Fogo Futsal Ekstraklasa przed przerwą na występy naszej reprezentacji narodowej rozegrała w minionym tygodniu dwie serie spotkań. Aktualny mistrz Polski Piast Gliwice najpierw pojechał do Warszawy, by tam zmierzyć się z Legią, a w sobotę, w hicie 8. kolejki, podejmował u siebie wicemistrza kraju – Constract Lubawę.

Legia się postawiła

Stołeczny zespół bardzo dobrze rozpoczął spotkanie z naszą drużyną, nie pozwalając jej na rozwinięcie skrzydeł. To sprawiło, że to gospodarze jako pierwsi zdobyli bramkę. W 13. minucie Michał Widuch dał się zaskoczyć Henriemu Alamikkotervonowi. Sytuacja szybko się jednak zmieniła, bo już minutę później do wyrównania doprowadził Breno Bertoline. W 18. min Miguel Pegacha uderzył z ostrego kąta, a bramkarz Legii popełnił duży błąd i piłka znalazła się w siatce. Do przerwy Piast prowadził 2:1. W 34. min zrobiło się 2:2. Oskar Szczepański dograł z rzutu wolnego w pole karne, gdzie był tłok, ale ostatecznie Mykyta Storożuk musnął piłkę na wślizgu i ustalił wynik spotkania na 2:2.

Emocji nie brakowało

W sobotę w Hali Jasna 31 doszło do szlagierowego starcia aktualnych mistrzów i wicemistrzów Polski. Piast podejmował Constract Lubawa – dwa zespoły, które w ostatnich latach dominują na futsalowych parkietach. Spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji, ale do poziomu nie dopasowali się sędziowie, podejmując kilka niezrozumiałych decyzji. Dość powiedzieć, że aż 12 razy upominali zawodników żółtymi kartkami, a dwóch piłkarzy z Lubawy wyrzucili z boiska! Nie dokończył meczu na ławce rezerwowych również trener gości, Dawid Grubalski.  Piast przystępował do spotkania po ostatnim potknięciu w Warszawie i chciał udowodnić, że był to tylko wypadek przy pracy. Constract wygrał natomiast pięć kolejnych spotkań ligowych i jako jedyny w lidze nie przegrał dotąd na wyjeździe. Mecz rozpoczął się znakomicie dla gospodarzy. Już w 55 sekundzie Miguel Pegacha świetnie obsłużył Viniciusa Lazzarettiego, a ten wpakował piłkę do siatki. Goście odpowiedzieli bramką dopiero po 5 minutach, strzelił ją Helder. Piast mógł ponownie objąć prowadzenie, ale golkiper Constractu Gutta, kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. W końcówce pierwszej połowy tempo meczu spadało. W 15. min. zarówno gospodarze, jak i goście mieli na koncie po 5 fauli, przez co musieli uważać, by nie narazić się na przedłużony rzut karny. Po wyrównanej i emocjonującej pierwszej odsłonie na tablicy wyników widniał rezultat 1:1. 
Druga połowa, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się od trafienia Piasta. W 23. min gola zdobył Jani Korpela, dostawiając nogę do strzału Lazzarettiego. Goście odpowiedzieli bramką po 5 minutach, trafił Adriano. Na kolejną kibice musieli czekać, aż do 32. minuty spotkania. Pegacha ponownie świetnie obsłużył Lazzarettiego i podopieczni Juninho wyszli na prowadzenie. Pod koniec meczu znowu oba zespoły miały po 5 fauli na koncie, a na boisku zapanował chaos, który potęgowały kontrowersyjne decyzje arbitrów. Na 18 sekund przed zakończeniem spotkania faulował Savio i Breno Bertoline zamienił przedłużony rzut karny na gola. Gliwiczanie wygrali 4:2.
Kibice futsalowego Piasta w najbliższym czasie emocjonować się będą rozgrywkami Ligi Mistrzów. Te od 30.10 do 02.11. w PreZero Arenie Gliwice. Pierwszy mecz niebiesko-czerwoni zagrają 30.10 o godz. 19.00. Podejmować będą belgijski Anderlecht. Na mecz Fogo Futsal Ekstraklasy w naszym mieście przyjdzie nam poczekać ponad miesiąc.

Piast: Michał Widuch, Kyryło Cypun, Ziemowit Król - Vinicius Lazzaretti, Miguel Pegacha, Micuim, Jani Korpela, Vinicius Teixeira, Breno Bertoline, Dill, Tomasz Kriezel, Sebastian Szadurski. 

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj