Dwa tygodnie temu przyszedł do Nowin Gliwickich list. Na 4 drobno zapisanych stronach „Rodzice Grupy Minionki Przedszkola Miejskiego nr 5 w Gliwicach” opisali zachowanie jednej z nauczycielek, która miała się dopuścić przemocy wobec dzieci, a szczególnie – wobec jednej z dziewczynek. Sprawa ciągnie się od ubiegłego roku i zahaczyła o wszelkie możliwe instytucje – od kuratorium, przez Rzecznika Praw Dziecka, po policję. Kontrole – jak sprawdziliśmy – nie wykazały nic.

Rzuciła na ławkę, czy mocno posadziła?

Tam, gdzie sprawa dotyczy dobra dziecka, trzeba być bardzo ostrożnym. Jego kruchość i delikatność wymagają od dorosłych szczególnej opieki. Nie należy jednak zapominać, że druga strona konfliktu także jest człowiekiem, którego można zniszczyć, rzucając niepotwierdzone oskarżenia. Dlatego w tym artykule skupimy się na podawaniu faktów i – póki co – powstrzymamy się od ocen.
To, co wywołało lawinę oskarżeń wobec nauczycielki, zdarzyło się w grudniu ubiegłego roku. Po wycieczce do Guido w szatni, w której opiekunowie pomagali się dzieciom rozebrać z zimowych kurtek, zdaniem niektórych rodziców nauczycielka „rzuciła dziecko na ławkę”. Jeden ze świadków miał powiedzieć później policjantom, że zwrócił tej pani uwagę na to, że dziecko cierpi. Większość pracowników, która była obecna wtedy w szatni, zasłoniła się niewiedzą. Rodzice nie zostali powiadomieni o tej sytuacji.
Nauczycielka została na jakiś czas zawieszona, później jednak – w wyniku kontroli – przywrócono ją do pracy z dziećmi. Wcześniejszą jej nieobecność wobec rodziców nie mających wiedzy o zdarzeniu, tłumaczono chorobą. 

Kontrola kuratora

Kuratorium Oświaty w wyniku kontroli nie stwierdzono nieprawidłowości. Wykonany na jej podstawie protokół można znaleźć na stronie BIP ZSP 5. Wynika z niego, że ustalona przez Kuratora wersja zdarzeń różni się od tej, którą podają rodzice. Zgodnie z tym, co czytamy, po powrocie z wycieczki dwie dziewczynki z grupy miały wpaść w konflikt. Jedna z nich nie chciała się rozebrać, po namowach zdjęła spodnie, ale chciała nimi rzucić w nauczycielkę. Ta, aby ją uspokoić, wzięła ją pod ramionka i mocno posadziła na ławce. Dziewczynka opierała się i nie chciała usiąść, w związku z czym przesuwająca się ławka stuknęła o boazerię. To miało powodować hałas, który został odebrany jako „rzucenie” dziecka na ławkę.
Kurator przeprowadził rozmowy, ankiety, wizję lokalną. W protokole wyjaśniał także, że rodzice zostali o sprawie powiadomieni przez „osobę życzliwą”. Na ciele dziecka nie znaleźli żadnych śladów przemocy.
Postępowanie w sprawie tych wydarzeń także policja - zostało jednak umorzone.

Prezydent wie o podejrzeniu przemocy

19 kwietnia tego roku  do Prezydenta Miasta Gliwice wpłynął wniosek od rodziców PM 5 o podjęcie interwencji w sprawie. Pismo zostało skierowane również do Prokuratury Rejonowej w Gliwicach, Rzecznika Praw Dziecka oraz Śląskiego Kuratorium Oświaty. W piśmie tym rodzice poinformowali, że w palcówce dochodzi do stosowania przemocy fizycznej i psychicznej wobec dzieci.
- Pani prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka zapoznała się z ze sprawą oraz z dokumentami, które wpłynęły do Urzędu. Absolutnie podstawowym obowiązkiem placówki edukacyjnej jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa. Stosowanie przemocy, zarówno fizycznej jak i psychicznej wobec dzieci jest niedopuszczalne. Pani prezydent zamierza ściśle współpracować w tej sprawie z Kuratorium oraz innymi właściwymi instytucjami. Ze swojej strony miasto dołoży wszelkich starań, by umożliwić sprawne przeprowadzenie kontroli oraz podejmie wszelkie niezbędne działania, by jak najszybciej uzyskać pewność, że przedszkole jest bezpiecznym miejscem dla swoich podopiecznych – deklaruje dział prasowy Urzędu Miejskiego w Gliwicach.

Dyrekcja ZSP5 wyjaśnia

Hanna Szczepaniak, dyrektor ZSP5, w przesłanej do nas odpowiedzi wyjaśnia, że o całej sytuacji dowiedziała się 8 stycznia 2024 r. z pisma od Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o wyjaśnienie zarzutów przedstawionych w anonimie.
- Bardzo wnikliwie wyjaśniłam tę sprawę. 9 stycznia wicedyrektor przedszkola spotkała się z mamą dziecka w celu wyjaśnienia zdarzenia. Mama stwierdziła, że wie o sytuacji z 11 grudnia 2023 r., gdyż otrzymała informację telefoniczną z przedszkola o zdarzeniu. W  tym samym dniu dokładnie obejrzała ciało dziecka nie stwierdzając żadnych obrażeń – pisze dyrektorka.
Kilka dni później rodzice zgłosili wicedyrektorce przedszkola, jakoby ta sama nauczycielka dawała dziecku klapsy.
- Nikt z osób przepytanych pracujących w przedszkolu nie potwierdził tego zarzutu, jednak ze względu na powagę stawianych przewinień i braku możliwości dalszego wyjaśnienia postanowiłam skierować sprawę do obiektywnego, dogłębnego wyjaśnienia przez Rzecznika Dyscyplinarnego dla Nauczycieli przy Wojewodzie Śląskim i zawiesiłam pracownika w czynnościach nauczyciela – postępowanie wyjaśniające umorzono, w wyniku czego nauczyciel został przywrócony do pracy – dodaje Szczepaniak.
Rodzice już dawno wypisali dziewczynkę z przedszkola. Od początku lutego chodzi do innej placówki, a w ZSP 5 wciąż trwają kontrole. Kuratorium nie widzi uchybień, Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód umorzyła postępowanie ze względu na brak potwierdzenia okoliczności wskazanych w anonimowym zawiadomieniu, a Rzecznikowi Praw Dziecka na bieżąco przekazywane są wyjaśnienia w tej sprawie. 
- 19 kwietnia wpłynęło do szkoły „do wiadomości” dyrektora pismo podpisane przez 7 rodziców grupy - grupa liczy 19 dzieci (oraz rodzica dziecka, które nie uczęszcza już do naszego przedszkola) w wyjaśnionej już sprawie skierowane ponownie do: Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód, Prezydenta Miasta, Rzecznika Praw Dziecka Śląskiego Kuratorium Oświaty. W tym samym dniu wystosowałam do rodziców grupy maila z zaproszeniem na spotkanie w celu wyjaśnienia sytuacji. Podpisani pod pismem rodzice „nie wyrazili chęci uczestniczenia w takim spotkaniu”. Spotkanie mimo wszystko odbyło się. Wzięli w nim udział rodzice, którzy znali treść pisma, ale go nie podpisali. W trakcie spotkania wyjaśniono całą sytuację.
Pozostaję do dyspozycji – kończy swoją odpowiedź dyrektor Szczepaniak.

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

wstecz

Komentarze (2) Skomentuj

  • Subiekt 2024-06-02 06:55:09

    Na początek należałoby odseparować przedszkolankę od dziecka. Przenieść do pracy z inną grupą. Dla zdrowotności.

  • Misza 2024-06-30 01:10:31

    Szkoda ze Pani autorka nie porozmawiała z rodzicami tych dzieci którzy zgłosili sprawę, bo były tam też klapsy i straszenie dzieci przez 2 pracowników w tym przez tą nauczycielkę. To nie pierwsza taka sprawa jak sprawę się ucisza