Piast Gliwice zdobył swoje pierwsze gole w tym sezonie, remisując z Zagłębiem Lubin 2:2. Cieszą strzelone bramki, ale pozostał duży niedosyt, bo niebiesko-czerwoni byli lepsi od rywala, a gola na 2:2, w dość kontrowersyjnych okolicznościach, stracili w doliczonym czasie gry.
Piast zaczął od ataków na bramkę gospodarzy. Ci cofnęli się, pozwalali grać przyjezdnym piłką i czekali na okazję do kontry. W 18. minucie gliwiczanie wykonywali rzut wolny w okolicy środka boiska. Grę rozpoczął Patryk Dziczek, Leandro Sanca przejął futbolówkę i zdecydował się na zaskakujący strzał. Bramkarz Zagłębia odbił piłkę do boku, ale tam był Eric Jirka, który mimo asysty obrońcy zdołał ją umieścić w bramce, zdobywając pierwszego ligowego gola w barwach Piasta. Dla podopiecznych Maxa Möldera była to zupełnie nowa sytuacja, ale zarazem komfortowa. Potem mogli bowiem grać to, co ćwiczyli przez ostatnie tygodnie, czyli cierpliwie konstruować atak pozycyjny. Gospodarze chyba nie za bardzo wiedzieli jak sobie z tym poradzić, bo ograniczali się do przeszkadzania. W 31. minucie Zagłębie wyszło z szybkim atakiem zakończonym niecelnym strzałem. W 34. minucie Piast miał okazję do podwyższenia wyniku. Z lewej strony Michał Chrapek zagrał przed pole karne do Igora Drapińskiego, ten uderzył mocno, ale w sam środek bramki i Hładun odbił piłkę na bok, neutralizując zagrożenie. Wydawało się, że Piast kontroluje grę. Tymczasem w 38. minucie Adam Radwański wyrzucał piłkę z autu, jej lot przedłużył Aleks Ławniczak, a na końcu Filip Kocaba, mimo asysty Czerwińskiego, udem wpakował ją do bramki i było 1:1. Goście odpowiedzieli strzałem Quentina Boisgarda, zablokowanym przez obrońców. Pierwsza połowa zakończyła się remisem i dobrym wrażeniem pozostawionym przez Piasta.
Początek drugiej odsłony był dość senny, lecz prowadzony pod dyktando gliwiczan. Wreszcie w 52. minucie Dziczek wyrzucił piłkę z autu tak mocno, że ta przeleciała nad głowami zawodników stojących w polu karnym trafiła do Jirki, który niepilnowany uderzył z woleja i ponownie wyprowadził Piasta na prowadzenie. Wydawało się, że Zagłębie zaryzykuje i postawi na otwartą grę, jednak tak się nie stało. Lubinianie wyglądali jakby już w tym momencie pogodzili się z porażką, przez co goście mogli spokojnie rozgrywać piłkę. Na kolejną dawkę emocji trzeba było czekać do 76. minuty. Wtedy to po szybkiej akcji, piłka trafiła do Mateusza Wdowiaka, który miał dużo czasu i miejsca, by oddać strzał, ale trafił w słupek, a jeszcze potem przytomnie zachował się František Plach, który wybił dobitkę Kamila Nowogońskiego na aut. Już w doliczonym czasie gry w podbramkowym zamieszaniu Luka Lučić próbował skierować piłkę do gliwickiej bramki, ta przeszła metr obok słupka. Za chwilę Zagłębie przeprowadziło akcję, po której Wdowiak strzelał głową, jednak to nie mogło zaskoczyć Placha. Już w doliczonym czasie gry główkował Nalepa, ponownie z powodzeniem interweniował Plach, tyle, że po drodze piłka dotknęła ręki walczącego z Nalepą Grzegorza Tomasiewicza. Po analizie VAR sędzia wskazał na 11 metr. Rzut karny wykonywał Michális Kossídis i nie pomylił się. Zaraz potem sędzia odgwizdał koniec spotkania zakończonego niesprawiedliwym remisem 2:2.
Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować debiut w barwach Piasta Jasona Lokilo, 26-letniego belgijskiego skrzydłowego, którego rodzice pochodzą z Demokratycznej Republiki Konga. Lokilo ostatnio grał w Bułgarii, a w przeszłości występował w polskiej ekstraklasie, reprezentując Górnika Łęczna.
Piast: František Plach – Grzegorz Tomasiewicz, Jakub Czerwiński, Igor Drapiński, Emmanuel Twumasi – Erik Jirka, Patryk Dziczek, Quentin Boisgard, Michał Chrapek (90’ Oskar Leśniak), Leandro Sanca (69’ Jason Lokilo) – Jorge Félix (75’ Adrián Dalmau).


Komentarze (0) Skomentuj