Amazon i Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog wspólnie otworzyli STEM Kindlotekę w Gliwicach.

W gliwickim Biblioforum powstała wyjątkowa przestrzeń edukacyjna. Amazon oraz Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog stworzyły tu STEM Kindlotekę - nowoczesne centrum, gdzie dzieci mogą czytać książki, programować roboty i rozwijać umiejętność krytycznego myślenia. To innowacyjne połączenie tradycyjnej biblioteki z nowoczesnymi technologiami wpisuje się w wizję edukacji przyszłości. O projekcie, roli technologii w nauczaniu i znaczeniu lokalnych inicjatyw rozmawiamy z Hanną Ziarkowską, dyrektorką centrum logistycznego Amazon w Gliwicach oraz Zuzanną Błażejewską, wiceprezeską zarządu  Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog.

STEM Kindloteka to projekt, który łączy dwa bieguny: zamiłowanie do książek, kojarzące się z humanistyką i technologię, a zatem nauki ścisłe. Na czym dokładnie polega? 
Hanna Ziarkowska: Sama jestem przykładem na to, że humanistyka i technologia mogą się świetnie uzupełniać. Z wykształcenia jestem etnolożką i antropolożką kultury, a dziś zarządzam jednym z najnowocześniejszych centrów logistycznych w Polsce. Kocham książki – mam Kindle’a i mnóstwo papierowych książek w domu.  Widzę też, jak ważne jest, by dzieci dziś znały język technologii. A tego najlepiej uczą się przez praktykę. Czytanie rozwija wyobraźnię, język i myślenie – to fundament, ale równie ważne jest programowanie, logika, analiza. STEM Kindloteka to przestrzeń, w której to wszystko się spotyka.
Zuzanna Błażejewska: Kindloteka to przestrzeń edukacyjna w bibliotece, która z jednej strony promuje czytelnictwo, a z drugiej – otwiera dzieci i młodzież na świat technologii. Jako Stowarzyszenie Cyfrowy Dialog zapewniamy gotowe scenariusze zajęć i szkolimy zespoły biblioteczne, ale także zachęcamy do samodzielnej twórczości. Każda placówka może realizować program po swojemu, w rytmie i formie, które najlepiej pasują do lokalnej społeczności. Dzieci uczą się w praktyce: czytają, programują, rozwijają kreatywność, krytyczne myślenie, współpracę i kompetencje komunikacyjne. To nie są puste hasła. STEM to sposób myślenia – interdyscyplinarny, zadaniowy, ciekawy. Książka może być początkiem drogi do wynalazku.

STEM, o którym pani wspomniała, to popularny model edukacji na Zachodzie. Co on oznacza w praktyce?
Z.B.: STEM to podejście edukacyjne integrujące naukę (Science), technologię (Technology), inżynierię (Engineering) i matematykę (Mathematics). Ale – i to ważne – nie chodzi o nudną teorię . W Kindlotece dzieci uczą się przez doświadczenie. Tworzą projekty z wykorzystaniem Makey Makey, kodują offline na macie, programują roboty w języku bloczkowym, a potem w Pythonie. W ten sposób uczą się, że inżynieria, programowanie, matematyka, nauka w ogóle, to nie „nudna teoria”, tylko ogromny zasób narzędzido realizowania arcyciekawych projektów.
H.Z.: Takie podejście buduje pewność siebie. Dzieci uczą się, że mogą mieć hipotezę, sprawdzić ją, popełnić błąd i poprawić. To bardzo ważne – szczególnie w świecie, który zmienia się tak szybko. 

Czy STEM Kindloteka może przełamać stereotypy, zwłaszcza te dotyczące dziewczynek i technologii?
Z.B.: Oczywiście. Dziewczynki są równie ciekawe świata jak chłopcy, tylko często nie dostają wsparcia albo wzorców. Wiemy, że dziewczynki często odchodzą od nauk ścisłych około IV–V klasy szkoły podstawowej. Uważają, że to „nie dla nich”. W Kindlotece nie ma podziałów. Dziewczynki programują, majsterkują, projektują. Widzimy ich entuzjazm – to kwestia szansy, nie płci. 
H.Z.: Jestem przykładem, że kobieta, humanistka może zarządzać centrum logistycznym. Mamy w Amazon programy skierowane do dziewczyn – jak „Girls Do Engineering” czy staże w działach technicznych. Chcę, żeby młode osoby z Gliwic – także dziewczyny – wiedziały, że mają tu miejsce i przyszłość.

Jak wygląda zaangażowanie wolontariuszy Amazon i co daje im ten projekt?
H.Z.: W Amazon angażujemy się nie tylko finansowo - nasi pracownicy jako wolontariusze aktywnie uczestniczą w prowadzeniu zajęć, dzieląc się swoją wiedzą z dziećmi i młodzieżą. Mamy osoby przeszkolone z bajkoterapii, programowania czy zajęć manualnych, a każdy pracownik może dołączyć do programu, wybierając jedną z partnerskich organizacji. To dla nas szczególnie ważne, by realnie wspierać społeczność, w której funkcjonujemy na co dzień, dlatego firma opłaca dzień poświęcony na wolontariat. 

Jakie doświadczenia płyną z już działających Kindlotek?
Z.B.: W całej Polsce powstało już 106 takich placówek, łącznie z tą – 107. Każda jest trochę inna, bo każda opiera się na lokalnym zespole. Mieliśmy np. zajęcia, w których dzieci programowały roboty, by grały muzykę. Są warsztaty z wykorzystaniem książek do bajkoterapii. Organizujemy też zjazdy edukatorów – tzw. Kindloteki – by wymieniać się doświadczeniami i podnosić kompetencje.
H.Z.: W Gliwicach to pierwsza STEM Kindloteka. Cieszę się, że mogliśmy ją wspólnie stworzyć. Współpraca z biblioteką, z panią dyrektor i zespołem to czysta przyjemność.

Co osobiście daje paniom największą satysfakcję z tego projektu?
H.Z.: Gdy widzę dziecko, które mówi: „Udało mi się zaprogramować robota”, to wiem, że było warto. To nie jest CSR dla statystyk. To realna zmiana, którą czujemy wszyscy – dzieci, bibliotekarze, wolontariusze, my jako firma. Jestem dumna, ze mogę przyczyniać się do wspierania edukacji dzieci i młodzieży. 
Z.B.: Edukacja to moja misja. Kindloteka to miejsce, gdzie ta misja się spełnia – w rozmowie, zabawie, eksperymencie. A dzieci – dzieci po prostu błyszczą. I dla mnie to największa nagroda.

Rozmawiała: Adriana Urgacz-Kuźniak
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj