„Domem” pana Franciszka jest altanka na Koperniku. Mieszkańcy osiedla znają go dobrze i często mu pomagają. Do naszej redakcji przychodzi w dżinsach i koszuli. Mówi, że niewyprasowana, bo musiałby żelazko grzać na piecu. Właśnie idzie do OPS-u, po raz kolejny dowiedzieć się, kiedy dostanie decyzję o podwyżce zasiłku. Utrzymuje się z niewielkich środków z ZUS-u i „Opieki”, wydzielając na każdy dzień skromną kwotę na przeżycie. Ok. 300 zł podwyżki, na które czeka, to dla niego majątek.

Franciszek

- Gdy wchodzę na pocztę, panie w okienkach mówią już od progu „Panie Franciszku, nadal nie ma”. Wiedzą, że czekam. Wszyscy w styczniu dostali podwyżki – i w Niewieszy i w Bojkowie – mówi nie ukrywając złości. Ma na myśli bezdomnych, którzy zamieszkują tamtejsze schroniska. On do schronisk nie chce. Ma swój mały domek na działkach. Jest w nim nadspodziewanie ciepło. Na wydajnej „kozie” gotuje się pranie, nad nim suszy się kiełbasa („zawsze tak robię!” – mówi). Jest wersalka, baniak z wodą, którą musi przynosić „od ludzi” z Kopernika i koce. Na zewnątrz znajduje się lodówka, będąca w rzeczywistości styropianową skrzynką. Ma w niej słoik z jakąś potrawą („ludzie przynoszą i wieszają na płocie działki”) i dużą konserwę („może pani chce, ja sam nie zjem…”). Na działce – którą mimo najszczerszych chęci nie można nazwać uporządkowaną – znajdują się inspekty, w których uprawia warzywa. Nie zawsze z dobrym skutkiem. W ubiegłym roku fasolka wprawdzie się udała, jednak pomidory zniszczyła zaraza ziemniaczana.
Zdaniem pana Franciszka, pracownicy OPS robią mu na złość specjalnie. Mówi, że zdarzyło się im zgubić numer konta. Bezskutecznie czeka też na nowe buty – pokazuje nam, jak rozklejone są te, w których chodzi. To nie dziwi – dojście do działek o tej porze roku wiąże się z brnięciem w błocie. Ale – jak mówi - nikt go nie odwiedza i nie sprawdza, jak i czy w ogóle żyje. Korespondencję, zamiast na skrzynkę pocztową, wysyłają na zupełnie obcy adres, na który natrafia przypadkiem. Choć tłumaczył im, że ma słaby zasięg i prosi o kontakt za pomocą sms-ów, dobrej woli porozumienia nie widzi. Co innego ZUS i Caritas – co do współpracy z nimi nie ma większych zastrzeżeń.

OPS

W Ośrodku Pomocy Społecznej w Gliwicach pan Franciszek jest dobrze znany. Wskazana przez niego pracownica nie chce rozmawiać na jego temat, ale Beata Makuch, zastępca kierownika Działu Świadczeń, odpowiada na nasze pytania.
- Pan Franciszek ma złożony wniosek o mieszkanie. Utrzymuje się ze świadczeń ZUS i pomocy finansowej wypłacanej przez Ośrodek. Jest uzależniony od alkoholu, jednak nie widzi potrzeby podjęcia leczenia odwykowego. Pomimo propozycji ze strony pracownika socjalnego w/w nie wyraził zgody na skierowanie do schroniska dla osób bezdomnych. Nie wyraził również zainteresowania pomocą w formie posiłków w stołówce ani w formie paczek żywnościowych i odzieży wydawanej przez PCK – pisze.
Na pytanie, czy ktoś sprawdzał, w jakich warunkach żyje mężczyzna, otrzymujemy odpowiedź:
- Pracownik socjalny Zespołu ds. świadczeń przyznawanych decyzją administracyjną wielokrotnie odwiedzał Pana Franciszka, ostatnia wizyta miała miejsce w styczniu b.r., jednak nie udało się wtedy go tam zastać. Pan Franciszek podał pracownikowi socjalnemu numer telefonu, ale nasze próby kontaktu tą drogą są nieskuteczne; ponadto pan Franciszek nie oddzwania ani nie odpisuje na wiadomości sms. Korespondencja zgodnie z wnioskiem pana Franciszka przekazywana jest na adres skrytki pocztowej.
Wyjaśnia się także temat butów – sprawa o przyznanie pomocy finansowej na zakup obuwia jest w toku, w dniu 08.02.2024 pan Franciszek uzupełnił ostatnie dokumenty w sprawie.
Pozostaje jeszcze najważniejsze pytanie – dlaczego pan Franciszek nie otrzymał decyzji, która skutkowałaby otrzymaniem przez niego tak bardzo oczekiwanej podwyżki zasiłku.
 - Zgodnie z obowiązującymi przepisami przyznanie świadczeń z pomocy społecznej następuje w formie decyzji administracyjnej. Organ administracji publicznej, który wydał decyzję, jest nią związany od chwili jej doręczenia lub ogłoszenia, o ile kodeks nie stanowi inaczej. W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej informujemy, że z uwagi na przytoczone wyżej przepisy wypłata świadczenia nastąpić może po doręczeniu decyzji. Fakt, że jako adres do doręczeń pan Franciszek wskazał skrytkę pocztową w oddziale pocztowym, wydłuża czas doręczenia decyzji, co skutkuje wydłużeniem okresu oczekiwania na wypłatę świadczenia – tłumaczy Beata Makuch.

Urzędowo-społeczny pat

Pan Franciszek zapewne nie należy do łatwych klientów. Gdy go odwiedzamy na działkach, już na wstępie wyjaśnia, że za jego „męski oddech” odpowiada kolega, który zostawił mu na płocie reklamówkę z piwami. Nie nam oceniać – żyje po swojemu i chyba nikomu nie wyrządza tym krzywdy. Leczy się neurologicznie, ma problemy z chodzeniem i z pamięcią. O OPS-ie mówi z wyraźnym gniewem. A w OPS-ie… na wzmiankę o nim ciężko wzdychają…

Adriana Urgacz-Kuźniak 
 

Galeria

wstecz

Komentarze (1) Skomentuj

  • Henryk 2024-02-18 20:27:54

    Panią Beatę Makuch dobrze znam to moja sąsiadka jest pomocna innym i jest dobrym człowiekiem który pracuje w OPS ,co do tego Pana fakt jest sprawa skomplikowana ,buty to nie problem mieć, często są prawie nowe na wystawkach koło kontenerów na śmieci wystarczy tylko podejść i wziąć ,ja sam bym dał mu ze 2 pary bo mam ich trochę .Też nie mam lekkiej sytuacji jestem na niskiej rencie chorobowej dorabiam na złomie zbierając go ale nigdy nie lubiłem żebrać i prosić innych o cokolwiek