Spotkanie z We-Metem kończyło tegoroczne rozgrywki w ekstraklasie. Drudzy w tabeli niebiesko-czerwoni byli faworytem tego meczu i mieli szansę na zniwelowanie ośmiopunktowej przewagi prowadzącego Eurobusu Przemyśl. Zaczęło się zgodnie z planem. Na bramkę gości z województwa pomorskiego co rusz sunęły ataki, ale przyjezdni umiejętnie bronili dostępu, a ich ukraiński bramkarz Jarosław Morykyszka uwijał się jak w ukropie. Do przerwy było 0:0.
Gole padły dopiero po przerwie. Wynik tuż po zmianie stron otworzyli goście. Ich szybką kontrę na bramkę zamienił Wiaczesław Kożemjaka. Piast wciąż naciskał i szukał premierowego trafienia. Udało się dopiero w 30. minucie, kiedy z wolnego celnie uderzył Tomasz Kriezel. Emocji w meczu do końca nie brakowało. W 38. minucie drużyna przyjezdna po raz drugi wyszła na prowadzenie. Gola zdobył Beleu. Goście jednak tuż przed końcową syreną przekroczyli limit fauli i Breno Bertoline stanął przed szansą doprowadzenia do remisu. Na szczęście trafił z przedłużonego karnego i gliwiczanie uratowali punkt. Piast wróci na boisko 3 stycznia, o godz. 20.00 podejmować będzie w Hali Jasna 31 Futsal Leszno.
Piast: Michał Widuch, Kyryło Cypun, Ziemowit Król - Vinicius Lazzaretti, Bruno Graca. Miguel Pegacha, Micuim, Jani Korpela, Simão Cordeiro, Breno Bertoline, Daniel Araújo, Tomasz Kriezel, Sebastian Szadurski.
Popis strzelecki dali podopieczni Juninho w piątek w Tarnowie, gdzie zmierzyli się w Pucharze Polski z tamtejszym pierwszoligowcem. To była prawdziwa kanonada. Nasz zespół wygrał aż 17:0 (7:0) co jest historycznym wyczynem, bowiem do tej pory w żadnym oficjalanym meczu nie strzelili rywalom więcej goli. Do tej pory rekordowa wygrana wynosiła 16:0 (mecz pucharowy z Bongo Niemodlin). Łupem bramkowym w meczu z FC Tarnów podzielili się: Bruno Graça 2 (4, 30), Vinicius Lazzaretti 2 (7. min, 11), Dill 4 (8, 9, 9, 22), Simão Cordeiro 2 (20, 36), Miguel Pegacha (26), Micuim 2 (26, 27), Tomasz Kriezel (28), Sebastian Szadurski (28), Daniel Araújo (32), Krystian Kargula - samobójcza (33).


Komentarze (0) Skomentuj