Gliwiczanie jechali do Małopolski w roli faworyta. Wygrane przed przerwą reprezentacyjną mogły napawać optymizmem. Tymczasem od pierwszych minut to gospodarze pokazali większą determinację. Już w 11. minucie po faulu Jakuba Lewickiego i analizie VAR sędzia wskazał na rzut karny dla Termaliki, a Jesus Jimenez pewnym strzałem otworzył wynik spotkania. Piast próbował szybko odpowiedzieć – blisko byli m.in. Grzegorz Tomasiewicz i Patryk Dziczek, którego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Zamiast wyrównania przyszedł jednak kolejny gol dla miejscowych. Po błędzie w rozegraniu Hugo Vallejo Kamil Zapolnik przejął piłkę, minął bramkarza i podwyższył na 2:0.
Po zmianie stron Piast ruszył do odrabiania strat i z minuty na minutę przejmował inicjatywę. Efekt przyszedł w 69. minucie, kiedy Adrian Dalmau skierował piłkę do siatki, dając gościom kontaktowego gola. Wydawało się, że kolejne trafienie dla gliwiczan jest tylko kwestią czasu. I wtedy wydarzyło się coś, co może być ozdobą całej kolejki. Damian Hilbrycht zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu rożnego – piłka zaskoczyła bramkarza Piasta i wpadła do siatki, przywracając gospodarzom dwubramkowe prowadzenie. Goście nie zamierzali się jednak poddawać. Kilka minut później Juande Rivas wykorzystał zamieszanie w polu karnym i zrobiło się 2:3. Końcówka to już prawdziwa wymiana ciosów i nerwowe minuty po obu stronach. Dwoma żółtymi kartkami, a w konsekwencji czerwoną ukarany został Ivan Lima z Piasta. W doliczonym czasie gry Rivas miał jeszcze szansę na wyrównanie, ale piłka przeleciała nad poprzeczką.
Ostatecznie Bruk-Bet Termalica wygrał 3:2, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tym roku. Piast wraca do Gliwic bez punktów, choć po przerwie był bardzo blisko odwrócenia losów spotkania. Jedno jest pewne – emocji w tym meczu nie brakowało aż do ostatniego gwizdka.
W najbliższy poniedziałek, 13 kwietnia Piast podejmować będzie przy Okrzei Pogoń Szczecin. Początek o godzinie 19.00


Komentarze (0) Skomentuj