Piłkarze Piasta Gliwice przegrali pierwsze spotkanie ligowe w 2026 r. W minioną sobotę podopieczni Daniela Myśliwca w pojedynku derbowym ulegli w Zabrzu Górnikowi 1:2. Trzy dni później pokonali u siebie Lecha Poznań 1:0

Niebiesko-czerwoni w pierwszych minutach dobrze się prezentowali, często utrzymywali przy piłce i skutecznie utrudniali rywalom rozwinięcie skrzydeł. Potem do ataku ruszył Górnik i coraz mocniej pachniało golem dla gospodarzy. W 24. minucie Jarosław Janicki skierował piłkę do siatki strzałem głową, lecz radość trybun szybko uciszył sędzia, sygnalizując pozycję spaloną. Minutę później padł już gol – tyle że dla Piasta. Leandro Sanca urwał się prawą stroną boiska i po długim rajdzie dokładnie dośrodkował w pole karne do niepilnowanego Quentina Boisgarda. Pomocnik Piasta efektownym „szczupakiem” skierował piłkę do siatki. Goście objęli prowadzenie i przez dłuższy czas kontrolowali przebieg gry. Górnik przebudził się dopiero w końcówce pierwszej połowy. W 34. minucie František Plach musiał interweniować po strzale Maksyma Chłania, a w 41. minucie skapitulował. Po serii błędów i biernej postawie obrony Piasta Brandon Domingues uderzył z ostrego kąta. Plach odbił piłkę, lecz wprost pod nogi niepilnowanego Erika Janży, który miał mnóstwo czasu, by doprowadzić do wyrównania.

Druga połowa fatalnie rozpoczęła się dla gości. W 50. minucie Domingues przedarł się środkiem boiska, zagrał na lewą stronę do Kubickiego, a ten idealnie wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Chłaniowi. Skrzydłowy Górnika strzałem z pierwszej piłki wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Strata gola wyraźnie zdeprymowała gliwiczan, a Górnik nabrał wiatru w żagle i konstruował kolejne ataki. Dopiero po około pół godzinie gry w drugiej połowie Piast zaczął odzyskiwać inicjatywę, choć przy szczelnej i uważnej defensywie gospodarzy trudno było wypracować klarowne sytuacje. Im bliżej było końca spotkania, tym mniej działo się na boisku. Górnik skupił się na utrzymaniu korzystnego wyniku, a Piast miał ogromne problemy z wykreowaniem okazji bramkowych. W 88. minucie gliwiczanie byli jednak bardzo blisko wyrównania – po strzale głową Jorge Felixa piłka odbiła się od poprzeczki. Gospodarze mieli w tej sytuacji sporo szczęścia, a goście – pecha.

Piast: František Plach – Emmanuel Twumasi, Jakub Czerwiński, Igor Drapiński, Jakub Lewicki – Leandro Sanca (82’ Jason Lokilo), Patryk Dziczek, Grzegorz Tomasiewicz (69’ Jorge Félix), Quentin Boisgard, Hugo Vallejo (69’ Michał Chrapek) – Adrián Dalmau (58’ Gierman Barkowskij).

Piast Gliwice sprawił niespodziankę, pokonując u siebie mistrza Polski Lecha Poznań 1:0 w zaległym meczu ligowym. Spotkanie pierwotnie zaplanowane na 9 sierpnia zostało przełożone na wniosek „Kolejorza”, który wówczas rywalizował w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

W pierwszej połowie gliwiczanie mogli objąć prowadzenie już w 28. minucie, jednak Patryk Dziczek nie wykorzystał rzutu karnego – jego strzał obronił Bartosz Mrozek. Lech częściej atakował, ale dobrze spisywał się bramkarz Piasta František Plach, a poznaniacy razili nieskutecznością.

Decydujący moment nastąpił w końcówce spotkania. Po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją na boisku pojawił się Andreas Katsantonis i chwilę później – po dośrodkowaniu Jorge Felixa – strzałem głową zdobył zwycięską bramkę. Cypryjczyk został bohaterem mroźnego, wtorkowego wieczoru przy Okrzei, a Piast zrewanżował się Lechowi za grudniową porażkę w Pucharze Polski.

Piast: Plach - Twumasi (76' Borowski), Rivas, Drapiński, Lewicki - Dziczek, Leśniak (76' Katsantonis), Chrapek (61' Tomasiewicz) - Boisgard (13’ Felix), Sanca (61' Vallejo), Barkovskiy.

W poniedziałek, 9 lutego Niebiesko-Czerwoni podejmą u siebie lidera – Wisłę Płock (godz. 19.00).

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj