Do Gliwic przyjeżdżają również ukraińscy artyści.

W Gliwicach jest od ponad dwóch tygodni. Przyjechała z Chersonia, z dwójką dzieci – 16-letnim Oleksym i 14-letnią Aliną. Od razu urzekły ją nasze fauny i magnolie, w których jest zakochana. Zrobiła im mnóstwo zdjęć telefonem i namalowała mały olejny obraz. Bo już może utrzymać pędzel w rękach. Po tym, co widziała w oblężonym Chersoniu, długo nie umiała sięgnąć po farby.

W Chersoniu, przed wojną, miała swoje małe studnio, w którym wykonywała makijaże i body art. Powstałe wtedy prace nadal podziwiać można na facebookowym profilu oraz Instagramie (@victoria.faceart). Jeden z jej niezwykłych cyklów przedstawia kobietę jako alegorię lasu.
- Inspiruje mnie natura - rośliny i zwierzęta. Góry, morze, las - wszystko to oddycha i napełnia energią – wyznaje ukraińska artystka. - Kocham kwiaty, niebo... Lubię też mitologię i baśniowe stwory. Kiedyś namalowałam na sobie małego fauna. I byłam mile zaskoczona, gdy zobaczyłam pomnik z faunami w Gliwicach – przyznaje z uśmiechem.

Do Chersonia z Taszkientu przeprowadziła się w 2015 r. Tam zaczęła się uczyć body artu. Na początku miała 1 stożek henny do tymczasowych tatuaży i zestaw chińskich woskowych kredek do twarzy.
- Ćwiczyłam na sobie i swoich dzieciach. Zakochałam się w tej tymczasowej sztuce i zaczęłam intensywnie studiować materiały i techniki. Później to hobby przerodziło się w zawód. Ukończyłam kurs charakteryzacji, a następnie studiowałam charakteryzację plastyczną i rekwizyty, aby móc tworzyć bardziej złożone i interesujące obrazy – opowiada Victoria.
Tak zastała ją wojna. W pierwszych tygodniach nie było możliwości ucieczki z Chersonia. Oblężone, wyniszczałe, odcięte od reszty kraju miasto modliło się o zielone korytarze. Bezskutecznie. Ale Victorii i jej dzieciom udało się uciec.
- Ochotnicy zawieźli nas przez pola, przez Mykołajew do Odessy. To była bardzo przerażająca, długa i trudna droga – wspomina Muhina. - Ludzie wciąż próbują wyjechać. Niektórzy mają szczęście, inni nie – dodaje ze smutkiem. - Niektóre samochody są pod ostrzałem. Jestem jedną z tych, które miały szczęście.

W Chersoniu został jej mąż. Victoria martwi się, bo okupanci pozbawili ją właśnie wszelkiej z nim łączności, zarówno za pośrednictwem Internetu, jak i telefonu. Kilka dni temu połączyła siły z wizażystką z Kijowa i wzięła udział w wiecu poparcia w Krakowie. Gdy padają strzały z karabinów, artyści silniej chwytają za swój oręż – sztukę.
- Wielu artystów pomaga Ukrainie. Ciągle myślę o tym, co ja mogę zrobić, aby pomóc. Niestety przez prawie dwa miesiące wojny nie mogłam podnieść pędzla, wszystko było jak we mgle. Teraz trochę wyzdrowiałam i w mojej głowie rodzą się pomysły, dotyczące tego, jak mogę się przysłużyć Ukrainie.

W Gliwicach mieszka w wynajętym mieszkaniu, nadal jednak nie znalazła pracy, choć zaczęła już rysować. W naszym mieście nie spotkała dotąd innych ukraińskich artystów, ale poznała naszą rodzimą malarkę, Monikę Krasoń-Przybyłę, której prace mocno zapadły jej w pamięć.
 - Mogę zaoferować aqua make-up dla dzieci na święta, body art, makijaż do kreatywnych sesji zdjęciowych lub promocji – Victoria wylicza swoje usługi. – W Ukrainie wykonywałam też tymczasowy tatuaż. Jest to wzór na skórze tworzony za pomocą specjalnych barwników roślinnych, który utrzymuje się około 10 dni. Jeśli jednak ludzie nie są gotowi na taką sztukę, mogę malować również na płótnie i na ubraniach.
Chcielibyście pomóc ukraińskiej artystce? Z Victorią Muhiną można się skontaktować za pośrednictwem strony na Facebooku Instagramie .

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj