Termin „Putinflacji" używany przez PiS ma medialnie przykryć prawdziwe powody drastycznego wzrostu cen, wywołanego przez duet nieudolnego rządu i nonszalanckiego szefa NBP. Stan kasy jest tak zły, że od ponad dwóch miesięcy nie mamy szefa resortu finansów, bo nie ma chętnego na wzięcie odpowiedzialności za ten bałagan.
Od kilku tygodni rządzący starają się wmówić opinii publicznej, że za wysokim wzrostem cen stoi nie kto inny, jak Władimir Putin i jego inwazja na Ukrainę. Nic bardziej mylnego. Drastyczne podwyżki cen są z nami już bowiem od ponad roku, a rosyjska inwazja tylko przykryła medialnie prawdziwe powody inflacji. Oto one.
1. Brak stabilnej polityki monetarnej w wykonaniu prezesa Glapińskiego.
Gdy tuż po pandemii banki centralne zaczynały walczyć z rosnącą presją inflacyjną wywołaną przez narzędzia, które miały przeciwdziałać stagnacji w gospodarce pandemicznej, nasz prezes NBP z wielką nonszalancją przekonywał, że jeszcze przez bardzo długi okres nie będzie potrzebna podwyżka stóp procentowych. Skutkuje to obecnie rajdem podwyżek w górę, które tylko dobijają kredytobiorców, jacy zaufali prezesowi Glapińskiemu. Zamiast przeciwdziałać inflacji wcześniej, gdy pojawiły się jej pierwsze symptomy i podnosić stopy powoli, wolał schować głowę w piasek i udawać, że nic się nie dzieje - mimo ostrzeżeń płynących z wielu miejsc.
2. Wiele lat drukowania „pustych” pieniędzy na kupowanie głosów wyborców.
Zarówno na łamach „Nowin", jak i w każdym możliwym innym miejscu przekonywałem, że lata drukowania pieniędzy na zaciąganie długów, by tylko zaspokoić kolejne programy socjalne, musi się skończyć bankructwem. Już teraz mamy problem z obsługą długu publicznego, a wyższa inflacja tylko go spotęguje.
3. Błędy poczynione podczas pandemii.
Jak dowiedzieliśmy się z maili ministra Dworczyka, gospodarka w czasach pandemicznych była zamykana nie z powodów medycznych, ale z powodu sondaży... Każde zamknięcie powodowało dodatkowe koszty dla budżetu, które trzeba było pokryć pustym pieniądzem.
4. Brak środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Z uwagi na szantaż antyunijnej Solidarnej Polski, rząd nadal nie wycofał się z konfliktu z UE. Skutkuje to blokadą środków, które wzmocniłyby naszą walutę, a co za tym idzie, obniżyłyby koszty importu - zwłaszcza surowców.
5. Polski Ład.
Przez ogromną liczbę błędów, Polski Ład skutkował wzrostem kosztów dla firm, które firmy przerzuciły na konsumentów.
Jaki jest lek na te wszystkie problemy? Oczywiście sama zmiana władzy nie pomoże. Potrzebne są działania mające na celu wstrzymanie druku pustego pieniądza (najtrudniejsze z politycznego punktu widzenia, ale nieuniknione), zakończenie sporu z UE oraz powołanie na szefa NBP człowieka odpowiedzialnego. Inflacja boli nas wszystkich, ale jak zwykle najbardziej uderzy w najuboższych, a pamiętajmy, że liczba osób skrajnie biednych w Polsce od dwóch lat drastycznie wzrasta.
Tak drastycznej inflacji można było zapobiec. Teraz będzie boleć nas wszystkich, każdego dnia coraz bardziej. Tylko zdecydowane działania mogą ją powstrzymać. Inaczej wszystkie nasze oszczędności i plany mogą pójść w łeb.
Materiał partnera


Komentarze (0) Skomentuj