W ubiegłym tygodniu służby miejskie prowadziły intensywne działania porządkowe w różnych częściach miasta. Prace objęły miejsca, w których odpady zalegały od dłuższego czasu i zaczynały stanowić nie tylko problem estetyczny, ale też realne zagrożenie sanitarne.
Najwięcej pracy było w rejonach ulic Wilsona i Rakoniewskiego, 26 Stycznia, Stawowej oraz Bojowej. To tam usuwano porzucone śmieci — od odpadów komunalnych po elementy, które nigdy nie powinny trafić poza legalny system odbioru.
Te same miejsca, ten sam problem
Zjawisko nie jest nowe. Mimo dostępności PSZOK-u i regularnych odbiorów odpadów, wciąż pojawiają się osoby, które wybierają najprostsze rozwiązanie — wywiezienie śmieci „gdzieś dalej”. Najczęściej na obrzeża, w okolice mniej uczęszczane, przy drogach polnych lub w pobliżu terenów zielonych.
Efekt jest powtarzalny. Służby sprzątają, teren na chwilę odzyskuje porządek, a po czasie znów pojawiają się kolejne odpady.
Do sprawy odniósł się prezydent Knurowa Tomasz Rzepa. W krótkim komunikacie przypomniał, że czystość miasta zależy nie tylko od pracy służb, ale przede wszystkim od mieszkańców.
– Dbajmy wspólnie o nasze otoczenie – czyste miasto to większy komfort życia dla nas wszystkich – podkreśla.
Co dalej?
Sprzątanie rozwiązuje problem na chwilę. Coraz częściej pojawia się więc pytanie o skuteczniejszą prewencję. Wśród mieszkańców wraca temat monitoringu i kar dla osób, które podrzucają odpady w miejscach do tego nieprzeznaczonych.
Bo dziś wygląda to tak: miasto sprząta, a ktoś inny znów przywozi kolejne śmieci.
I cały cykl zaczyna się od nowa.
aku



Komentarze (0) Skomentuj