Po akcji Trenuj z wojskiem, która była jednodniową prezentacją tego, jakie żołnierz musi posiadać umiejętności, przyszedł czas na projekt Trenuj jak żołnierz. To znacznie bardziej zaawansowana formuła, zakładająca skoszarowanie ochotników i dwutygodniowe szkolenie. Z takiej możliwości chciało skorzystać ok. 100 osób. Ostatecznie, po wstępnej weryfikacji, do jednostki zaproszona została połowa z nich.

- Projekt podzielony został na dwa etapy – wyjaśnia mjr Jolanta Połeć. -  Pierwszy, dwudniowy etap zakłada zapoznanie się chętnych z jednostką. Drugi, 14-dniowy, który przeprowadzony zostanie w sierpniu, obejmować będzie pełne skoszarowanie, z mundurami, prowiantem, a zakończy się przysięgą.
Szkolenie uznać można za wersję skróconą dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. Celem programu jest szeroko pojęte przeszkolenie rezerw osobowych. Ci, którzy ukończą ten program, mają możliwość skierowania swoich sił do czynnej służby wojskowej.

- Nie każdy chce się zdecydować na miesięczne szkolenie w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej. 14 dni wydaje się w tym względzie bardziej do przyjęcia, zwłaszcza dla osób pracujących – dodaje major Połeć.

Po ukończeniu szkolenia można zostać w Aktywnej Rezerwie, w Terytorialnej Służbie Wojskowej, dostać się do służby zawodowej lub na szkolenie specjalistyczne w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej.

- Do udziału w pierwszym etapie nabór był internetowy, natomiast na drugi trzeba złożyć wniosek. Następnie przeprowadzona zostanie kwalifikacja i wydana decyzja administracyjna o powołaniu takiej osoby do służby wojskowej – precyzuje mjr Jolanta Połeć.

Do udziału w akcji zgłosiło się blisko 100 osób. Nie wszystkie jednak spełniały założone w projekcie warunki. Pierwszym był wiek – minimum 18, maksimum 55 lat; drugim warunkiem było posiadanie obywatelstwa polskiego, niekaralność i – w przypadku tego projektu – chętni nie mogli mieć innego przeszkolenia wojskowego. W szkoleniu nie mogły także brać udziału osoby wyłączone od obowiązku czynnej służby wojskowej. Mogli do niego przystąpić jedynie ci, którzy mieli już nadaną kategorie A, albo nie mieli żadnej kategorii – wtedy w ramach procesu rekrutacyjnego przechodzili badania pod kątem zdolności psychicznej i fizycznej do pełnienia czynnej służby wojskowej. Ostatecznie w pierwszym etapie udział wzięło blisko 50 osób.
*
Jacek Kościesza: Trzy lata temu byłem na pikniku wojskowym. Przysłuchiwałem się, jak żołnierze opowiadają o wojsku w namiocie WOT-u. Nagle żołnierz wskazując na mnie powiedział: Hej, może Ty chcesz zostać żołnierzem? Stwierdziłem, że nie, chyba za stary na to jestem, ale porozmawiałem z nim i zachęcił mnie do tego, aby złożyć wniosek. W międzyczasie zmieniła się trochę moja sytuacja zawodowa i nie bardzo mogłem sobie pozwolić na to, żeby pójść na szkolenie, więc z tego zrezygnowałem. Teraz jednak stwierdziłem, że w ramach programu Trenuj jak żołnierz, zrealizuję to moje marzenie. Uważam, że każdy powinien umieć wykonać podstawowe czynności, takie jak obsługa broni, nawigacja czy przetrwanie w terenie, żeby być przygotowanym na różne scenariusze. Mamy wojnę w Ukrainie, realne zagrożenie, więc tym bardziej trzeba się wyszkolić.

Aleksandra Kościesza: Mąż przedstawił mi możliwość odbycia takiego szkolenia. Wcześniej nie interesowałam się wojskowością. Okazało się, że jest to dostępne, że nie trzeba poświęcić na to rok, można podstawowe umiejętności zdobyć w trakcie 16 dni szkolenia. W tych niespokojnych czasach warto je mieć. Przecież te rodziny na Ukrainie w większości znalazły się nagle w sytuacji wojennej i często nie miały zielonego pojęcia, jak sobie poradzić, jak reagować, czego się wystrzegać - jak przetrwać. Stwierdziliśmy, że mając dwójkę dzieci musimy nauczyć się je chronić i umieć przetrwać w różnych warunkach. Nie wiadomo co życie przyniesie – wojna jest blisko.
aku

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj