Oprowadza kapitan, czyli mąż Ewy Sternal. Właściwie nie tyle oprowadza, co opowiada, bo przestrzeń na barce niewielka. Pełni jednak różne funkcje: raz może być salą wykładową, innym razem miejscem, w którym obejrzymy unikalne fotografie. A ostatnio dyskutowano tu o projektach studentów wydziału architektury Politechniki Śląskiej, którzy, w ramach konkursu, zaprojektowali miejsca przystankowe w Pławniowicach. Obrady były spóźnione o pół roku, z powodu pandemii, ale szefowa Mariny, cieszy się, że udało się konkurs rozstrzygnąć. A prace naprawdę ciekawe. Wyniki – w połowie marca, będą nagrody ufundowane przez marinę, ogłoszono także głosowanie wśród internautów.
Ocalić od zapomnienia
Muzeum na barce postawiono na wodzie w czerwcu 2019 roku. Powstało w ramach projektu finansowanego ze środków unijnych i pierwotnie znajdowało się w Ujeździe, na Opolszczyźnie. Tam barka stacjonowało przez dwa lata – w 2019 i 2020 roku. W 2021, ze względu na pandemię, muzeum można było odwiedzać w Gliwicach. Od maja 2022 roku barka będzie pływać między Gliwicami, a Ujazdem , bowiem zamontowano do niej napęd.
Rok 2021, dzięki interesującej inicjatywie przygotowanej w ramach drugiej edycji Marszałkowskiego Budżetu Obywatelskiego Województwa Śląskiego, był dla miłośników historii żeglugi na Śląsku bardzo intensywny. Projekt „Ocalić od zapomnienia. Kanał Kłodnicki – historia o dziejach górnośląskiego przemysłu” stworzyła grupa nieformalna Inicjatywa na Rzecz Ochrony Reliktów Kanału Kłodnickiego, operatorem był Instytut Myśli Polskiej im. Wojciecha Korfantego, a koordynatorką dr Małgorzata Tkacz -Janik. Efekty: publikacja, dwa filmy, wystawa fotograficzna, dwa rejsy i dwa wykłady, dwie tablice informacyjne oraz spacer historyczny. - Zależało nam, żeby po projekcie pozostało jak najwięcej trwałych rzeczy, dobrych dla zachowania pamięci o dwóch kanałach i będących zaczynem do dalszych działań – opowiada Sternal.
Wodowskaz przykręcimy do ściany
Na barce można więc zobaczyć 40 unikatowych, kolekcjonerskich zdjęć i filmów z okresu budowy Kanału Gliwickiego – najnowocześniejszej europejskiej drogi śródlądowej końca lat 30. XX stulecia. Ważne jest także pozyskiwanie artefaktów, które, ze względu na małą przestrzeń, Sternalowie na razie gromadzą wirtualnie i będą udostępniać multimedialnie. Nawet jeśli ktoś ma do zaprezentowania ciekawe zbiory, dokumentują je na nośnikach, bo mają mało ekspozycyjnej przestrzeni. Od pasjonatów historii dostali już dwa stalowe elementy znalezione przy kanale. Sternal starała się pozyskać z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu wodowskaz ze śluzy. - Kiedy się uda, przykręcimy go na ścianie w naszym pływającym muzeum - dodaje.
Kapsuła czasu
Rejs barką na pewno jest intensywny o każdej porze roku. To taka kapsuła czasu prowadząca nas z przeszłości w teraźniejszość: siedzimy w otoczeniu historycznych fotografii, jednocześnie przez przeszklone szyby i bulaje oglądając to, co na kanale jest dziś. Świadkowie historii tylko wzmacniają obraz, dają także wyobrażenie, jak istotna była to droga wodna dla miasta i regionu. I choć barka i jej wystrój są nowoczesne, zwiedzający czują ducha minionego czasu.
Od Ujazdu się zaczęło
Barka to pomysł Sternal. Od lat obraca się w żegludze i widzi, jak wiele rzeczy szybko odchodzi w zapomnienie i zmienia się. Chce to udokumentować i zachować. Weźmy taką żeglugę towarową: dziś jeszcze tylko jeden operator pływa z ładunkiem po kanale, ale stary tabor masowo nie wróci na kanał, zatem to ostatnia chwila by pływającego „Byka”, czy „Tura” uchwycić.
Utworzone przed trzema laty w ramach unijnego przedsięwzięcia muzeum na barce otrzymało pod koniec stycznia wyróżnienie Zarządu Województwa Opolskiego i tytuł „Projektu na medal”.
Kiedy zaczynali z mężem w 2012 roku w Gliwicach, bardzo szybko zdali sobie sprawę z tego, że Kanał Gliwicki owszem, jest urokliwy, znajdziemy tu wiele zabytków hydrotechnicznych, ale kompletnie nie ma bazy, w której można zatrzymać się na odpoczynek, czy nawet nocleg. W poszukiwaniu ciekawych miejsc dopłynęli jednego dnia do Ujazdu i stwierdzili - to jest to. - Czy pani wie, że tam krzyżują się dwa kanały – stary, Kłodnicki, i nowy – Gliwicki? A jeśli płynąć dalej, w stronę Kędzierzyna, natrafimy nawet na północną ścianę komory śluzy Kanału Kłodnickiego, zachowaną w śladzie Kanału Gliwickiego, w porcie w Ujeździe są XIX wieczne dalby, zabudowania należące do stoczni remontowej dla barek – wylicza Sternal. Więc w 2015 roku, właśnie w Ujeździe, otworzyli marinę, za swoje pieniądze kupili pomosty, mieli już barkę żeglowną Lusię (jest ze Sternalami do dziś), i przez trzy lata zrealizowali taki swój własny projekt. Żeby jednak przyciągnąć ludzi, trzeba było czegoś zaskakującego.
Polowanie na ciekawostki
Tym czymś okazało się muzeum na barce. Sternalowie mają wiedzę, doświadczenie, są kreatywni, nie boją się ryzyka. Ewa jest aktywną członkinią kilku grup żeglugowych, tam wyłapuje i poluje na ciekawostki, informacje, zdjęcia, filmiki, ma zaprzyjaźnionych kapitanów, którzy przygotowują różne opracowania. Tak powoli zbierała materiały i konstruowała narrację muzeum. I bardzo dobrze pamięta otwarcie barki: dostali archiwalne zdjęcia i dokumenty związane z budową śluzy Dzierżno. - Szalenie ciekawa historia, tam nawet doszło do małej budowlanej katastrofy, przerwania wału podczas powodzi, co pokazują fotografie. Pokazaliśmy na tej pierwszej ekspozycji ponad 30 fotografii – wspomina szefowa Mariny. Eksponatami są także przedwojenne filmy, na których, między innymi, utrwalono holowniki parowe. Sternal dotarła do filmów podczas pierwszej Industriady organizowanej w marinie, teraz stara się o prawa autorskie, by móc je pokazywać w muzealnej barce.
Zima barce nie sprzyja, wiosna jak najbardziej
Kupili fabrycznie nowy obiekt stoczniowy, wybudowany na zamówienie. Większość takie barki wybiera na mieszkania, są więc sypialnie czy kuchnia. Oni przestrzeń zaaranżowali inaczej – uwalniając ją. Teraz trwają ostatnie prace zmierzające do tego, żeby muzeum było mobilne, choć na początku nie zakładano, że barka będzie pływać, a jej transport miał się odbywać z pomocą innej jednostki. Ale Sternalowie widzą, że dużo większą korzyść, a przede wszystkim frajdę, przyniesie pływanie nią po kanale.
Muzeum uaktywni się od maja, zimą jest trudno, bo zamarza woda i jest kłopot z toaletą. - Przygotowałam, testowo, kilka wydarzeń na grudzień, ale w czasie zimy ludzi woda nie przyciąga. Trzeba poczekać do wiosny. W nowym sezonie już będą trasy do Ujazdu i z powrotem – Sternal zaprasza też na ferie lub indywidualne zwiedzanie. Trzeba się tylko umówić telefonicznie albo mailowo.
Małgorzata Lichecka


Komentarze (0) Skomentuj