Prof. Leszek Miszczyk, wybitny onkolog, jeden z twórców współczesnej polskiej radioterapii, osoba, dla której najważniejsze było zdrowie pacjentów, ma w Zakładzie Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach swoją tablicę. Odsłonięto ją 16 października 2024 r. W trzy lata po tragicznej śmierci profesora.
Prof. Leszek Miszczyk całe swoje zawodowe i naukowe życie związał z gliwickim oddziałem Narodowego Instytutu Onkologii. Zaczynał w 1990 r. jako młodszy asystent, później był m.in. asystentem i adiunktem naukowo-badawczym. W 1997 r. uzyskał tytuł doktora nauk medycznych, pięć lat później został doktorem habilitowanym, a w 2008 r. profesorem. Specjalizował się w radioterapii onkologicznej - przez 13 lat był zastępcą kierownika Zakładu Radioterapii, a od 2011 r. do śmierci kierował tym zakładem. W latach 2010-2015 był zastępcą dyrektora gliwickiego ośrodka ds. klinicznych, a w latach 2015-2016 pełnił obowiązki dyrektora placówki.
W swojej karierze prof. Miszczyk był m.in. konsultantem w Sekcji Radioterapii i Radiobiologii Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu. Od 1996 r. był członkiem i współorganizatorem unikalnego w skali kraju interdyscyplinarnego, Międzyośrodkowego Zespołu Guzów Kości, utworzonego w Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich. Współpracował z uniwersyteckimi klinikami radioterapii w Stanach Zjednoczonych, uczestniczył w międzynarodowych programach edukacyjnych.
Profesor należał m.in. do Polskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej i Europejskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej. Był autorem blisko 140 publikacji naukowych. Według naukowej bazy Scopus, jego prace były cytowane 1056 razy. Otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in. Nagrodę Polskiego Towarzystwa Onkologii. Prof. Leszek Miszczyk zginął 11 maja 2021 r. w wypadku drogowym.
Odsłonięcie tablicy poprzedziła uroczystość, podczas której wspominano profesora zawodowo, ale też prywatnie. - Był źródłem inspiracji, wybitnym naukowcem i lekarzem poszukującym najskuteczniejszych metod leczenia nowotworów - mówił prof. Sławomir Blamek. dyrektor gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie. O dokonaniach Leszka Miszczyka, jego podejściu do radioterapii pacjentów z chorobami onkologicznymi i nieonkologicznymi opowiadali prof. Jerzy Wydmański i dr hab. Dorota Gabryś. Ważnymi gośćmi byli bliscy profesora – żona Celina i jeden z synów - Marcin.
- Prof. Miszczyk, Leszek, był zafascynowany nowymi metodami w radioterapii, które najpierw sprawdzał, następnie sam wdrażał, dzieląc się w krótkim czasie doświadczeniem i wiedzą z współpracownikami oraz szerokim środowiskiem naukowym. Miał fenomenalną pamięć, był też świetnym, konkretnym mówcą, intelektualistą i erudytą, dla którego dane raz słowo było bardzo ważne. Dbał zarówno o rozwój swoich współpracowników, jak i ludzi w potrzebie, którym niósł bezinteresowną pomoc. Trzy lata temu straciliśmy wielki umysł i wspaniałego człowieka – stwierdził prof. Wydmański.
Podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej głos zabrał prof. Bogusław Maciejewski, były wieloletni dyrektor Instytutu, prywatnie przyjaciel prof. Miszczyka. - Był oszczędny w słowach. Ale przecież prawda nie wymaga słów. Byłem jego nauczycielem w pierwszych latach. Jego mentorem. W kolejnych latach Leszek pokonywał kolejne etapy od doktora, adiunkta. habilitanta, profesora do dyrektora Instytutu. I został moim pracodawcą. Bardzo się z takiej drogi cieszyłem. Zostając dyrektorem, wszystkich, od salowych do profesorów, uznawał za partnerów, współpracowników, kolegów, przyjaciół, ale nigdy podwładnych. Jestem święcie przekonany o tym, że Leszek był takim modus vivendi tego zakładu i nas wszystkich w tym zakładzie. I dlatego uważam, że w pełni zasługuje na to ścienne epitafium - powiedział prof. Maciejewski.
(ml)


Komentarze (0) Skomentuj