Dotychczasowy bilans spotkań polskich drużyn z kazachskimi jest zdecydowanie po stronie tych drugich. Zespoły z Azji Środkowej potykały się z naszymi ekipami trzykrotnie i ani razu Polacy nie triumfowali. Jeden mecz zakończył się remisem, zaś dwa zwycięstwami Kazachów. Ostatni miał miejsce rok temu na Majorce. Rekord Bielsko-Biała w fazie Elite Round zagrał wtedy FC Semey i skończyło się bolesnym 0:5. Trudno się jednak dziwić takiemu rezultatowi. Aktualni wicemistrzowie Kazachstanu to drużyna złożona w głównej mierze z rodzimych zawodników oraz Brazylijczyków, niejednokrotnie o światowej renomie.
Mecz z Piastem był mocno promowany w Semey. W hali Abay Arena Semey. pojawił się komplet 5000 widzów żywiołowo wspierających swoich ulubieńców. Gospodarze otworzyli wynik spotkania w czwartej minucie. Rodriguinho precyzyjnie podał futsalówkę do Dedezinho, który umieścił ją w siatce. Piast miał swoje okazje na doprowadzenie do remisu. Świetnym podaniem popisał się na przykład Breno Bertoline, pomylił się jednak Dill, który wyszedł sam na sam z bramkarzem gospodarzy. W pierwszej połowie obie drużyny miały swoje sytuacje do zdobycia bramki. W świetnej okazji znalazł się Vinicius Teixeira, jednak trafił wprost w bramkarza gospodarzy. Chwilę później miejscowi chybili do pustej bramki po wyjściu Michała Widucha. Żadna z drużyn nie zdołała na tyle zagrozić rywalom, aby zdobyć bramkę i pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 1:0.
Drugą odsłonę świetnie otworzyli miejscowi. W 21. min Gereykhanov znakomicie minął rywali i oddał silny, precyzyjny strzał, tuż obok lewego słupka. Kazachowie objęli prowadzenie 2:0. Piast długo utrzymywał się przy piłce, stwarzając kolejne sytuacje. Wciąż lepszy był jednak bramkarz gospodarzy. W kolejnych minutach gliwiczanie nieco bardziej zaryzykowali, co wykorzystali miejscowi. Błąd w podaniu sprawił, że w 35. min Marcelo przechwycił piłkę i podał do Dedezinho, który zdobył bramkę na 3:0. Piast nie poddał się jednak i błyskawicznie odpowiedział. W ciągu kilkudziesięciu sekund Vinicius Teixeira zdobył dwa gole (35. i 36. min)! Na cztery sekundy przed końcem niebiesko-czerwoni pokazali sportowy charakter. Piłkę mocno uderzył w kierunku bramki rywali Widuch, golkiper gospodarzy odbił ją przed siebie, a stojący w polu bramkowym Bruno Graca wpakował ją do siatki. Mecz zakończył się remisem 3:3.


Komentarze (0) Skomentuj