Wiosną ubiegłego roku redakcja Nowin Gliwickich została poproszona o interwencję w sprawie przyszłości ogródków działkowych użytkowanych przez mieszkańców tzw. czerwonych bloków przy ul. Pszczyńskiej. Po miesiącach rozmów między przedstawicielami miasta a mieszkańcami sprawdzamy, na jakim etapie są dziś ustalenia.

Zapowiadali walkę o ogródki

Przypomnijmy, że ze względu na planowaną w sąsiedztwie budowę mieszkań komunalnych, lokatorzy otrzymali informację o nieprzedłużeniu dzierżawy. Wielu z nich z przydomowych ogródków korzystało od pokoleń. Na spotkaniu z ówczesnym wiceprezydentem Jarosławem Ziębą na szalach położone zostały oczekiwania działkowiczów oraz przyszłych mieszkańców nowych bloków, które pogodzić miały wspólne tereny zielone. Mieszkańcy czerwonych bloków – często ludzie starsi lub rodziny z małymi (również niepełnosprawnymi) dziećmi chcieli zachowania status quo. Miasto zapowiedziało dialog i – słowa dotrzymało.

Od maja ubiegłego roku odbyło się kilka spotkań, rozmowy prowadzone były zarówno w urzędzie, jak i w terenie. Kolejne z nich miało miejsce w poniedziałek w Ratuszu i – jak podkreślali przedstawiciele magistratu – pomimo nieobecności byłego już wiceprezydenta, było kontynuacją wcześniejszych ustaleń.
Miasto reprezentowali urzędnicy odpowiedzialni za planowanie przestrzenne i przygotowanie inwestycji mieszkaniowych. Podkreślano, że mimo zmian personalnych rozmowy są kontynuacją wcześniejszych ustaleń.

Nowe sąsiedztwo – węzeł przesiadkowy

Podczas spotkania zaprezentowano aktualny stan planowanych inwestycji w rejonie Pszczyńskiej. Miejska urbanistka Agata Twardoch przedstawiła koncepcyjne plany inwestycyjne dla tej części miasta. Oprócz nowych osiedli oraz budynków, które mają powstać pomiędzy „czerwonymi” i „szarymi” blokami, w sąsiedztwie wybudowane ma zostać centrum przesiadkowe z parkingiem. Działki w większości mają pozostać w użytkowaniu mieszkańców – po założeniu przez nich stowarzyszenia, a część zamieniona zostanie na tereny zielone, wspólne dla nowego i starego osiedla. Pomiędzy działkami przebiegać będzie trakt pieszo-rowerowy. Jak podkreślano, mapa z zaznaczonymi obszarami ma charakter roboczy i orientacyjny, ale wyznacza kierunek dalszych działań.
– Zakładam, że część ogródków nie powinna wchodzić do stowarzyszenia, ponieważ są one rezerwą pod przyszłą zabudowę mieszkaniową – tłumaczyła Agata Twardoch. – Nie chcemy za kilka lat ponownie prowadzić rozmów o tym samym terenie – argumentowali przedstawiciele miasta.
Jednocześnie urzędnicy zaznaczali, że perspektywa realizacji inwestycji na obszarach, które będą mogły być użytkowane czasowo, nie jest krótka. – Mówimy raczej o kilku, a nie o dwóch czy trzech latach. Dziś nie jesteśmy w stanie wskazać konkretnej daty – przyznała dyrektor Wysocka.

Na początek – trzeba założyć stowarzyszenie

Miasto zapowiedziało, że po utworzeniu stowarzyszenia możliwe będzie zawieranie dłuższych umów dzierżawy dla ogródków objętych tą formą organizacyjną. Na pozostałych terenach nadal mają obowiązywać umowy krótkoterminowe, z wyraźnym sygnałem, że są to rozwiązania przejściowe.
– Chodzi o uczciwe postawienie sprawy. Jeśli ktoś planuje duże nakłady, remont altany czy nowe nasadzenia, powinien wiedzieć, że w dłuższej perspektywie teren może zmienić przeznaczenie – wyjaśniała Iwona Pylypenko-Wilk, dyrektor Wydziału Planowania Przestrzennego. – Zachęcamy, by korzystać z ogródków, utrzymywać je w porządku, ale z rozwagą podchodzić do inwestowania.
W tym kontekście padła też konkretna data - umowy dotyczące części ogródków znajdujących się poza stowarzyszeniem oraz garaży mają obowiązywać do października 2027 roku. Po tym terminie dalsze użytkowanie będzie traktowane jako bezumowne, a miasto będzie wyznaczać terminy opuszczenia terenu.

Garaże do likwidacji

Jednym z wątków, który wywołał dłuższą dyskusję, była kwestia garaży zlokalizowanych w sąsiedztwie ogródków. Miasto nie ukrywa, że ich uporządkowanie jest jednym z warunków dalszych działań przestrzennych.
– Garaże są własnością użytkowników. To oni będą musieli zdecydować, czy je rozebrać, przenieść czy sprzedać – wyjaśniał Michał Drabik, dyrektor Wydziału Gospodarki i Nieruchomościami. – Jeśli wydanie terenu będzie się opóźniać, zagospodarowanie tego obszaru również się przesunie. Tak wygląda praktyka – dodał.
Jednocześnie pojawiła się propozycja, by po uporządkowaniu strefy garażowej część terenu mogła zostać przeznaczona na odtworzenie ogródków likwidowanych w innych miejscach. – Z naszej strony widzimy taką możliwość – deklarowali urzędnicy, zaznaczając jednak, że wiele zależy od współpracy obecnych dzierżawców.

Zieleń wspólna – stara z nową

Agata Twardoch podkreśla, że jednym z założeń miasta jest zachowanie możliwie dużej ilości zieleni oraz jej zróżnicowanego charakteru.
– Dążymy do tego, by przy sąsiedztwie inwestycji mieszkaniowej pozostała rezerwa terenów, które będą mogły służyć wspólnym celom – zarówno nowym mieszkańcom, jak i tym, którzy już tu mieszkają – zaznacza. – Nie chodzi o maksymalną ingerencję, lecz o uporządkowanie przestrzeni i wyłuskanie miejsc, które mogą pełnić funkcję wspólną.
Jak dodaje, planowana zieleń nie ma mieć wyłącznie charakteru „parkowego”. – Chcemy zachować także elementy bardziej naturalne, z istniejącymi drzewami i zacienieniem – deklaruje.

Wielka inwestycja za oknem

Podczas spotkania mieszkańcy pytali również o organizację dojazdów w trakcie przyszłych inwestycji oraz o to, czy ciężki sprzęt będzie poruszał się przez tereny ogródków. Przedstawiciele miasta zapewniali, że obsługa budów będzie prowadzona od strony ulic Pszczyńskiej i Kujawskiej, a nie przez działki.
– Bez zgody właścicieli nie ma nawet prawnej możliwości korzystania z państwa terenu – podkreślał Michał Drabik. – To byłoby nieracjonalne i uciążliwe.
Nie zabrakło też pytań o place zabaw, tereny rekreacyjne i ogólnodostępność nowych przestrzeni. Miasto deklaruje, że planowane osiedla komunalne nie będą zamknięte, a place zabaw – choć ogrodzone ze względów bezpieczeństwa – mają pozostać dostępne także dla mieszkańców okolicznych budynków.

Rozmowy trwają

Spotkanie nie przyniosło ostatecznych rozstrzygnięć, ale – jak zgodnie przyznawali jego uczestnicy – pozwoliło doprecyzować stanowiska i uporządkować informacje. Dialog trwa, a kolejne etapy będą uzależnione zarówno od decyzji formalnych, jak i od współpracy pomiędzy miastem a użytkownikami ogródków.
Na dziś jedno jest pewne: zmiany przy Pszczyńskiej nie są jednorazowym ruchem, lecz procesem rozpisanym na lata. A pytania mieszkańców – choć nie zawsze mają jeszcze konkretne odpowiedzi – pozostają ważnym elementem tych rozmów.

Adriana Urgacz-Kuźniak
 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj