Kilka dni temu w mediach społecznościowych zobaczyłam stare zdjęcie przedstawiające ulicę Zwycięstwa. Szli nią panowie w cylindrach i frakach, najprawdopodobniej z balu organizowanego w Willi Caro. Być może był to karnawał, może inny czas zabaw, ale mężczyźni ze zdjęcia wydawali się weseli i zmęczeni zarazem. W miniony piątek przyszło mi doświadczyć, jak bawią się współcześni gliwiczanie, podczas zapustów AD 2024.
Bojków de Janeiro
Cykliczna Prywatka w Bojkowie, organizowana przez CK Victoria i duet Prywaciarzy, przyciąga coraz większe tłumy. Lejtmotywem tej piątkowej były gorące latynoskie rytmy. Kobiety sprostały zadaniu, przystrajając się w kolorowe pióra, cekinowe sukienki i powiewające frędzle. Mężczyźni mieli mniejsze pole do popisu, ale i oni popuścili wodze wyobraźni, zakładając zabawne peruki i okulary. Z sufitu zwisały kolorowe papugi, a w barze podawano tematyczne drinki. Prawdziwą perłą w koronie – poza prowadzącymi, którzy po raz kolejni dowiedli, że umiejętnie rozkręcają i nakręcają trybiki każdej imprezy – była młoda latynoamerykanka, która pojawiła się na scenie, z dużym temperamentem prezentując to, z czego znana Ameryka Łacińska – dynamiczną i zarazem sensualną salsę. Towarzyszył jej młody mężczyzna wybijając rytm na kongach. On – Kamil Rubik, gliwiczanin ona – Jessica Guzman z Kolumbii tworzą duet w życiu i na scenie.
Połączył ich karnawał w Barranquilli
Kamil i Jessica poznali się w 2022 roku. Gliwiczanin zakochany w muzyce latynoskiej, wyśmienicie opanował znajomość języka hiszpańskiego, stanowiącego klucz do zrozumienia tekstów gorących pieśni Ameryki Łacińskiej. Wraz z kolegą wybrał się na drugi pod względem wielkości karnawał na świecie, do położonego na północy Kolumbii miasta Barranquilla, z którego pochodzi m.in. Shakira. Barwna fiesta przetaczała się ulicami, tętniła w klubach mieszanką wielowiekowej kultury afrykańskiej, hiszpańskiej a nawet arabskiej. Co roku eklektyzm kulturowy całkowicie zagarnia życie mieszkańców przez 4 kolejne dni. Choć, jak wyjaśnia Jessica, część wydarzeń zaczyna się w styczniu, stanowiąc obiecujące preludium do zabawy, która ma miejsce podczas właściwych obchodów.
- Znalazłam się tutaj ze względu na Kamila, który jest moim chłopakiem – opowiada Jessica. - Gliwice bardzo mi się podobają, a najbardziej – wasz Rynek. To takie przytulne miasto, gdzie dobrze się czuję i odnajduję – dodaje.
Do Gliwic za głosem serca
Kolumbijska tancerka ma 28 lat. Pierwszy raz przyjechała do Gliwic w 2022 roku, na 2 miesiące.
- My w Ameryce Łacińskiej bardzo dobrze znamy historię Europy, więc w świadomości naszej funkcjonuje architektura europejskich zabytkowych miast, takich jak Rzym, Paryż, Kraków a nawet Gliwice. To wszystko jest fascynujące i wzbudza wielkie zainteresowanie, także wśród moich kolegów i rodziny. To prawda, że tu jest inny kraj, kontynent, inny język, ale my zawsze znajdujemy jakąś metodę, żeby się porozumieć – wyjaśnia.
Jak dodaje, nie bała się zamieszkać na innym kontynencie, w kraju, w którym niewiele osób zna język hiszpański.
- Nie, nie czułam strachu, ponieważ wiedziałam, że jestem w dobrych rękach – wyznaje ze śmiechem. - Z Kamilem poznaliśmy się wcześniej, przeżyliśmy trochę wspólnych chwil ze sobą, wiedziałam, że przyjeżdżam do niego i nic mi nie grozi. Poza tym wychodzę z założenia, że każda zmiana jest dobrą nauką.
Jessica podkreśla, że najbardziej zadziwiające dla niej jest to, że Polska, położona tak daleko od Ameryki Łacińskiej, tak bardzo ceni sobie kulturę latynoamerykańską, zwłaszcza tę, która wyraża się poprzez muzykę: salsę, merengue czy bachatę. Niemal wszyscy w naszym kraju znają dzieła Gabriela Garcíi Márqueza, a wielu jest w stanie z pamięci, na poczekaniu wymienić nazwiska najlepszych kolumbijskich piłkarzy.
Pierwszy śnieg w życiu
Barranquilla, rodzinne miasto Jessici, położone jest na wybrzeżu karaibskim. To duży ośrodek, liczący sobie ponad 1,2 mln mieszkańców. Cały kraj jest mocno zróżnicowany, zarówno społecznie jak i geograficznie. Poza krajobrazami morskimi, można tam także doświadczyć bardzo wysokich gór, egzotyki dżungli czy rejonów słynących z uprawy kawy. Średnie roczne temperatury są tam wyższe niż w Polsce o 30-40 stopni!
- Nie jest Ci w Polsce zimno? – stawiam pytanie, które nasuwa się samo.
Jessica śmieje się, że w tym roku pierwszy raz w życiu zobaczyła śnieg.
- Słyszałam, czytałam i wiedziałam o tym, że tu jest chłodniej. Uważam jednak, że przeżycie świąt Bożego Narodzenia w śniegu jest bardzo miłym doświadczeniem – mówi. Kamil zdradza mi, że mieli okazję uczestniczyć w kuligu w Wiśle, przywdziali także narty biegowe. Dużym urokiem dla Jessici były też nasze – gliwicki i katowicki - jarmarki świąteczne.
Muzyka we krwi
Jessica tańczy od dziecka i, jak każdy mieszkaniec Kolumbii, ma to we krwi. Kamil gra na dwóch bębnach – kongach, instrumencie pochodzącym z Kuby, ale bardzo popularnym w całej Ameryce Południowej. Z tej miłości do latynoskich gatunków muzyki narodził się pewien plan…
- Przymierzamy się od września do realizacji dużego projektu, pod nazwą „Jessica & Kamil Tropical”. To będzie taniec z muzyką na żywo i muzyką mechaniczną. Jessica ma już za sobą wspaniały występ podczas Sylwestra w PreZero Arena Gliwice. Występowała z inną koleżanką Kolumbijką, a przygrywał jej zespół latynoski – opowiada Kamil.
Jessice bardzo podoba się zamiłowanie gliwiczan do muzyki latynoskiej. A jak Kamil ocenia sposób, w jaki bawią się gliwiczanie podczas karnawału AD 2024?
- Prywaciarze są moimi serdecznymi przyjaciółmi. Są niesamowici. Pamiętam pierwsze imprezy, gdy zaczęli działać w duecie – byli bardzo dobrzy, teraz są znakomici. Co do Prywatki – może nie będę obiektywny, bo sama obecność muzyki latino jest dla mnie wystarczającym powodem do zachwytu, ale - to była magiczna impreza. Gliwice czują ten rytm, rytm latino. Pulsują w rytmie salsy.
Rozmawiała: Adriana Urgacz-Kuźniak


Komentarze (0) Skomentuj