Z Andrzejem Zarzyckim, Gliwicjuszem 2024 w kategorii indywidualnej i internautów, rozmawia Małgorzata Lichecka.
Łodzianka jest dla Pana...
Łodzianka to moje życie, dzieło, które zacząłem tworzyć w 1980 roku. To więcej niż firma – to miejsce, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością, a codzienna praca daje ludziom radość i satysfakcję. Dla mnie Łodzianka to symbol pasji, wytrwałości i rodzinnych wartości.
Wybrał Pan własną firmę rzemieślniczą dlatego że...
Rzemiosło daje swobodę tworzenia i satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. Chciałem zbudować coś swojego – coś, co ma smak, zapach i serce. Prowadzenie własnej firmy pozwala mi łączyć to, czego nauczyłem się od swoich mentorów, z nowymi pomysłami i technologiami. To droga wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca.
Najważniejsze w prowadzeniu firmy jest dla Pana...
Najważniejszy jest człowiek – zarówno ten, który tworzy, jak i ten, który korzysta z naszej pracy. Cenię uczciwość, jakość i odpowiedzialność. Staram się, by każdy wypiek, który wychodzi spod naszych rąk, był wykonany z takim samym zaangażowaniem, bo priorytetem jest dla nas jakość, a nie ilość.
Jako starszy cechu stawia Pan na...
Stawiam na ludzi – na integrację środowiska, współpracę i kształcenie młodych. Zależy mi, by rzemiosło w Gliwicach nie tylko przetrwało, ale rozwijało się i inspirowało kolejne pokolenia. Wspieram młodych adeptów zawodu, bo wiem, że w ich rękach jest przyszłość rzemiosła. Nasza siła tkwi we wspólnocie i wzajemnym szacunku.
Gdyby miał Pan dać rady młodym rzemieślnikom, byłyby to...
Po pierwsze – uczcie się cierpliwości. Po drugie – nie bójcie się błędów, bo one uczą najwięcej. I po trzecie – róbcie wszystko z sercem. Rzemiosło wymaga pasji, ale też pokory. Niech jakość zawsze będzie ważniejsza niż ilość – wtedy klienci to docenią.
Rzemiosło ma się dziś...
Rzemiosło ma się dobrze tam, gdzie są ludzie z pasją. Widzimy, że rośnie świadomość klientów – coraz częściej szukają autentyczności, ręcznej pracy, naturalnych składników. To dla nas ogromna szansa. Wystarczy wierzyć w swoje umiejętności i nie zapominać, że w każdym fachu najważniejsze jest serce.
Gliwice są dla Pana...
Gliwice to miasto, w którym zakorzeniłem się na dobre. Przyjechałem tu jako 23-latek i w 1980 roku przekułem marzenie o własnej cukierni w rzeczywistość. To miasto dało mi szansę na rozwój, a z biegiem lat stało się miejscem, z którym związałem całe życie – zawodowe i osobiste. Gliwice to wyjątkowe połączenie tradycji i nowoczesności, z ludźmi, którzy potrafią docenić rzetelną pracę i dobre rzemiosło. To miasto, w którym chce się tworzyć, pracować i zostawać na dłużej. Nagroda „Człowiek Ziemi Gliwickiej” to dla mnie ogromny zaszczyt. Dziękuję wszystkim przyjaciołom spotkanym na mojej życiowej drodze i wszystkim ludziom dobrej woli, którzy obdarzyli mnie zaufaniem.



Komentarze (0) Skomentuj