„Dwór bez służby jest jak zegar bez wskazówek – niby stoi, ale czasu nie pokaże.” — Z dziennika Zofii z Krasińskich, 1874
Na salonowych portretach: one – wyniosłe, pewne siebie, z wachlarzem lub książką w dłoni. Dziedziczki. Panie na włościach. Niejednokrotnie idealizowane, niekiedy pogardzane – ale zawsze widoczne. Tymczasem tuż obok nich, często poza kadrem, istniały inne kobiety. Milczące bohaterki codzienności – rezydentki, służące, pokojówki, chłopki. Żyły w cieniu, ale to one dźwigały dwór na swoich barkach. Kim były kobiety, które – stojąc w cieniu dziedziczek – współtworzyły mikrokosmos ziemiańskiej posiadłości?
Już 4 października o godz. 11.30 w Willi Caro odbędzie się wykład, który odda głos właśnie im – kobietom cichym, zapomnianym, zapisanym w historii jedynie śladem atramentu na kartach rachunków, w marginaliach dzienników i urywkach korespondencji. Zaglądniemy do wnętrz dworów szlacheckich, od Galicji po Kresy, by poznać losy:
· rezydentek – niezamężnych krewnych lub znajomych rodziny, „wieloletnich gości”, których obecność balansowała między obowiązkiem wdzięczności a niewypowiedzianą niechcianą obecnością.
„Pani Aniela u nas jak cień – nie przeszkadza, ale i nie cieszy. Trzeba ją mieć, bo stara i sama.” – pisała Maria z Kurnatowskich w liście do przyjaciółki
· pokojówek i służących – kobiet „od wszystkiego”, często anonimowych, ale niekiedy wspominanych z czułością lub pretensją w dziennikach ziemianek.
„Zosia znów się spóźniła z herbatą – nigdy nie nauczy się dworskiego porządku” - z dziennika Heleny z Działyńskich Radziwiłłowej, 1891
· chłopek – które, choć nie mieszkały we dworze, stanowiły jego zaplecze pracą na roli, pomocą przy żniwach, jako mamki lub piastunki.
„Maryna, wiejska dziewczyna, wychowała wszystkie moje dzieci. Bez niej nie byłoby porządku ani spokoju” – pisała w 1873 r. Maria z Czartoryskich Lubomirska.
To nie tylko wykład – to podróż przez czas, warstwy społeczne i kobiece biografie. To zaproszenie do spojrzenia na polski dwór nie tylko przez pryzmat salonów i balów, ale także przez kuchenne wejścia, wiejskie ścieżki i ciche izby rezydentek. To opowieść o kobietach niewidzialnych – a jednak niezastąpionych.
Cykl spotkań w gliwickim Muzeum przygotowała i prowadzi Justyna Domżalska-Mańka, która od 19 lat zajmuje się rekonstrukcją historyczną.
Wstęp wolny, liczba miejsc ograniczona


Komentarze (0) Skomentuj