Dziwnie toczą się losy małego skrawka ziemi przy ul. Warszawskiej. Spółdzielnia chciała tam dobudować garaż do już istniejącego ciągu, a skoro nie uzyskała zgody właściciela sąsiedniego boksu, dała przyzwolenie na zorganizowanie wysypiska odpadów ponadgabarytowych. Te niedawno ktoś podpalił, niszcząc przy okazji ścianę stojącego obok garażu. Właściciel w końcu się ugiął i wyraził zgodę na postawienie nowego obiektu. Teren szybko został uprzątnięty…

Sprawa dotycząca tego niewielkiego skrawka ziemi toczy się już ponad 8 lat. Na łamach Nowin Gliwickich w kwietniu 2015 roku opublikowaliśmy tekst, który dokładnie opisywał problem. W wielkim skrócie – w latach 80. kilku mieszkańców osiedla wybudowało ciąg garaży. Obok ostatniego z nich, należącego do Tadeusza Lostera znajdowało się przejście do ul. Świętojańskiej. Ktoś jednak, kto – jak podejrzewa właściciel garażu – ma szerokie plecy, postanowił dołączyć tam swój garaż. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby dogadał się z Losterem i pokrył część kosztów postawienia ściany istniejącego garażu, którą chciał wykorzystać. Tak zwyczajowo się robi, jednak niedoszły właściciel garażu nie chciał partycypować w kosztach. Co więcej, Spółdzielnia Śródmieście postawiła mur zamykający przejście do Świętojańskiej tak, że wystarczy go nieco podwyższyć, położyć dach i wstawić drzwi. Tadeusz Loster postanowił wtedy nie wyrażać zgody na budowę garażu.

Wtedy stało się coś, czego nie przewidział. Tuż obok jego boksu zaczęły pojawiać się wielkogabarytowe śmieci – stare meble, drzwi, kilkadziesiąt opon, a także odpady z okolicznych ogródków działkowych. Z okien starej kamienicy nierzadko na tę kupę śmieci leciały worki z odpadami organicznymi. Tadeusz Loster wielokrotnie pisał pisma zwracając uwagę na zagrożenie pożarowe.
- Miejsce na odpady ponadgabarytowe powstało w sposób „naturalny”, to mieszkańcy zaczęli składować tam odpady – odpowiada nam prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Śródmieście, Stanisław Kolanus. – Przez co najmniej 8 lat miejsce to doskonale spełniało swoje zadanie. Ponieważ jest to teren Spółdzielni, więc systematycznie jest sprzątany z odpadów niewywiezionych przez Remondis Gliwice. Przypominamy, że to gmina musi zapewnić porządek na swoim terenie. Niestety, lista odpadów pozostawianych przy śmietnikach jest bardzo długa – dodaje prezes.
W końcu - jak przewidział Tadeusz Loster - ktoś podpalił to miejsce. Ucierpiała m.in. ściana garażu naszego Czytelnika. Spółdzielnię pytamy, czy sprawa została zgłoszona na policję i czy teren wysypiska zostanie w jakikolwiek sposób zabezpieczony przed kolejnymi pożarami.

- Sprawa nie została zgłoszona Policji, ponieważ Spółdzielnia nie poniosła szkody – otrzymujemy odpowiedź. W kwestii zabezpieczenia, a zatem zainstalowania na terenie osiedla kamery obejmującej to miejsce lub zamknięcia wysypiska na klucz dostępny jedynie dla mieszkańców prezes odpowiada, że nie był to jedyny podpalony śmietnik w tym dniu…
Tadeusz Loster wzrusza ramionami.

- Zdecydowałem się wyrazić zgodę na dobudowę garażu. Zawsze to lepsze niż wysypisko… Proszę zobaczyć, natychmiast po tym, jak się zgodziłem, teren został uprzątnięty – zwraca uwagę Loster.
Dziwnie potoczyły się losy małego skrawka ziemi przy ul. Warszawskiej…  

aku

Galeria

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj