Chodzi o Arthura Kochmanna, przedwojennego prawnika, honorowego obywatela Gliwic, zasłużonego w obronie mieszkańców i mieszkanek miasta przed nazistowskim reżimem.

Czy radny PiS Olaf Pest zna historię swojego miasta? Po jego wpisach i wypowiedziach można stwierdzić, że bardzo wybiórczo. Co więcej, stosuje ją do walki politycznej ze społecznikiem Sewerynem Botorem, historykiem i opiekunem społecznym starego cmentarza żydowskiego na Piasku. Osią ataków radnego jest postać Arthura Kochmanna, przedwojennego prawnika, honorowego obywatela Gliwic, zasłużonego w obronie mieszkańców i mieszkanek miasta przed nazistowskim reżimem.

Botor dwa lata temu wystąpił z propozycją upamiętnienia Kochmanna – jego petycję odrzuciły ówczesna rada miasta i władze. W tym roku ponowił ją, jednak i tym razem nie spotkała się z aprobatą, nie tylko radnych PiS. O inicjatywie Botora dyskutowano na posiedzeniach komisji, po czym propozycję uchwały zdjęto z porządku obrad marcowej sesji rady miasta.
Pest rozpoczął nagonkę na społecznika chwytliwym wpisem w mediach społecznościowych. Uhonorowanie Kochmanna miało być, w mniemaniu radnego PiS, skandalem w Gliwicach. Dlaczego? Bo „Seweryn Botor – proniemiecki działacz Platformy Obywatelskiej, kandydat KO do Rady Miasta lobbuje za upamiętnieniem człowieka, który podczas plebiscytów na Śląsku domagał się przyłączenia Gliwic do Niemiec”. Ten cytat z wpisu wiele mówi o wiedzy, a raczej niewiedzy radnego o historii Gliwic. Pest swój wpis kończy takim zdaniem: „Nie budujmy pomników tym, którzy chcieli Polskę wymazać z mapy”. Wskazuje też, że nauczyciel historii, czyli Botor, kształtuje młodzież w duchu proniemieckim i antynarodowym. Radny miał otrzymywać sygnały od rodziców i nauczycieli o głoszeniu przez Botora treści podważających niepodległość RP. Nie podaje jednak żadnych konkretów. Pest złożył też zawiadomienie w Delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) w Katowicach o podejrzeniu działań antypaństwowych i dywersyjnych przez społecznika i nauczyciela.

Botor postrzega ataki radnego nie jako próbę odnalezienia prawdy historycznej, a próbę wygenerowania politycznego interesu: Pest zarzucając mu nierzetelność w przedstawieniu Arthura Kochmanna sam stale pozbawia go żydowskiego kontekstu (był przewodniczącym Gminy Synagogalnej i mężem córki rabina), zapewne aby uniknąć oskarżeń o antysemityzm. - Nadmuchuje przy tym do granic możliwości niemiecką narodowość Kochmanna, która jest faktem wynikającym z realiów epoki i miejsca, w którym żył. Skierowane przeciw mnie zarzuty o działalność „antypaństwową” i „antypolską” dowodzą jedynie tego, jak kompletna jest niewiedza radnego o historii miasta, które reprezentuje. Niestety, kluczem do zrozumienia specyfiki miejsc wielokulturowych jest wrażliwość i empatia niezbędne do wyłuskiwania niuansów i postrzegania faktów w sposób wielostronny - wskazuje Botor. I dodaje, że dziś najbardziej czuje żal połączony z zażenowaniem, bo, jego zdaniem, można się nie zgadzać, spierać, dyskutować, ale robić to z zachowaniem smaku - Tutaj, poza zwyczajnymi brakami w wiedzy, najbardziej rzuca się w oczy pewien prymitywizm działań, takie ślepe zacietrzewienie – mówi historyk.

Dr Arthur Kochmann był niemieckim Żydem, przewodniczącym Gminy Synagogalnej oraz (w latach 1933 – 1943) aktywnie angażował się w działalność antyhitlerowską. Faktem jest, że w czasie plebiscytu 1921 roku zachęcał do głosowania za pozostawieniem Gliwic w granicach państwa niemieckiego. - Trudno dziwić się jego postawie – pochodził z zasymilowanej żydowskiej rodziny niemieckiej, dorastał w niemieckim państwie, w którym odebrał wykształcenie i w którym pracował jako prawnik. Bezsprzecznie należy podkreślić, że plebiscyt, który miał miejsce w 1921 roku odbył się na 12 lat przed objęciem władzy przez Adolfa Hitlera. Arthur Kochmann wrzucając kartkę do urny opowiadał się za pozostaniem w Republice Weimarskiej, która była biegunowo różnym państwem od totalitarnej III Rzeszy, którą znamy z okresu późniejszego– wyjaśnia Botor.

Arthur Kochmann od samego początku angażował się w ochronę praw człowieka i próby wbicia klina pomiędzy tryby totalitarnego państwa. Jednym z pierwszych przejawów tej działalności było wsparcie powstającej wówczas tzw. Petycji Bernheima - dokumentu, który powinien być chlubą Gliwic. Była to skarga do Ligi Narodów na łamanie praw mniejszości przez władze niemieckie. Dzięki niej III Rzesza została zmuszona do wypłaty odszkodowania Żydowi Franzowi Bernheimowi za bezprawne zwolnienie z pracy. Jednocześnie petycja zablokowała Niemcom możliwość wprowadzania antysemickiego prawa na obszarze plebiscytowym Górnego Śląska. Kochmann wykorzystywał ten zapis i pomagał gliwickim Żydom w procesach sądowych, dając tym samym wyraz, że z państwem totalitarnym da się wygrać, lecz wymaga to odwagi. Za tę działalność szybko zapłacił: jeszcze w 1933 roku został brutalnie pobity na korytarzu gliwickiego sądu.
Petycja Bernheima i działalność dr Arthura Kochmanna sprawiły, że w latach 1933 - 1939 z Gliwic udało się na emigrację około 900 osób pochodzenia żydowskiego, dzięki czemu przynajmniej część z nich uniknęła koszmaru Holokaustu. Kochmann interweniował także w sprawie deportacji seniorów do obozów koncentracyjnych oraz zwalniania dzieci z obowiązkowych apelów. Niestety jego działalność doprowadziła do tego, że wywieziono go do obozu koncentracyjnego Auschwitz Birkenau i zamordowano. - Historia Kochmanna to historia wyboistego życia człowieka o żelaznym charakterze i przywiązaniu do liberalnych wartości, które wyznawał. W mojej opinii odwaga, którą wykazywał pisząc każdy kolejny wniosek do Gestapo i osobiście domagając się określonych ustępstw w prezydium policji, zasługuje na bezwzględny szacunek. Jako prawnik był świadomy konsekwencji, które mogą na niego spaść, jednak świadomie dążył do walki o prawa i godność wykluczonej społeczności. Za swoją działalność poniósł ofiarę najwyższą i najświętszą – ofiarę własnego życia – podsumowuje w swoim oświadczeniu społecznik.

Oświadczenie wydał też Pest. Czytamy w nim między innymi: „w ostatnich dniach zabrałem głos w ważnej sprawie – sprawie pamięci i szacunku wobec naszej narodowej przeszłości. Gliwice, choć mają skomplikowaną historię i przez wieki znajdowały się w granicach innych państw, dziś są miastem niepodważalnie polskim – nie tylko z racji granic, ale przede wszystkim dzięki ludziom, którzy tu żyją. Ponad 90% mieszkańców Gliwic deklaruje narodowość polską. Dlatego wierzę, że to właśnie polskich bohaterów powinniśmy tu upamiętniać – ludzi, których zasługi dla Polski są niepodważalne”. I proponuje upamiętnić … Wojciecha Korfantego, który ma już w Gliwicach i swoją ulicę i tablicę pamiątkową.

Pest zapytany czy wycofa zarzuty wobec społecznika odpowiedział, że pomimo wielu negatywnych skaz w życiorysie A. Kochmanna, Botor swojego wniosku nie wycofuje, więc w tej sytuacji on też tego nie zrobi. - Zaangażowanie Kochmana jest jednoznacznie negatywne dla naszej ojczyzny, DDP głosiła (Partia z której został posłem), że Wschodnia Granicą Niemiec powinna być oparta na granicy z 1914 roku. Czyli odbierał nam prawo do Polskiego Śląska, Wielkopolski oraz Pomorza. W okresie plebiscytowym kiedy Polska wykrwawiała się na wojnie z Rosją Bolszewicką, Kochmann działał przeciwko Polsce na rzecz Niemiec, prowadząc kampanię plebiscytowa na rzecz Niemiec, za którą został usunięty z terenu plebiscytu – tak widzi działalność przedwojennego prawnika Pest.
Botor jest już po rozmowie z dyrektorem liceum, a także z uczniami i uczennicami. Nie mają oni problemu z wielokulturowością i różnorodnością historyczną czy językową. A dr Arthur Kochmann, człowiek, który do końca swych dni pozostał wierny służbie mieszkańcom Gliwic, na pewno zasługuje na wyjątkowe miejsce wśród wybitnych obywateli miasta.

Małgorzata Lichecka
 

wstecz

Komentarze (2) Skomentuj

  • Adam Langer 2025-05-03 14:13:04

    Trza być pisowskim zakutym łbem, żeby robić takie rzeczy,ale cóż,kto "członkiem" się urodził," członkiem"też zdechnie

  • Paweł 2025-05-03 19:35:57

    Pisowskie klapki na oczach pod płaszczykiem patriotyzmu. Świat nie jest czarno-biały Panie Pest, choć wielu ludzi by tak chciało, bo wtedy mniej boją się życia. Słabiutki ten Pest.