- Przedsięwzięcie, jakim jest budowa Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach jest niełatwe i wymaga czasu. Chcę jednak wszystkich uspokoić - niezależnie od informacji, które pojawiają się w przestrzeni publicznej - cały proces inwestycyjny przebiega w sposób planowy – przekonuje Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Tomasz Szczepański. – Każdy, komu zależy na lepszej diagnostyce, szybszym dostępie do leczenia i godnej opiece zdrowotnej, powinien poprzeć ten projekt. Apeluję do wszystkich środowisk politycznych naszego regionu, abyśmy skupili się na promowaniu konieczności budowy tego szpitala, a nie próbach negacji.

Budowa Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach ma być jedną z najważniejszych inwestycji medycznych na Śląsku w ostatnich kilkudziesięciu latach. Nowoczesna placówka zmieni oblicze ochrony zdrowia w mieście i regionie, zapewniając mieszkańcom dostęp do leczenia na najwyższym poziomie.

Projekt to efekt współpracy Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, władz Gliwic i województwa śląskiego. Do nowego kompleksu trafią – oprócz przenoszonych w pierwszej kolejności oddziałów gliwickiego Szpitala Miejskiego – kluczowe kliniki ŚUM z Bytomia, Zabrza i Katowic. Pacjenci zyskają jedno, świetnie wyposażone centrum, w którym znajdą wszystkich niezbędnych specjalistów. Szpital zostanie wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt. Budowa podzielona jest na trzy etapy i potrwa do 2034 roku. Miasto Gliwice przekazało już uczelni działki w rejonie ulicy Kujawskiej, gdzie powstanie nowoczesny kompleks. Inwestycja doczekała się też pozytywnej oceny Ministerstwa Zdrowia w ramach systemu IOWISZ (Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Służbie Zdrowia), co otwiera drogę do jej finansowania z budżetu państwa. Szacunkowy koszt to ponad 2 miliardy złotych.

Historia szpitalami pisana

Historia gliwickich szpitali w czasach zmian ustrojowo-gospodarczych w Polsce była i niestety, mimo upływu lat wciąż jest okupiona mnóstwem problemów, szczególnie systemowych. Słowem – służba zdrowia jest niedoinwestowana.
Do połowy lat 90. w raczkującej polskiej rzeczywistości samorządowej gliwickie lecznictwo, w tym szpitalnictwo, było domeną państwa. Na przełomie 1994 i 1995 r. Skarb Państwa na podstawie porozumienia wojewody katowickiego z gminą Gliwice przekazał, w ramach tzw. programu pilotażowego, prowadzenie lecznictwa zamkniętego samorządowi naszego miasta. W ten sposób stało się ono właścicielem trzech szpitali. Możliwość rozpoczęcia w nich odpowiednich działań restrukturyzacyjnych i modernizacyjnych powstała jednak dopiero w 2002 r. W 2004 r. Rada miasta podjęła uchwały o likwidacji, w celu przekształcenia w niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, Szpitala nr 1 (ul. Kościuszki 29), Zespołu Szpitali nr 2 (ul. Radiowa) oraz Szpitala Wielospecjalistycznego (ul. Kościuszki 1). Te dwa ostatnie stały się ostatecznie niepublicznymi zakładami opieki zdrowotnej prowadzonymi przez spółki pracownicze, natomiast Szpital nr 1 niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej prowadzonym przez spółkę z 51 proc. udziałów pracowniczych i 49 proc. udziałów gminy Gliwice. Wszystkie placówki przeszły restrukturyzację, tj.  proces ograniczania kosztów działalności i bilansowania ich z przychodami celem stworzenia racjonalnych i stabilnych podstaw przyszłego funkcjonowania. W całym okresie czynności likwidacyjno-przekształceniowych miasto przeznaczało znaczne środki na modernizację budynków oraz zakup niezbędnego sprzętu medycznego.

Najgorzej radził sobie Szpital nr 1, który wskutek dużego zadłużenia oraz specyfiki profilu działalności nie był w stanie bilansować przychodów i kosztów. Jego działalność lecznicza została przejęta przez powstałe Gliwickie Centrum Medyczne sp. z o.o. Niestety, okazało się, że z uwagi na niewystarczające finansowanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia konieczne jest systematyczne dokonywanie dopłat do kapitału spółki przez jej udziałowców. W efekcie w 2010 r. miasto uzyskało pełną kontrolę nad jej akcjami.

W Gliwicach  przez dziesięciolecia funkcjonował także prowadzony przez Ministerstwo Obrony Narodowej - a ceniony przez pacjentów nie tylko z naszego miasta, ale i ościennych gmin – 106. Szpital Wojskowy. W 2011 r. MON poinformował gliwicki samorząd o planach likwidacji placówki przy ul. Zygmunta Starego. Mając na uwadze bezpieczeństwo medyczne mieszkańców rada miasta podjęła uchwałę o zawarciu porozumienia z MON, dzięki czemu w 2012 roku lecznica wojskowa została przejęta przez samorząd. Na skutek tego doszło do połączenia dwóch placówek przy ul. Kościuszki i Zygmunta Starego. Powstał wówczas Szpital Miejski nr 4. Ten proces pociągnął za sobą konieczność działań restrukturyzacyjnych, tak by nie dublować usług medycznych. W 2023 r. do gliwickiej sieci szpitalnej wróciła jeszcze lecznica przy ul. Radiowej prowadzona przez spółkę VITO-MED. Zadłużona, świadcząca usługi medyczne w zakresie neurologii, chorób wewnętrznych i leczenia udarów została zakupiona przez Szpital Miejski nr 4 za przysłowiową złotówkę (dzięki temu mamy dziś w mieście kontrakt na neurologię i udary).

Do trzech razy sztuka 

Każdy kto miał okazję korzystać z usług gliwickich szpitali wie, że w większości z nich warunki bytowe są tam na bardzo przeciętnym, by nie powiedzieć słabym poziomie. Kolejne modernizacje przypominały przez lata pudrowanie trupa. Samorząd gliwicki długo zwlekał z gruntownym załatwieniem tej sprawy, czyli wybudowaniem nowoczesnego szpitala, choć mógł to zrobić dużo wcześniej i taniej niż dziś. Pewnym usprawiedliwieniem w ostatnich latach były decyzje rządowe i następstwa Polskiego Ładu, które poważnie uszczupliły budżet Gliwic, zaś polityczna huśtawka, na której zawisł Krajowy Plan Obudowy umożliwiający pozyskanie dofinansowania ze źródeł zewnętrznych, blokował inwestycyjne plany samorządów.

Gliwice po konsolidacji lecznic przy Kościuszki i Zygmunta Starego uznały w 2016 r., że potrzebna jest jednak rozbudowa istniejącej infrastruktury i najpierw wybrały opcję polegającą na powiększeniu szpitala przy ul. Kościuszki 29. Zgodnie ze wstępnymi założeniami, na jego dziedzińcu planowano postawienie nowego sześciokondygnacyjnego pawilonu o powierzchni około 15 tys. m 2, który miał łączyć się ze starym budynkiem. Koszty budowy szacowano wstępnie na ok. 120 mln zł. Ostatecznie od pomysłu odstąpiono uznając, że racjonalnym będzie jednak wybudowanie nowego kompleksu. Pozwoliłoby to na obniżenie kosztów związanych z utrzymaniem starej infrastruktury, a jednocześnie umożliwiłoby podniesienie poziomu specjalizacji świadczeń medycznych i zapewnienie mieszkańcom Gliwic wysokiego standardu leczenia w nowoczesnej placówce.

Polityczna zagrywka?

Projektowanie nowego szpitala miejskiego rozpoczęło się w 2019 r. Ustalono, że powstanie on przy węźle Drogowej Trasy Średnicowej z autostradą A1 w rejonie ul. Kujawskiej. Założono, że jego powierzchnia wyniesie ok. 57 tys. m 2. Nowa lecznica miała mieć pięć kondygnacji z lądowiskiem na dachu dla śmigłowców medycznych. Dwa lata trwało zanim inwestor otrzymał pozwolenie na budowę. Postępowanie na wybór wykonawcy robót w zakresie podstawowym ogłoszono po kolejnych dwóch latach.

Kilka miesięcy później w 2023 r. nastąpiło jednak wyraźne przyspieszenie działań ze strony ekipy ówczesnego prezydenta Adama Neumanna. Wydaje się, że nie bez powodu. Przecież w kwietniu 2024 miały odbyć się wybory samorządowe, a szpital mógł okazać się doskonałą kartą przetargową w pozyskaniu głosów. Szkopuł tylko w tym, że był projekt, pozwolenie też, wdrożono postępowanie zmierzające do wyłonienia wykonawcy, ale nie było środków na sfinansowanie wartej ponad 887 mln złotych budowy miejskiej lecznicy. Wykoncypowano więc plan, który zakładał, że po pierwsze inwestycja będzie miała odmienną formę od dotychczas praktykowanej w Gliwicach. Postępowanie przetargowe na budowę szpitala przygotowano w taki sposób, że zadanie zostało podzielone na zakres podstawowy (do realizacji w pierwszej kolejności) oraz 8 opcji dodatkowych do realizacji w późniejszym czasie. 

Wobec braku pieniędzy nawet na rozpoczęcie prac w zakresie podstawowym włodarze zwrócili się do radnych, by ci uchwałą zabezpieczyli środki na to w Wieloletniej Prognozie Finansowej (360 mln zł). Radni „klepnęli” w 2023 r. to rozwiązanie. Poinformowano opinię publiczną, że inwestycję można rozpoczynać, bo ma finansowanie, a resztę brakujących środków na kolejne etapy (około pół miliarda) miasto pozyska z Unii Europejskiej w ramach KPO. Czy nie była to aby jedynie polityczna zagrywka, która nie miała nic wspólnego z merytorycznymi realiami?
Najpierw WPF i wspomniane 360 mln zł. Agnieszka Dylewska, skarbnik miejska za czasów prezydentury Neumanna mówi wprost - tych pieniędzy nie było w kasie miasta, a ich pozyskanie wiązałoby się z koniecznością zaciągnięcia kredytu!

Co zaś z unijnym wsparciem z KPO? Ono też okazało się jedynie pobożnym życzeniem władzy, bo od początku mówiło się, że te środki nie były i nie są  dedykowane na budowę szpitali. Ten fakt potwierdza zresztą dziś Biuro Rozwoju Miasta UM Gliwice informując, że od maja zeszłego roku do dnia dzisiejszego żadna gmina w Polsce nie otrzymała wsparcia na budowę szpitala w ramach KPO.

Szpital uniwersytecki

Szpital stał się jednym z głównych wątków kampanii wyborczej w mieście w 2024 r. Katarzyna Kuczyńska-Budka i Mariusz Śpiewok, kandydaci do fotela prezydenckiego, mieli różne spojrzenie na realizację tej inwestycji. Śpiewok zapewniał, że otrzyma ona przecież odpowiednie wsparcie finansowe z UE, jego rywalka, obecna prezydent miasta Kuczyńska-Budka, stanowczo temu zaprzeczała. Przekonując, że nie ma szans na pozyskanie środków z KPO przedstawiła inne rozwiązanie. W trakcie kampanii wyborczej odbyła spotkanie z minister zdrowia Izabelą Leszczyną i przedstawicielami Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, informując po nim, że istnieje możliwości powstania w Gliwicach nowoczesnego szpitala klinicznego, którego inwestorem byłby ŚUM, a stroną finansującą budżet  państwa.

Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich prezydent Kuczyńska-Budka niemal od razu podjęła temat budowy szpitala według swojego pomysłu. We wrześniu minionego roku wraz z władzami województwa, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego podpisała list intencyjny ws. budowy Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych. Zgodnie z tym porozumieniem lecznica, której inwestorem będzie uczelnia, ma powstać na bazie przygotowanego przez miasto, choć znacznie rozwiniętego modułowego projektu w rejonie ul. Kujawskiej. Miasto miało wnieść do przedsięwzięcia grunty, dokumentację – wszystko, co dotąd zrobiono. Kolejny, bardzo formalny krok w kierunku realizacji inwestycji wykonano w grudniu 2024 r. Radni wyrazili zgodę na darowiznę na rzecz ŚUM nieruchomości – ponad 7 ha działek pod budowę szpitala (umowa ma zabezpieczenie – grunt zostaje w ŚUM tylko wtedy, gdy szpital powstanie i będzie działał). To przekazanie było niezbędne, aby Ministerstwo Zdrowia zabezpieczyło środki na realizację inwestycji przez uczelnię.

IOWISZ otwiera możliwości

Żeby rozpocząć budowę ŚUM, jako inwestor musiał rozpocząć wdrażanie stosownych procedur. Kluczową było otrzymanie pozytywnej oceny inwestycji w ramach IOWISZ. ŚUM w stosowanym wniosku szczegółowo przedstawił celowość oraz założenia związane z budową nowego szpitala w Gliwicach i w czerwcu br. Ministerstwo Zdrowia wydało pozytywną ocenę dla tej inwestycji. To otwiera teraz drogę do pozyskania przez uczelnię środków budżetowych na to przedsięwzięcie, które ma być realizowane w trzech etapach. W pierwszej kolejności, w latach 2030-2032, mają zacząć tam działać wszystkie dotychczasowe oddziały gliwickiego Szpitala Miejskiego. Potem wybrane oddziały ŚUM z Bytomia, Zabrza i Katowic. Całość ma być gotowa do 2034 r.

Budowa szpitala uniwersyteckiego wzbudza - co zrozumiałe - emocje. Często jednak niezdrowe i bez rzeczowego uzasadnienia. Pojawiają się np. opinie, że inwestycja nie ma teraz szans na realizację, bo ministrem zdrowia przestała być Izabela Leszczyna, która była orędowniczką budowy szpitala uniwersyteckiego w Gliwicach. - Przedsięwzięcie, jakim jest budowa Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach jest niełatwe i wymaga czasu. Chcę jednak wszystkich uspokoić - niezależnie od informacji, które pojawiają się w przestrzeni publicznej - cały proces inwestycyjny przebiega w sposób planowy – przekonuje Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego prof. Tomasz Szczepański. – Każdy, komu zależy na lepszej diagnostyce, szybszym dostępie do leczenia i godnej opiece zdrowotnej, powinien poprzeć ten projekt. Apeluję do wszystkich środowisk politycznych naszego regionu, abyśmy skupili się na promowaniu konieczności budowy tego szpitala, a nie próbach negacji.

Rektor dla wszystkich sceptyków budowy szpitala uniwersyteckiego ma radę. – Zachęcam do zobaczenia nowoczesnego centrum medycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie-Prokocimiu. Tamtejsze Colegium Medicum rozbudowywano i modernizowano kilka dobrych lat, ale efekty są nadzwyczajne. Dlaczego Śląsk nie może mieć tak nowoczesnego centrum medycznego, z którego skorzystają nie tylko pacjenci, ale także studenci? To się nam – jak mawia klasyk - należy!

Profesor Szczepański przekonuje, że najważniejszą sprawą przy budowie szpitala w Gliwicach jest jak najszybsze jego funkcjonowanie w zakresie podstawowych oddziałów, tak by z nowoczesnych usług w pierwszej kolejności mogli korzystać mieszkańcy Gliwic i okolic.

Jakie najbliższe kroki w sprawie budowy Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych w Gliwicach? - Na dniach jesteśmy umówieni na rozmowy w Ministerstwie Zdrowia. Po nich rozpoczną się negocjacje dotyczące finansowanie inwestycji. To kwestia najbliższych tygodni – zapewnia rektor.

(s)


Prof. Marek Gzik, Wiceminister Nauki, poseł na Sejm
- Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek mieszkaniec regionu, w szczególności zaś parlamentarzysta, był przeciwny tej inwestycji i jej nie wspierał. Szpital Uniwersytecki – Centrum Chorób Cywilizacyjnych jest potrzebny Gliwicom, regionowi, Śląskiemu Uniwersytetowi Medycznemu, a przede wszystkim pacjentom. Nie tylko podniesie jakość opieki zdrowotnej w naszym mieście i regionie, ale również przyczyni się do dalszego rozwoju Gliwic jako ośrodka medycznego i naukowego.
Przemysław Gliklich – prezes zarządu Szpitala Miejskiego w Gliwicach
- Szpital Miejski w Gliwicach to nowoczesne metody leczenia w starej, bardzo starej infrastrukturze, która nie pozwala w pełni wykorzystać potencjał wysoko wykwalifikowanego zespołu medycznego. Szpital uniwersytecki to możliwość dalszego rozwoju, wprowadzania nowych technologii, nowych zakresów świadczeń, co przekłada się na kompleksowość opieki medycznej. To również nowoczesny Szpitalny Oddział Ratunkowy – SOR – z diagnostyką obrazową, laboratorium analitycznym, pracowniami diagnostycznymi, a tym samym szybciej wdrożone leczenie. To także edukacja, badania naukowe i szansa na lepsze finansowanie, a tym samym zwiększenie dostępności świadczonych usług.
dr n. med. Wojciech Czapla – ordynator Oddziału Wewnętrznego Szpitala Miejskiego w Gliwicach
- Poprzez powstanie w Gliwicach szpitala uniwersyteckiego pacjenci uzyskają możliwość skorzystania z diagnostyki i leczenia na niedostępnym dotychczas poziomie, a także znacznie wyższy komfort hospitalizacji. Personel medyczny będzie miał zdecydowanie lepsze warunki pracy i rozwoju zawodowego. Czekamy na to od ponad 30 lat.

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj