Prof. Adam Maciejewski oraz prof. Łukasz Krakowczyk, wraz z zespołem, przeprowadzili rekonstrukcję twarzy 24-letniej pacjentki z Ukrainy - Aliny Tsoi, rannej podczas rosyjskiego bombardowania. Własnym ciałem osłaniała dwoje swoich dzieci. Spektakularny efekt tej operacji doceniło Amerykańskie Towarzystwo Mikrochirurgii Rekonstrukcyjnej, uznając ją za najlepszą rekonstrukcję 2023 roku. Operacja odbyła się w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach.
Żaden ośrodek w Polsce nie chciał się podjąć takiej operacji.
Przypadek był trudny i skomplikowany. Pacjentka kwalifikowała się do przeszczepu twarzy, a nie do rekonstrukcji, jednak wiele czynników nie pozwalało uruchomić tej pierwszej procedury: przede wszystkim ze względu na stan zapalny miejscowy. To był nagły przypadek, rozległy uraz dolnego środkowego piętra twarzy. Pacjentkę, zaintubowaną, przewieziono z OIOMU z Ukrainy do Gliwic, do Narodowego Instytutu Onkologii.
Zespół chirurgów rekonstrukcyjnych podjął się jednak tej trudnej operacji.
Dla lekarzy z Ukrainy, pomimo tego że mają bardzo dobre umiejętności, taka operacja okazała się poza ich zasięgiem, stąd telefon do nas z prośbą o to, czy podejmiemy się jakiejkolwiek rekonstrukcji. Udało się, odtworzyliśmy wszystkie elementy twarzy.
W jakich okolicznościach doszło do urazu?
Alina była wolontariuszką i z tego co wiem, gdy wracała do domu, wybuchła bomba. Doznała urazu głowy, twarzy, ściany klatki piersiowej. Ta naprawdę był to uraz wielonarządowy. Podstawowe parametry życiowe zabezpieczono na miejscu, na OIOMI-e w ukraińskim szpitalu. Potem zaczęła się lawina telefonów, szukania pomocy, i tak trafiła do nas, do Gliwic.
Na czym polegała operacja, co zrekonstruowano?
Ustalając z prof. Adamem Maciejewskim plan leczenia od samego początku wiedzieliśmy, że nie będzie to jeden zabieg. Podzieliliśmy operację na cztery główne etapy z czterema wolnymi płatami, czyli pobieraliśmy elementy z ciała Aliny. Każdy etap operacyjny wynikał z kolejnego. Wszystko, co zaplanowaliśmy, udało się, nie było komplikacji, co nie zawsze jest oczywiste. W pierwszym etapie pobraliśmy wolny płat strzałkowy, czyli płat z kością odtwarzający dolne piętro twarzy, żuchwę, której nie było. W drugim etapie – płat łopatkowy, żeby odtworzyć elementy miękkotkankowe szyi i twarzy. W trzecim – płat mięśnia smukłego przywracający ruchomość kącika ust po lewej stronie twarzy, no i w czwartym, promieniowy, miękkotkankowy cienki płat kształtujący ostateczny obrys twarzy Aliny. Jeśli chodzi o zespół operacyjny, zawsze staramy się, żeby było nas jak najwięcej, zatem: czterech chirurgów, anestezjolodzy, instrumentariuszki, opieka pooperacyjna.
Jak długo trwały poszczególne operacje?
Od czterech do sześciu godzin. Jeśli by je zsumować to tak naprawdę pracowaliśmy -operacyjne- przez dwa dni. Między zabiegami były oczywiście czterotygodniowe przerwy. Pierwszy zabieg przeprowadziliśmy półtora roku temu i uważamy, że całościowo efekt jest dobry.
Jak w tej chwili czuje się Alina? Jak też będzie wyglądało jej dalsze leczenie?
Zarówno Alina, jak i nasz zespół, jesteśmy bardzo zadowoleni z operacji, nie przewidujemy żadnych kolejnych etapów. W tej chwili jest ona w trakcie rehabilitacji protetycznej – do kości strzałkowej, z której rekonstruowaliśmy żuchwę, koledzy będą wszczepiać implanty. Chcemy odtworzyć uzębienie, żeby Alina wróciła do normalnej diety. Wydaje się, że pacjentka zaakceptowała ten cały stan, pomimo tak rozległego urazu fizycznego, ale też psychicznego, wróciła do formy, pokazuje się w mediach społecznościowych, stara się normalnie żyć. Alina zostaje w Polsce, postanowiła tutaj zamieszkać.
Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Rekonstrukcyjnej uznało za najlepszą operację rekonstrukcyjną przeprowadzoną przez pana i prof. Adama Maciejewskiego. Zresztą nie po raz pierwszy.
Po raz czwarty. Wyboru dokonują specjaliści z całego świata. To na tym zjeździe najciekawsze i najważniejsze wydarzenie. Kwalifikacja odbywa się kilka miesięcy wcześniej. W tym roku nadesłano ponad 300 prac. Komisja wybiera trzy najlepsze operacje rekonstrukcyjne. Ale tak naprawdę głos decydujący ma widownia - cała sala ma możliwość udziału w głosowaniu. Konkurencja także przedstawiła ciekawe operacje, ale zwyciężyła nasza, z czego oczywiście bardzo się cieszymy.


Komentarze (0) Skomentuj