Górnicze orkiestry dęte to nieodłączny element kultury Górnego Śląska, i wyjątkowa forma muzycznego dziedzictwa, która przez ponad sto lat łączyła ludzi pracujących w kopalniach i społeczności wokół nich. Ich tradycje zostały uhonorowane wpisem na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego w marcu 2023 roku. W naszym regionie jest 27 górniczych orkiestr, a ona jest jedyną kobietą – dyrygentem. Od kilku lat w Górniczej Orkiestry Dętej KWK „Sośnica”

 

Urodziła się w Zabrzu, tam dorastała, tam wciąż mieszka. Rodzice muzycy, oboje po akademii. Ojciec pracuje w chórze Opery Śląskiej, matka przez wiele lat była nauczycielem muzyki. – Genów nie wydłubiesz – śmieje się. - Już od najmłodszych lat skazana byłam na naukę gry na jakimś instrumencie. Inni wybierali skrzypce, fortepian, gitarę, ja zdecydowałam się na flet poprzeczny i nie żałuję. Edukację w zabrzańskiej szkole muzycznej zaczęłam dość późno, bo w wieku 11 lat. Wcześniej radośnie wykorzystywałam czas, spędzając każdą wolną chwilę z rówieśnikami na podwórku.

 Uczennicą była zawsze bardzo dobrą, po podstawówce i gimnazjum uczyła się w „Trójce”, prestiżowym zabrzańskim liceum. – To był świetny czas w moim życiu – podsumowuje. - Byłam w klasie anglojęzycznej otoczona fantastycznymi ludźmi. „Trójka” była trochę szkołą artystyczną. Jakieś zespołu muzyczne, występy. Angażowałam się w ten nurt.

 Wydawało się pewnikiem, że muzyczne zacięcie będzie determinowało jej przyszłość i dalszą ścieżkę edukacji. – W pewnym momencie dopadł mnie jednak kryzys. Miałam dość muzyki i po maturze wybrałam Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach. To nie było jednak to. Przez rok wynudziłam się do tego stopnia, że zrezygnowałam i zaczęłam studia na Akademii Muzycznej w Katowicach na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Miałam tam również elementy dyrygentury. To były niełatwy czas, ale bardzo wartościowy - przekonuje.

  Jeszcze na czasy szkoły muzycznej przypadły jej pierwsze związki z działającą tam orkiestrą dętą. Sporo występowali, głównie na miejskich imprezach. - Taka ciekawostka: na jednej z takich prezentacji poznałam mojego obecnego męża – uśmiecha się.

 Potem był kilkuletni związek z orkiestrą w Przyszowicach, aż za namową kolegi trafiła do orkiestry KWK Sośnica. Był rok 2016, a ona miała zaledwie 18 lat. Po kilku latach gry nadeszły zmiany. - Kiedy przychodziłam pierwszym dyrygentem był pan Lesław Podolski, a drugim Michał Głąb. Ten pierwszy z uwagi na wiek zrezygnował. Został Michał, ale jego sytuacja zawodowa, bo dyrygentura w orkiestrze to przecież zajęcie dodatkowe, ograniczała go i zapytał mnie kiedyś czy nie mogłabym go wesprzeć. Po czasie okazało się, że Michał jednak nie da rady łączyć pracy w szkole muzycznej i kopalnianej orkiestrze i w ten sposób w 2021 r. przejęłam dyrygencką batutę.

  Z racji muzycznych zainteresowań jest osobą mocno zajętą. Dyrygentura, praca nauczyciela muzyki… - Jak mam wolną chwilę lubię ją spędzać w gronie przyjaciół, rodziny. Kiedy jest ładna pogoda to chętnie wyjeżdżamy z bliskimi. Ostatnio mocno zapaliłam się na ściankę wspinaczką, żeby się trochę poruszać – kończy z uśmiechem.

  Poznajcie ulubione miejsca w Gliwicach Agnieszki Wajgel - dyrygentki Górniczej Orkiestry Dętej KWK "Sośnica"

(s)

Agnieszka Wajgel

Zabrzanka, lat 29, flecistka, dyrygent, pedagog, muzyk z ponad 10-letnim doświadczeniem. Absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej. Od 2021 roku jest dyrygentem Górniczej Orkiestry Dętej KWK "Sośnica", gdzie nierozerwalnie związana ze Śląskiem i jego tradycjami, chętnie stawia czoła nowym wyzwaniom i łączy to co nowe z tym co tradycyjne.  Zawodowo prowadzi własny biznes.                  

 

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj