Gliwice ponownie uruchomiły miejski program dotacyjny „Mój Deszcz”, skierowany do mieszkańców zainteresowanych zagospodarowaniem wody opadowej na własnych posesjach. To kolejna edycja inicjatywy, której celem jest zatrzymywanie deszczówki tam, gdzie spada, zamiast odprowadzania jej bezpośrednio do kanalizacji. Program wpisuje się w działania miasta związane z adaptacją do zmian klimatu oraz poprawą lokalnego mikroklimatu.
Na co można otrzymać dofinansowanie
Dotacja obejmuje inwestycje związane z małą retencją, czyli rozwiązaniami pozwalającymi gromadzić lub rozsączać wodę opadową i roztopową. Wsparcie można uzyskać m.in. na montaż zbiorników na deszczówkę – zarówno naziemnych, jak i podziemnych – a także na budowę ogrodów deszczowych, instalacji rozsączających, studni chłonnych czy nawierzchni przepuszczalnych. Program dopuszcza również adaptację istniejących zbiorników do celów retencyjnych.
Wysokość dotacji i zasady przyznawania
Dofinansowanie może wynieść do 85 procent kosztów kwalifikowanych inwestycji, jednak nie więcej niż 4 tysiące złotych na jednego wnioskodawcę. O środki mogą ubiegać się m.in. osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej na nieruchomości objętej wnioskiem, wspólnoty mieszkaniowe oraz inne podmioty posiadające tytuł prawny do nieruchomości położonej na terenie Gliwic.
Kiedy i jak złożyć wniosek
Warunkiem uzyskania dotacji jest złożenie wniosku przed rozpoczęciem realizacji inwestycji. Wnioski rozpatrywane są według kolejności zgłoszeń, aż do wyczerpania środków przeznaczonych na program w danym roku. Oznacza to, że warto zaplanować inwestycję z wyprzedzeniem i nie odkładać formalności na ostatnią chwilę.
Deszczówka jako realna korzyść dla miasta i mieszkańców
Program „Mój Deszcz” to nie tylko wsparcie finansowe dla mieszkańców, ale także konkretne działanie na rzecz ograniczania skutków suszy, przeciążeń kanalizacji deszczowej oraz lokalnych podtopień. Zatrzymywanie wody opadowej sprzyja zieleni, poprawia warunki glebowe i pozwala racjonalniej gospodarować zasobami, które coraz częściej stają się deficytowe.
fot. Freepik



Komentarze (0) Skomentuj