Dwa mecze rozegrali w minionym tygodniu futsaliści Piasta. W środę zmierzyli się w 1/8 Pucharu Polski z Rekordem Bielsko-Biała, i przegrywając 1:3 odpali z tych rozgrywek. W niedzielę, w ligowym meczu wyjazdowym, rozbili w Łodzi tamtejszy Widzew 8:2 i wciąż są liderem FOGO Futsal Ekstraklasy.

Od początku spotkania w Bielsku-Białej gospodarze wysokim pressingiem nie pozwalali graczom Piasta na rozwinięcie skrzydeł, a dodatkowo gliwiczanie popełniali indywidualne błędy, z których skorzystali „rekordziści”. Już w 3. min Edgar Varela zagrał niefortunnie do Mikołaja Zastawnika, a ten otworzył wynik. Trzy minuty później było 2:0 dla miejscowych, a ponownie błąd rywali wykorzystał Zastawnik. Z czasem coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić gliwiczanie. Swoje okazje mieli Varela, Luis Bortoletto. Świetnie między słupkami spisywał się jednak bramkarz Rekordu, Krzysztof Iwanek. Zaraz po przerwie kolejne okazje zmarnowali  Dill, Jani Korpela oraz Tiago Cruz. Mimo upływu czasu rezultat nie zmieniał się. Trener Juninho wprowadził w 35. minucie na boisko „lotnego” bramkarza – Breno Bertoline. Manewr opłacił się, bo w 36. min gliwiczanie zdobyli gola kontaktowego. Uderzenie Dilla zdołał sparować Iwanek, wobec dobitki Viniciusa Lazzarettiego był bez szans. Piast podkręcił tempo, ale w 38 min. kolejny błąd Vareli znowu bezwzględnie wykorzystał Zastawnik, który ustalił rezultat spotkania. Gliwiczanie doznali pierwszej porażki w sezonie i nie obronią zdobytego rok temu Pucharu Polski.

Pucharową przegraną niebiesko-czerwoni powetowali sobie w lidze. Piast był faworytem meczu z Widzewem i nie zawiódł. Goście objęli prowadzenie w 2. min, a autorem gola był Varela. Mimo przewagi przeciwnika Widzew grał jednak bardzo odważnie i w 7. minucie zdołał doprowadzić do remisu (Eric Sylla). Podrażnieni gliwiczanie ruszyli do natarcia i w końcu dopięli swego. Błąd gospodarzy wykorzystał w 9 min Vinicius Lazzaretti, strzelając na 2:1. Po kilkunastu sekundach było 3:1, a gola zdobył Dill. W 10. min Piast podwyższył na 4:1, po tym jak futsalówkę niefortunnie do własnej siatki skierował Vaktor. Gra była dość ostra, obie ekipy miały po 10 minutach już po pięć przewinień, a to oznaczało, że każde kolejne skutkować będzie przedłużonym rzutem karnym. Taki stały fragment został podyktowany na korzyść Piasta w 12. min, a wykorzystał go Bertoline. Do przerwy niebiesko-czerwoni prowadzili 5:1.

Po zmianie stron do natarcia od razu ruszył Piast i miał kilka okazji na podwyższenie wyniku, ale drugiego gola w 27. min zdobył Widzew (Kamil Kucharski). Goście wciąż nacierali, lecz świetnie w bramce spisywał się łódzki golkiper, Kamil Izbiański. Bezradny był jednak w 32. min, kiedy piłkę, tym razem do własnej bramki, skierował Kucharski. W ostatniej minucie meczu piłkarze lidera wyprowadzili jeszcze dwa ciosy. Najpierw Bruno Graca mocnym strzałem pokonał Izbiańskiego, by kilkadziesiąt sekund później ponownie wpakować piłkę do pustej bramki po stracie Widzewa.

Piast: Michał Widuch, Kyryło Tsypun – Vinicius Lazzaretti, Miguel Pegacha, Edgar Varela, Bruno Graca, Breno Bertoline, Luis Bortoletto, Dill, Jani Korpela, Tiago Cruz, Vinicius Teixeira.

Uwaga! Dziś, 19 lutego Piast miał rozegrać u siebie mecz z BSF ABJ Bochnią. Niestety, z powodu śmierci i pogrzebu trenera tej drużyny śp. Antuna Bacicia spotkanie to odbędzie się w innym terminie.

wstecz

Komentarze (0) Skomentuj