13 września 2025 roku gliwicki cech będzie obchodził jubileusz 80-lecia. O jego ogromnym wkładzie w rozwój rzemiosła, kultywowaniu tradycji i przyszłości, rozmawiamy ze Starszym Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Gliwicach Andrzejem Zarzyckim.
Czym trudni się obecnie gliwicki cech?
Cech jest stowarzyszeniem, które zrzesza pracodawców oraz rzemieślników kształcących młodzież w różnych zawodach. Obecnie zrzeszamy ponad 120 rzemieślników z terenu Gliwic i gmin powiatu gliwickiego. Największą grupę stanowią fryzjerzy, kolejno branża motoryzacyjna, ogólnobudowlana, spożywcza i różna, w której zrzeszamy m.in. osoby trudniące się krawiectwem lub przezwajaniem silników.
Cech pośredniczy w spisywaniu umów z pracownikami młodocianymi w celu nauki zawodu. Sprawdza wymagane dokumenty i kwalifikacje do spisania tych umów. Kompletuje, przyjmuje wymagane dokumenty do egzaminu czeladniczego składanego przez uczniów klasy III. Organizuje też coroczne egzaminy sprawdzające dla uczniów rzemiosła.
Dla swoich członków stara się także organizować wydarzenia i wycieczki oraz szkolenia tematyczne, które dotyczą zmian w przepisach prawa.
Jak było dawniej – jeszcze 20 lat temu?
W tamtym czasie zdecydowanie więcej było młodych adeptów rzemiosła i samych rzemieślników, co napawało nas dumą. Niestety z biegiem czasu, zmianami przepisów prawa, stereotypami dotyczącymi różnych branż rzemiosła i kształcenia w systemie dualnym, liczba uczniów i rzemieślników zmniejsza się z roku na rok. To smutne. Musimy zdawać sobie sprawę, że brak wykwalifikowanych rzemieślników doprowadzi do sytuacji braku podstawowych produktów czy usług na lokalnym rynku, które na co dzień są nam potrzebne. Warto o tym rozmawiać już w szkole podstawowej, ale także w domu. To nie wstyd być piekarzem, cukiernikiem, fryzjerem, mechanikiem, krawcową, murarzem czy stolarzem. Wiele z tych zawodów w dzisiejszych czasach to zawody bardzo dobrze płatne. Wszystko zależy od zaangażowania, kształcenia się, nabywania nowych umiejętności czy samej wiary we własne możliwości. Mamy świadomość, że to nie są łatwe zawody, okupione czasem wyrzeczeniami, ale wiemy, że warto. Bycie rzemieślnikiem powinno spotykać się ze społecznym uznaniem i szacunkiem. Wierzymy, że tak znowu będzie. Wspólnymi siłami możemy to osiągnąć.
Co w działalności Cechu jest dla Pana największą wartością?
Najbardziej cieszy każdy sukces rzemieślnika i ucznia. Staramy się mieć z nimi stały kontakt. Często jeździmy do szkół podstawowych, gdzie informujemy uczniów, nauczycieli oraz rodziców o tym jak wygląda kształcenie młodych rzemieślników w szkołach branżowych.
Od 3 lat organizujemy Dni Otwarte „Miasteczko Rzemiosł”, gdzie uczniowie gliwickich oraz powiatowych szkół mogą wysłuchać prelekcji związanej z szerokorozumianym rzemiosłem, kształceniem w zawodach. W ubiegłym roku z tej formy wsparcia i promocji kształcenia dualnego skorzystało ponad 600 uczniów.
Współpracujemy przy tym przedsięwzięciu z Powiatowym Urzędem Pracy, Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną, Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną, ale przede wszystkim z naszymi rzemieślnikami, którzy starają się pokazać swoje rzemiosło z jak najlepszej strony, za co serdecznie im z tego miejsca dziękujemy.
Warto nadmienić, iż od wielu lat wspieramy także w postaci darowizn rzemieślniczych potrzebne organizacje, takiej jak np. Hospicjum w Gliwicach i nie tylko.
Może Pan opowiedzieć trochę o dawniejszej historii gliwickiego rzemiosła?
Cech Rzemiosł Różnych w Gliwicach powstał w latach powojennych. Napływ ludności do zniszczonego miasta otworzył konieczność samozorganizowania się rzemieślników. Mistrzowie zawodu fryzjerskiego przystąpili do utworzenia organizacji zawodowej pod nazwą „Powiatowego Cechu Fryzjerów” w Gliwicach. W dniu 24 kwietnia 1945 roku odbyło się pierwsze spotkanie organizacyjne w mieszkaniu Romana Kuczyńskiego przy ul. Zwycięstwa 4 w obecności przedstawiciela Izby Rzemieślniczej w Katowicach, A. Piątkowskiego. W tym dniu zapadła uchwała powołania Powiatowego Cechu Fryzjerów w Gliwicach. Wybrano pierwszy Zarząd w składzie:
Kuczyński Roman – Starszy Cechu
Broszkiewicz Jan – zastępca
Załuski Mieczysław -sekretarz
W marcu 1946 roku siedzibą cechu był lokal przy ul. Krupniczej 19. To był moment odbudowy rzemiosła w Gliwicach po wojnie. Z czasem pojawiła się potrzeba stworzenia własnego miejsca, które byłoby nie tylko siedzibą, ale też symbolem samodzielności i trwałości środowiska rzemieślniczego. Dlatego w styczniu 1957 roku Zarząd Cechu podjął inicjatywę budowy „Domu Rzemiosła”. Po uzyskaniu zgody i aktu darowizny nieruchomości przy ulicy Raciborskiej 2 od Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Gliwicach, w maju tego samego roku ruszyły prace rozbiórkowo-budowlane.
Pierwsze biura Cechu przeniesiono tam już 1 października 1962 roku, choć budynek nie był jeszcze w pełni ukończony. Ostateczne zakończenie budowy nastąpiło w 1964 roku – i to przy ogromnym zaangażowaniu gliwickich rzemieślników, wsparciu Zjednoczenia Izb Rzemieślniczych w Warszawie, dotacjach bratnich Cechów z województwa katowickiego oraz Izby Rzemieślniczej w Katowicach.
Ważnym wydarzeniem w historii była również uroczystość 23 października 1966 roku, kiedy to podpisano akt zbratania dwóch cechów – gliwickiego i nyskiego. Ta współpraca pokazała, jak silne były więzi między środowiskami rzemieślniczymi w regionie.
Cech gliwicki doczekał się także wysokich odznaczeń. W październiku 1985 roku uhonorowano go Srebrnym Medalem imienia Jana Kilińskiego za zasługi dla rzemiosła, a 16 kwietnia 1996 roku – Złotym Medalem tego samego imienia. Oba odznaczenia przyznał Związek Rzemiosła Polskiego w Warszawie, co stanowiło ogromne wyróżnienie i potwierdzenie znaczenia gliwickiego rzemiosła na mapie kraju.
Patrząc w przyszłość, widzi Pan szklankę do połowy pustą, czy pełną?
Zawsze trzeba patrzeć z optymizmem. Przeszedłem różne momenty w rzemiośle. W PRL-u były wzloty i upadki, zwłaszcza jeśli chodzi o przepisy dla rzemieślników. Zmiany po przeobrażeniu też nie były łatwe. Rzemieślnicy są ludźmi, którzy szybko się nie poddają. Starają się sprostać wymogom. Potrafią znaleźć rozwiązanie, choć to nie raz jest trudne. Trzeba też zwrócić uwagę, że jako społeczeństwo nie doceniamy rzemieślników. Codziennie obracamy się wśród wyrobów rzemieślniczych, ale uważamy to za normalność. A przecież nie da się żyć bez fachowców.
Czego życzyć rzemiosłu z okazji tak pięknego jubileuszu ?
Zdecydowanie większej ilości rzemieślników, uczniów kształcących się w zawodach rzemieślniczych oraz zdrowia na kolejne długie lata funkcjonowania, ale także społecznego zrozumienia. Jeśli nie będzie rzemieślników, nie będzie smacznego, zdrowego, pachnącego pieczywa, wszelkiego rodzaju wypieków, usług mechaników, fryzjerów, krawcowych czy usług budowalnych, jak i wielu innych.
Ważny jest także spokój, ale też uregulowanie wszystkich spraw związanych z ustawą o rzemiośle i kształceniu dualnym.
Osobiście także życzę rzemiosłu dynamicznego rozwoju i stabilizacji związanej z prowadzeniem i utrzymaniem zakładów pracy.
Proszę przy tym, za Państwa pośrednictwem, o zrzeszania się nowych rzemieślników, którzy prowadzą firmy, zakłady na naszym terenie. Pomożemy Wam się przygotować do kształcenia swoich godnych następców. Warto nadmienić, że zrzeszyć się mogą także spółki cywilne, jawne czy z.o.o.



Komentarze (0) Skomentuj