Gdy w pierwszej i w drugiej sekcji Kanału Gliwickiego (a zatem tuż za granicami naszego województwa) trwa walka o życie ryb, u nas panuje w tym względzie spokój. Nie odważymy się jednak napisać, że sytuacja została opanowana, bowiem wydaje się, że aktywniej zagrożeniem związanym z pomorem ryb zajmują się sąsiedzi zza miedzy.

To tam trwa napowietrzanie wody i podejmowane są próby neutralizacji toksyn wytwarzanych przez algi. Nam, na Śląsku, pozostaje chwilowo przyglądać się bacznie temu, co dzieje się pod Kędzierzynem. Czy jednak aby na pewno trzymamy tu rękę na pulsie?

Długa droga informacji

Nie tak łatwo jest uzyskać konkretną informację z Urzędu Wojewódzkiego w sprawie działań podjętych na naszym odcinku Kanału Gliwickiego, choć przedstawiciele wojewody biorą udział w kolejnych zebraniach dotyczących sytuacji w Kanale oraz w Odrze. Jak udało nam się ustalić, w naszych wodach nie stwierdzono wykwitów alg, a Kanał Gliwicki monitorowany jest w porozumieniu ze służbami województwa opolskiego. Jeśli pojawi się zagrożenie, wystosowany zostanie odpowiedni komunikat.

Co się dzieje na Kanale Gliwickim?

Tymczasem na opolskim odcinku Kanału Gliwickiego podejmowane są pionierskie próby zapobieżenia tragedii. Niestety, kilka dni temu na stronie Wód Polskich pojawiła się informacja o znacznym odłowie martwych ryb, liczonym w setkach kilogramów. Odpowiedzialna za taki stan rzeczy ma być tzw. przyducha, czyli niewystarczająca ilość tlenu w wodzie.
Martwe ryby sfilmował m.in. Grzegorz Marcinkiewicz z Wyhaczone.pl, który codziennie społecznie monitoruje sytuację w tamtej części Kanału. Jego zdaniem prawdziwy dramat odgrywa się tam, gdzie nie widać – pod powierzchnią wody, bowiem przepływające Kanałem łodzie spowodowały opadanie martwych ryb.

Obecnie kontynuowane są czynności PGW WP RZGW w Gliwicach, związane z monitorowaniem sytuacji na Kanale Gliwickim, zwłaszcza w I i II oraz 0 sekcji tej drogi wodnej, gdzie w dniach 10 – 12 czerwca spostrzeżono śnięte ryby.

- Minionej doby pracownicy PGW WP RZGW w Gliwicach podejmowali z wody pojedyncze śnięte ryby z sekcji I oraz 0 Kanału Gliwickiego (śluza Kłodnica, śluza Nowa Wieś) – czytamy w najnowszym komunikacie na stronie gliwice.wody.gov.pl. - Na pozostałych odcinkach drogi wodnej nie występowały śnięte ryby. Dotąd łącznie odłowiono ok 1t śniętych ryb. Jednocześnie trwały rozpoczęte w sobotę 10 czerwca kontrole interwencyjne wylotów do koryta Kanału. Wciąż prowadzona jest obserwacja drogi wodnej. Jak wynika z porannych meldunków, dziś nie zaobserwowano śniętych ryb. Niemniej jednak pracownicy Wód Polskich w Gliwicach pozostają w gotowości do dalszych działań, które będą podejmowane adekwatnie do zdarzeń.
Nad Kanał w Gliwicach wróciły jerzyki - co może świadczyć o tym, że sytuacja w naszym mieście jest stabilna. Pod powierzchnią wody widać także żywe ryby, zatem w tej chwili nie ma powodów do niepokoju. Trudno jest jednak przewidzieć, co stanie się za kilka dni, czy tygodni.

Jakie działania podejmuje wojewoda śląski?

Pamiętając o skali tragedii z ubiegłego roku, z niepokojem obserwujemy to, co dzieje się w województwie opolskim. Umówiliśmy się na spotkanie z wojewodą śląskim, aby pozyskać informacje dotyczące działań podejmowanych na Kanale Gliwickim w związku z zagrożeniem pomorem ryb. Odpowiedzi na nasze pytania opublikujemy w kolejnym wydaniu Nowin Gliwickich.

Adriana Urgacz-Kuźniak 
 

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj