kryje, że niezbędna jest możliwość wykonywania rezonansu magnetycznego, najlepszego, jego zdaniem, badania diagnostycznego. Oczywiście z powodów finansowych, aparatu wykonywującego rezonans magnetyczny w OZK nie ma.
Strzał z kapiszona?
Nie można oprzeć się wrażeniu, że otwarcie OZK – choć sama formuła wydaje się dobra – nastąpiło przedwcześnie. Być może miało na celu złagodzenie negatywnego wydźwięku, który towarzyszy zamknięciu w Pyskowicach oddziału ginekologii i położnictwa. Z ostateczną oceną funkcjonowania OZK poczekamy do września, również na Wasze opinie. I mimo wszystko, w trosce o nas, kobiety, trzymamy kciuki za powodzenie przedsięwzięcia.
Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj