W dniach 6–8 marca 2026 roku w Centrum Kultury Studenckiej „Mrowisko” będzie mieć miejsce pierwsza edycja Festiwalu Sztuki Aktorskiej im. Wojciecha Pszoniaka „Kurtyna w górę”. To wydarzenie ma stać się nie tylko przeglądem wybitnych monodramów, lecz przede wszystkim symbolicznym powrotem artysty do miasta, w którym wyrósł.
Patron festiwalu – Wojciech Pszoniak – urodził się w Gliwicach i tu stawiał pierwsze kroki na scenie. Absolwent krakowskiej PWST, współtwórca legendarnych kreacji w filmach Andrzeja Wajdy, takich jak „Wesele” czy „Ziemia obiecana”, przez lata związany był także z teatrami francuskimi. Mimo międzynarodowej kariery wielokrotnie podkreślał swoje przywiązanie do Śląska. Dziś to Gliwice chcą podkreślić przywiązanie do niego.

Festiwal z potrzeby serca

Pomysł zrodził się z osobistej relacji i wspólnej determinacji. Jak wynika z rozmowy z dyrektor Centrum Kultury Studenckiej „Mrowisko”, inicjatywa dojrzewała już wcześniej.
- Współpracujemy z panem Piotrem Muszyńskim, z którym realizujemy wiele projektów. Pan Piotr jest przyjacielem państwa Pszoniaków. Już w ubiegłym roku próbowaliśmy zrobić coś dla tego wielkiego artysty, ale się nie udało. W tym roku pan Piotr powiedział, że zrobi wszystko, by festiwal się odbył. Trafiło to na podatny grunt – bardzo chciałam taki festiwal zorganizować. Wspólnymi siłami doprowadziliśmy ten pomysł do realizacji – mówi Katarzyna Jankowska, dyrektor CKS „Mrowisko”.
Podobnie genezę wydarzenia opisuje Piotr Muszyński – przyjaciel aktora i współtwórca festiwalu:
- Miałem przywilej znać Wojtka i mogę powiedzieć, że się z nim przyjaźniłem. Wiedziałem, jak ważnym miejscem były dla niego Gliwice. Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem Mrowisko i zobaczyłem, z jakim sercem podchodzi się tu do kultury, pomyślałem, że warto spróbować powołać do życia wydarzenie poświęcone Wojtkowi. Znaleźliśmy sprzymierzeńców i zaczęliśmy działać” – podkreśla Muszyński.

Nie tylko wspomnienie, lecz ambicja

Festiwal ma wymiar lokalny, ale jego ambicje sięgają znacznie dalej. Organizatorzy nie ukrywają, że zależy im zarówno na przypomnieniu mieszkańcom, jak silnie Pszoniak był związany z Gliwicami i Politechniką Śląską, jak i na stworzeniu wydarzenia o wysokiej randze artystycznej.
- Chcieliśmy zasygnalizować społeczności gliwickiej, że tak wielki artysta pochodzi stąd. Wielu młodych ludzi tego nie wie. Jestem dumna, że był związany z Politechniką. To przykład, że umysły ścisłe mogą realizować się w sztuce – mówi Katarzyna Jankowska.
Muszyński idzie o krok dalej, wskazując na przyszłość: - Chcemy, by ten festiwal stał się znaczącym wydarzeniem na mapie teatralnej Polski. Marzy mi się ustanowienie nagrody imienia Wojciecha Pszoniaka – hołdu dla sztuki aktorskiej najwyższej próby. Wojtek bardzo rozgraniczał teatr – dla niego był świętością. Nigdy nie brał udziału w projektach przypadkowych. Chcemy kontynuować tę jakość – zaznacza Piotr Muszyński.

Monodram – sztuka odwagi

Pierwsza edycja festiwalu koncentruje się na monodramie – formie wymagającej szczególnej dyscypliny i scenicznej prawdy.
Inaugurację 6 marca stanowić będzie „Mianujom mie Hanka” w reżyserii Mirosława Neinerta, z wybitną rolą Grażyny Bułki. W sobotę widzowie zobaczą „Nie lubię Pana, Panie Fellini” Małgorzaty Bogdańskiej w reżyserii Marka Koterskiego oraz „Mój boski rozwód” Anety Todorczuk w reżyserii Anny Gryszkówny. Niedzielny program dopełnią „Historia Jakuba” i „Niedźwiedź Wojtek” w reżyserii Aldony Figury.
Szczególnym wydarzeniem będzie także czytanie „Adresata nieznanego” Kathrine Kressmann Taylor w adaptacji Wojciecha Pszoniaka, z udziałem Roberta Więckiewicza i Olgierda Łukaszewicza. 
Dobór repertuaru nie był przypadkowy.
- Wszystkie spektakle – poza jednym nowym tytułem – widziałem osobiście. Zależało nam, by były to przedstawienia o wysokiej randze artystycznej. Chcemy dzielić się z publicznością tym, co naprawdę wartościowe – podkreśla Piotr Muszyński.

Pamięć jako zobowiązanie

Organizatorzy przyznają, że reakcja miasta była natychmiastowa i życzliwa. Wsparcie władz i sponsorów pokazało, że nazwisko Pszoniaka wciąż budzi w Gliwicach szacunek.
- Do kogo się nie zwróciliśmy, wszyscy bardzo chętnie włączyli się w organizację festiwalu. Widać, że Wojciech Pszoniak jest tu artystą cenionym. Chciałabym jednak, aby lepiej poznali go młodzi ludzie – mówi Katarzyna Jankowska.
Muszyński dodaje: - Ludzie potrzebują teatru, potrzebują refleksji. Każda historia opowiedziana na scenie staje się historią widza. Chcemy, by pamięć o Wojtku trwała. Ten festiwal ma temu służyć – zaznacza.
W planach jest już kolejna edycja, poszerzenie formuły o spektakle o większym rozmachu, a nawet – w dalszej perspektywie – upamiętnienie aktora w przestrzeni miasta.
Pierwsza edycja „Kurtyny w górę” to dopiero początek. Jednak już dziś widać, że nie jest to wydarzenie jednorazowe, lecz świadoma próba zbudowania mostu między przeszłością a teraźniejszością – między mistrzem sceny a młodymi ludźmi, którzy dopiero odkrywają jego dorobek.
W marcu kurtyna w Gliwicach uniesie się nie tylko dla spektakli. Uniesie się dla pamięci, ambicji i dla teatru rozumianego tak, jak rozumiał go Wojciech Pszoniak – jako sztuki najwyższej próby.

Milena Miller

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj