Sośniczanie wzięli sprawę we własne ręce.
Pracownicy Schroniska dla zwierząt w Gliwicach, Ośrodka Pomocy Społecznej, członkowie Rady dzielnicy Sośnica i w końcu – sami mieszkańcy, ramię w ramię przerzucali drwa, skręcali i zbijali urządzenia zabawowe, które stanęły na wybiegu przy gliwickim schronisku. Pomysł na przygotowanie takiego miejsca narodził się w grudniu ubiegłego roku, a sama budowa trwała kilka miesięcy.
Wcześniej w tym miejscu znajdował się wybieg, ale nie był zagospodarowany. Jak wyjaśnia Barbara Malinowska, dyrektorka gliwickiego Schroniska, był to ogrodzony teren, po którym mogły biegać zwierzęta, ale nie było takich urządzeń, przy użyciu których można by było poćwiczyć z psami, gdzie mogłyby się schować i gdzie ich opiekunowie mogliby odpocząć. Od kilku dni takie miejsce istnieje, a jego skala i estetyka są na bardzo wysokim poziomie.
Pomysł wyszedł od Barbary Pieniążkowskiej-Woldeyes, koordynatorki projektu „Aktywnie dla Gliwic”, prowadzonego przez Ośrodek Pomocy Społecznej. Po uzgodnieniu z dyrekcją Schroniska i przy współpracy z Radą Dzielnicy Sośnica, zapadła decyzja o budowie wybiegu.
- Już od dłuższego czasu działamy z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w programie Aktywni dla Gliwic – wyjaśnia Jerzy Zieleń, przewodniczący Zarządu Rady Dzielnicy Sośnica. - Wspólnie zdecydowaliśmy o tym, żeby wybudować wybieg dla psów i razem zrealizowaliśmy ten pomysł. Włączyło się w niego wielu mieszkańców dzielnicy i to, co dziś widzimy jest efektem naszej wspólnej, fizycznej pracy.
Wolontariusze budowali urządzenia zabawowe dla psów nie tylko własnymi rękami, ale również przy użyciu własnych, przywiezionych z domu narzędzi – szlifierek, kątówek czy wiertarek. Co środę w Schronisku pojawiało się od kilku do kilkunastu osób.
- Widać było tę chęć, zaangażowanie – podkreśla Jerzy Zieleń. – Warto coś takiego robić, zresztą – proszę spojrzeć na efekty – dodaje z nieskrywaną dumą.
I rzeczywiście, wygląd wybiegu jest imponujący. Niemała w tym zasługa sośnickiego artysty, emerytowanego górnika Zdzisława Rosady, który wyrzeźbił ozdobne elementy, w tym napis MOPSISKO, będący nową nazwą wybiegu.
- Wygląd wybiegu przeszedł moje oczekiwania – mówi Barbara Pieniążkowska-Woldeyes z OPS. – Nie sądziłam, że tyle znajdę w ludziach siły i chęci. Ja nie prosiłam o pomoc, mówiłam tylko, że coś takiego moglibyśmy stworzyć i że warto w tym celu się zebrać. I wszyscy się zbierali. Niesamowite jest to, że ludzie potrafią i chcą pomagać, czasem wystarczy mały impuls, by rozpocząć działania.
aku


Komentarze (0) Skomentuj