Ulubione miejsca pokazuje nam ks. Bernard Plucik, proboszcz parafii katedralnej pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach.
Ojciec chciał, żeby kontynuował rodzinną tradycję i został stolarzem, on jako nastolatek marzył o studiowaniu architektury. Ostatecznie został księdzem. W tym roku obchodzi 40-lecie kapłaństwa i 65 lat życia.
- Jestem prostym i otwartym człowiekiem – mówi o sobie, a jego parafianie i znajomi dodają, że to bardzo dobry, pracowity i zawsze uśmiechnięty duszpasterz. – Mimo wieku wciąż czuję się młody i na pewno nie brakuje mi energii - dodaje.
Urodził się w 1961 r. na Opolszczyźnie w miejscowości Bierawa, nieopodal Kędzierzyna-Koźla. - Jestem synek z Padołu, części wsi leżącej w sąsiedztwie rzeki Bierawki – tłumaczy. - W niej latem się kąpaliśmy, pływaliśmy kajakami, bywało że topiliśmy się. Potem rodzice przeprowadzili się w inne miejsce Bierawy i było bezpieczniej (śmiech). Losy tak nas porozrzucały po świecie, że z 30-osobowej klasy w podstawówce zostało nas w Polsce dwoje. Reszta wyemigrowała do Niemiec, Kanady, Australii…
Po podstawówce wybrał „Sienkiewicza”, liceum ogólnokształcące w Koźlu. - Ojciec chciał, żebym był tak jak on stolarzem, mnie jednak ciągnęło w innym kierunku - zamierzałem studiować architekturę. Szkopuł w tym, że od dziecka, jak to w środowiskach wiejskich, angażowałem się w życie Kościoła. Byłem ministrantem, ogromny wpływ na mnie wywierali ojcowie oblaci z Kędzierzyna, którzy odwiedzali nas w Bierawie. Długo jednak nic nie wskazywało, że pójdę drogą duchową. Byłem zwykłym nastolatkiem, nie stroniącym od radosnej codzienności. Uwielbiałem piłkę ręczną, grałem na bramce w szkolnej drużynie licealnej.
Życie bywa jednak przewrotne i tuż przed maturą dotknął go Palec Boży. Postanowił zostać księdzem. Decyzja niełatwa poprzedzona rozmowami z rodzicami. – Ostatecznie złożyłem dokumenty do Wyższego Seminarium Duchownego w Nysie i spędziłem tam długich sześć lat. Czy żałuję? Nigdy nie żałowałem tej decyzji i był to najlepszy z moich wyborów – podkreśla.– Oprócz nauki był czas na zabawę. Siatkówka, rowery, piłka nożna. Nazywaliśmy się żartobliwie „Mafią 1986”, bo właśnie w 1986 roku przyjęliśmy święcenia kapłańskie.
Po nich rozpoczął swoją pracę duszpasterską, dziś w kościele katedralnym, a wtedy w największej w diecezji parafii pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach. Spędził tam jako wikariusz 9 lat, potem przez rok był proboszczem w kościele św. Antoniego w gliwickiej Wójtowej Wsi, aż w końcu na długich 14 lat objął parafię św. Marii Magdaleny w Kuźni Raciborskiej. – To był niezapomniany okres w moim życiu, ale jak to bywa przyszły nowe wyzwania - opowiada. Śp. ksiądz biskup Jan Wieczorek w 2010 r. poinformował mnie, że zostałem wybrany na proboszcza kościoła katedralnego w Gliwicach. Wróciłem tam skąd wyszedłem.
Przez lata swojej posługi duszpasterskiej dał się poznać jako dobry duszpasterz i znakomity organizator pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Spełniał się w tej roli przez ćwierć wieku i dopiero niedawno oddał stery tej inicjatywy młodszym.
W wolnych chwilach uwielbia oglądać piłkę nożną. Ma trzy ulubione drużyny: Barcelonę, Bayern Monachium i Piasta Gliwice. Pierwszym dwóm najczęściej kibicuje patrząc na ich mecze w tv, niebiesko-czerwonym bywa, że osobiście. – Bardziej jestem jednak takim duchowym fanem niż fizycznym – śmieje się.
Poznajcie ulubione miejsca ks. Bernarda Plucika, proboszcza parafii katedralnej pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach.
(s)


Komentarze (0) Skomentuj