Na tyłach Szpitala Miejskiego nr 4 (dawnego Wojskowego), kwitną róże, słoneczniki i georginie. Feeria barw splata się z morzem zapachów, ciesząc oko zarówno pracowników szpitala jak i jego pacjentów.

Zdarza się, że Pan Julian - pracujący jako portier, ale z serca ogrodnik - podaruje komuś szczepkę lub kwitnący kwiat. O szpitalny ogród dba z wdzięczności. W szpitalu oczy leczy jego żona, Teresa.

Bo górnik pod ziemią kwiatów nie widzi 

-  śmieje się Pan Julian, emerytowany górnik, w odpowiedzi na oczywiste pytanie, skąd wziął się pomysł obsadzenia terenu za szpitalem kwiatami. Po chwili dodaje już poważniej, że sadzonki przynosi żona, która leczy w placówce wzrok.

- Pani doktor Annie Dzimińskiej-Ilewicz jest bardzo zobowiązany. Pani doktor bardzo pomogła mojej żonie. To jej przede wszystkim dedykuję te kwiatki, wszystkie sadzonki, co rosną w tym ogrodzie – mówi ogrodnik, nie ukrywając wzruszenia.

Nazwisko pani doktor powtarza kilkukrotnie, upewniając się, że nie zapomnę o niej napisać. Z wielką estymą mówi także o prezesie i innych pracownikach szpitala.
- Bardzo dobrze mi się tu pracuje. Mamy wspaniałe pracownie medyczne, wspaniałe pielęgniarki. Jestem pełen uznania dla pań pracujących na Izbie Przyjęć – wylicza. - Sam wszystko ponasadzałem, ale koleżanki z pracy pomagały przynosząc sadzonki. To pani Beata Filiczkowska dostarczyła mi krzewy. Koleżanki z pracy przynoszą kwiaty, a ja je sadzę, pielęgnuję, przycinam na zimę, przekopuję cały ogród i przechowuję niektóre rośliny do wiosny, a potem znowu obsadzam nimi ogród – opowiada pan Julian Tyszko.

Chwalą pracownicy, chwalą pacjenci

- Najczęściej ogród odwiedzają pacjenci z oddziału rehabilitacji. Mówią, że są pełni uznania – mówi z nieukrywaną dumą ogrodnik. – Niektórym pacjentom, jak odchodzą, daję szczepkę hibiskusa, żeby mogli sobie w swoim ogródku posadzić. Przychodzą na spacery, oglądają róże. Gdybym ich tutaj nie posadził, byłyby tylko bruki i budynki. A łatwiej się żyje, gdy otacza nas coś zielonego – dodaje.

Ogród pielęgnuje od 7 lat.  Stara się tak dobierać kwiaty, żeby kwitły od wiosny aż do jesieni. Wcześniej w tym miejscu leżał gruz po wykonanej drodze.
- Najwięcej pracuję w sobotę i w niedzielę, jak jest mniejszy ruch. Często włączam lampy i pracuję w nocy, bo wtedy jest chłodniej – wyjaśnia nasz rozmówca.
Ogrodnik nie zapomina o opryskach na mszyce, a od żony dostaje znany wszystkim działkowiczom proszę na ślimaki. Jest pełen zaangażowania, ale widać także, jak wielką satysfakcję sprawia mu efekt, jaki uzyskał na tym barwnym skrawku ogrodu.

Pani prezydent dała serduszko

Pan Julian cieszy się bardzo, gdy na facebookowej stronie szpitala pani Ania publikuje zdjęcia kwiatów. Ostatnio kropkę nad i w poczuciu satysfakcji ogrodnika postawiła prezydentka Katarzyna Kuczyńska-Budka.

- Pani prezydent pierwszy raz serduszko posłała – mówi ze wzruszeniem. – Byłem w szoku, że informacje o moim ogrodzie doszły aż do prezydenta – dodaje. Pana Juliana w szpitalu znają chyba wszyscy, bo jest jednym z najstarszych pracowników. Poza tym ma serce na dłoni, a obok takich ludzi trudno przejść obojętnie. 

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj